Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 07/03/2021 |
Świętych Perpetuy i Felicyty
home iconKultura
line break icon

Ksiądz z osiedla: Nie muszę być zgryźliwym facetem w czarnej kiecce [wywiad]

KSIĄDZ RAFAŁ GŁÓWCZYŃSKI

fot. archiwum prywatne

Katarzyna Szkarpetowska - 30.01.21

Nie palił się do bycia księdzem. Ale zawarł deal z Jezusem. A ostatecznie Bóg przemówił do niego przez… żula. Dziś jest katechetą w technikum i podbija internet jako Ksiądz z osiedla. Poznaj ks. Rafała Główczyńskiego.

Mieszkał w Warszawie, studiował, dostał w prezencie od rodziców przytulne mieszkanko, na brak powodzenia u dziewczyn raczej też nie narzekał. Słowem: młody chłopak, przed którym świat stał otworem. W pewnym momencie zostawił swoje wygodne życie i… zamieszkał w Bagnie, czyli seminarium salwatorianów. Jak to się stało? I jak został Księdzem z osiedla?

Katarzyna Szkarpetowska: Jak się ksiądz znalazł w… Bagnie?

Ks. Rafał Główczyński SDS*: Do seminarium zakonnego księży salwatorianów w Bagnie, na Dolnym Śląsku, wstąpiłem właściwie po to, żeby upewnić się, że wcale nie chcę być księdzem (śmiech). Na zasadzie: pójdę, przekonam się, że to nie moja droga, wystąpię i powiem: „Widzisz, Panie Jezu, próbowałem, ale to nie jest dla mnie”.

Ksiądz z osiedla i deal z Jezusem

Miał ksiądz z Jezusem jakiś deal?

W pewnym sensie tak (śmiech). Po czwartym roku studiów pojechałem do Anglii, gdzie pracowałem jako akwizytor. Chodziłem od domu do domu i ktoś powiedział mi, że niedaleko znajduje się kościół, w którym msze święte odprawiane są w języku polskim. Pomyślałem: „To fajnie, pójdę”. Na jednej z mszy ksiądz mówił o powołaniu kapłańskim – że niektórzy takie powołanie mają, ale przed nim uciekają.

Wyszedłem z kościoła i zacząłem się nad tymi słowami zastanawiać. Czułem, że Pan Jezus się o mnie dopomina. Dlatego powiedziałem Mu wtedy: „Umówmy się, że na razie nie wykluczam, że będę księdzem”. Pamiętam, że bardzo ważyłem słowa, które wypowiadałem. Może to dziwnie zabrzmi, ale miałem w sobie taki lęk, że jeśli tylko przytaknę, że zostanę księdzem, to wydarzy się coś złego, np. umrę.

Co było źródłem tego lęku?

Trudno powiedzieć. Był on oczywiście irracjonalny, ale towarzyszył mi przez wiele lat. Aż do tamtego dnia, w którym powiedziałem: „Dobra, Panie Jezu, spróbuję”.

„Ksiądz nie musi być zgryźliwym facetem w czarnej kiecce”

Dlaczego salwatorianie? Mieszkał ksiądz w Warszawie, było w czym wybierać.

Jako młody chłopak miałem dość krytyczną opinię o księżach. „Klechy, czarnuchy, obiboki. Nic nie robią”, myślałem. Moje wyobrażenie o księżach zmieniło się, gdy – będąc jeszcze na studiach – zacząłem chodzić na pielgrzymki do Częstochowy. Na tych pielgrzymkach poznałem salwatorianów.

Byli otwarci, serdeczni. Zobaczyłem, że ksiądz wcale nie musi być nudnym, zgryźliwym facetem w długiej, czarnej kiecce, ale że może być gościem z pasją, z którym o wszystkim można pogadać. Uznałem, że skoro Pan Bóg postawił na mojej drodze salwatorianów, skoro to od nich się zaczęło, to może jest to znak, żeby pójść do tego konkretnego zgromadzenia.

I jak było w tym Bagnie? (śmiech)

Na początku byłem zachwycony, mówiłem: „Jak tu ładnie, jak przyjemnie”, wokół same pola i lasy. Po trzech dniach zacząłem rozkminiać: „Czemu tutaj jest tak cicho? Dlaczego nie jedzie żaden tramwaj? Dlaczego nikt nie trąbi na światłach?”.

Pamiętam, jak któregoś razu zadzwonił znajomy z pytaniem, jakie mam plany na wieczór. Ja na to: „Przede mną modlitwy wieczorne. A ty co dziś robisz?”. „A ja idę za chwilę na imprezę” (śmiech). Nie miałem nic z tego, co miałem w Warszawie, ale nie czułem pustki, która wcześniej przez lata mi towarzyszyła.

KSIĄDZ RAFAŁ GŁÓWCZYŃSKI
fot. archiwum prywatne

„Bóg przemówił do mnie przez żula”

Były myśli, żeby się stamtąd zerwać?

Raz tylko miałem taką sytuację, ale wtedy Pan Bóg przemówił do mnie przez dobrego, poczciwego żula (śmiech). Byłem wtedy w Trzebnicy. Trwał tydzień misyjny, głosiłem w szkołach ewangelię. Wieczorem dopadł mnie kryzys. Pomyślałem: normalnie mógłbym teraz być w Warszawie, pić z kumplami piwo albo spędzać czas z dziewczyną. Trochę zrezygnowany włożyłem habit, wziąłem do ręki różaniec i poszedłem do parku pomodlić się. Była mgła. W pewnym momencie usłyszałem: „O, księżulo!”. Podszedłem bliżej i zobaczyłem trzech mężczyzn „pod wpływem”. Byli mocno poobijani. Zapytałem, co się stało.

– Było ostro – powiedział jeden z nich. Ja na to: no widzę (śmiech).

– Jeśli można, to my byśmy się z księżulem napili – padła propozycja.

– Panowie, z piciem to u mnie słabo, ale jeśli chcecie, to ogarnę wam jakieś kanapki – odparłem.

– Pewnie, że chcemy. Co prawda kanapki to nie wódka, ale też fajnie.

Chyba myśleli, że ściemniam. Że tylko mówię, że idę po prowiant, a tak naprawdę już do nich na tę ławeczkę nie wrócę. Kiedy zjawiłem ponownie, byli mocno zaskoczeni. „Ty to jesteś w porządku ksiądz” – wyartykułował ten najbardziej poobijany, z bandażem na głowie. Ja na to, że dopiero przygotowuję się do bycia księdzem. A on: „Gościu, nieważne. Mówię ci, będziesz zarąbistym księdzem”.

Wyszedł ksiądz na spacer ze znakiem zapytania w sercu, a tu dziś pytanie, dziś odpowiedź.

Dokładnie tak. Tamta sytuacja utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem w miejscu, w którym powinienem być. Że to moja droga.

Ksiądz z osiedla. Chłopak z sąsiedztwa

Podbija ksiądz internet jako… Ksiądz z osiedla. Czyli taki chłopak z sąsiedztwa, tyle że w koloratce?

Tak, nazwa rzeczywiście wyraża to, co mam w sercu. Sam wychowałem się na jednym z warszawskich osiedli i osiedlowe klimaty są mi dość bliskie. Czasami ktoś mi mówi: „Ksiądz to powinien poświęcać więcej czasu tym, którzy są w Kościele, a nie ganiać za tymi, którzy się od niego odwrócili”. Oczywiście ci, którzy są, to piękni, wspaniali ludzie, ale oni SĄ. A ja czuję, że trzeba szukać również tych, którzy się oddalili, pogubili. Uważam, że trzeba do nich wychodzić, rozmawiać, być z nimi.

Poszedłem kiedyś u nas, w Elblągu, na Górkę Chrobrego. To takie miejsce, gdzie wieczorami gromadzi się młodzież i piwkuje. Podszedł do mnie młody chłopak, narkoman. Powiedział, że zmarła jego babcia, a on zaćpał i z tego powodu nie dotarł na jej pogrzeb. Było mu z tym bardzo źle. Porozmawialiśmy. Powiedziałem mu, że babcia jest teraz w innym świecie i na pewno chciałaby, żeby próbował coś w życiu zmienić, nie krzywdził samego siebie. Gdybym czekał na niego w kościele, to bym się nie doczekał, bo on by tam nie przyszedł.

Uczy ksiądz w technikum mechanicznym. Jak wygląda lekcja religii z księdzem z osiedla?

Nie mamy zeszytów, nie klepiemy formułek. Na lekcjach korzystam często z materiałów, które wrzucam do sieci – młodzi dzielą się swoimi przemyśleniami, uwagami, dużo rozmawiamy. Lubię w młodych ludziach to, że oni są do bólu szczerzy. Jeśli coś im się podoba, to spoko, a jeżeli nie, to walą prawdę między oczy, nie owijają w bawełnę.

Przyznaję, że nigdy nie myślałem o pracy z młodzieżą. Kiedy przyjechałem do Elbląga, powiedziano mi: „Będziesz uczył w technikum mechanicznym. Zobaczysz, będzie ciekawie”. I rzeczywiście, na brak wrażeń nie narzekam (śmiech).

*Ks. Rafał Główczyński – salwatorianin, socjolog, dziennikarz, katecheta. Prowadzi na You Tube kanał Ksiądz z osiedlaPomysłodawca Ewangelii w kapturze – cyklu odcinków z kazaniami na niedzielę oraz internetowych rekolekcji „Jaka to wóda?”. Od pięciu lat pełni posługę duszpasterską w parafii św. Brata Alberta w Elblągu.

KSIĄDZ RAFAŁ GŁÓWCZYŃSKI
fot. archiwum prywatne


TEOBAŃKOLOGIA, KS. TEODOR SAWIELEWICZ

Czytaj także:
Ks. Teodor gromadzi dziesiątki tysięcy ludzi na modlitwie online. Całe rodziny chwytają za różaniec


KATECHEZA 2.0

Czytaj także:
Katecheza 2.0 – czyli mówić do młodzieży „bez katolipy” [wywiad]


JAN KACZKOWSKI

Czytaj także:
Ks. Jan Kaczkowski? Nigdy wcześniej nie poznałam takiego gościa

Tags:
ksiądz
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Małgorzata Bilska
Wydarzenie o znamionach cudu eucharystycznego w Legnicy. Czy to t...
2
MEXICO
Redakcja
„Na swą mszę pogrzebową przybył o własnych nogach”. Historia niez...
3
Dziewczynka z trumny ukrytej pod garażem
Dominika Cicha
Dziewczynka, której ciało znaleziono w trumnie po 140 latach
4
ANIMACJE ŚWIĘTYCH
Redakcja
„Ożywione fotografie” świętych! Czy tak uśmiechali się Faustyna, ...
5
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się tą modlitwą do ich an...
6
BLESSED ALEXANDRINA MARIA DA COSTA,DE BALAZAR
Esprit
Bł. Aleksandrina Maria da Costa: mistyczka, która ratowała księży...
7
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 4 marca
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail