Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 15/04/2024 |
Świętych Anastazji i Bazylissy
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Gdy duchowe życie nam się „sypie”. Jak stworzyć przestrzeń sacrum w swoim życiu?

Higiena życia duchowego

Asier Romero | Shutterstock

Ks. Michał Lubowicki - 21.05.23

Można to nazwać higieną modlitwy i grzecznością wobec Pana Boga. Jedno i drugie – higiena i grzeczność – są ważne w każdej relacji. W Tej Relacji również.

Kiedy modlitwie nam się „sypie”

Niejednokrotnie martwimy się lub wręcz winimy o to, że nasza modlitwa – tak osobista, jak i we wspólnocie podczas liturgii – jest „miałka”, naznaczona rozproszeniami, „byle jaka”. Warto pamiętać, że satysfakcja intelektualna, ani emocjonalna nie są celem modlitwy.

Jeśli występują, to można to potraktować to jako „bonus” i cieszyć się nim, póki trwa. Należy się jednak spodziewać, że w którymś momencie ich zabraknie. Paradoksalnie, może to być dobry „objaw”. Więcej na ten temat u klasyków duchowości (patrz. Teresa Wielka, Jan od Krzyża).

Zarówno w przypadku modlitwy osobistej, jak i wspólnotowej podczas liturgii czy nabożeństwa jesteśmy narażeni oczywiście na czynniki zewnętrzne (e.c. hałasy za oknem, niespodziewany telefon, niekorzystny biometr, niechlujnie celebrujący ksiądz, fałszujący sąsiad w ławce, duszny lub przeraźliwie zimny kościół). Tym bardziej warto jednak zwrócić uwagę na to, co zależy od nas.

Grzeczność i higiena

A co zależy od nas? Jest kilka newralgicznych kwestii, których zaniedbywanie nieuchronnie będzie odbijać się na jakości naszej modlitwy. Natomiast zwrócenie na nie uwagi (i uczciwe zadbanie o nie na miarę naszych możliwości w danym momencie) da nam swego rodzaju duchową wolność – dzięki świadomości, że oto zrobiliśmy wszystko, co byliśmy w stanie zrobić, aby nasza modlitwa była „pełnowartościowa”.

Można to nazwać higieną modlitwy i grzecznością wobec Pana Boga. Jedno i drugie – higiena i grzeczność – są ważne w każdej relacji. W Tej Relacji również. Przestrzegając ich, w momencie gdy zabraknie nam „poczucia sacrum”, będziemy mogli ze spokojem i ufnością oddać naszą nieporadność w modlitwie Panu, ufając że On w swoim miłosierdziu dopełni reszty. Chociażby modląc się słowami tego Psalmu:

Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza. Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki! (Ps 131)

Czas i punktualność

Czas. Kluczowa sprawa w każdej relacji i przy każdym spotkaniu. Jeśli jest ważne, znajdziemy na nie czas. Zadbamy o jego jakość, nawet jeśli naprawdę żyjemy w pośpiechu i czasu mamy rzeczywiście niewiele.

Mamy czas na modlitwę. Wyznaczony, zarezerwowany. Nie modlimy się „od przypadku do przypadku”, „kiedy się uda”, jedynie „przy okazji”. Na liturgię przybywamy punktualnie. Nawet z lekkim wyprzedzeniem. Przynajmniej tak, jak na pociąg lub samolot. Na dworcu i lotnisku nie pytamy „ile można się spóźnić”… Regularność. Regularne życie modlitewne i sakramentalne.

Elegancja

Dbałość o gesty i postawy. Wyraźnie czyniony znak krzyża, ukłon, porządne przyklęknięcie (na dwa kolana, jeśli wystawiony jest Najświętszy Sakrament). W zaciszu swojej izdebki strój przynajmniej taki, w jakim nie wstydzilibyśmy się otworzyć drzwi listonoszowi.

Do kościoła zależnie od wrażliwości i uznania; ale taki, by mówił nam, że to ważne spotkanie z kimś, na kim nam zależy. Bo chodzi o nas. Nie o Boga, który miałby się wkurzyć brakiem marynarki. O nas, dla których strój znaczy więcej, niż niejednokrotnie bylibyśmy gotowi przyznać. Owszem, nie szata czyni mnicha. Ale dresy też nie.

Eliminacja rozproszeń

Nie wymagajmy od siebie za wiele/ z pokorą uznajmy swoje ograniczenia. Trudno utrzymać uwagę przy włączonym telewizorze, grającym radio, powiadomieniach wyświetlających się raz po raz na ekranie pozostającym w zasięgu wzroku, wibracjach telefonu w kieszeni.

Fundujemy sobie to wszystko, a potem dziwimy się rozproszeniom. Cóż za zaskoczenie. Oczywiście zdarzają się sytuacje, w którym musimy być „pod telefonem”. Wówczas nic nie poradzimy. Ale, bądźmy szczerzy, ciągle?

Właściwa dieta

Jeśli chcemy właściwie funkcjonować, potrzebujemy właściwej diety. Jeśli chcemy właściwie funkcjonować duchowo, również potrzebujemy właściwej diety. A ponieważ tak się składa, że nasza modlitwa jest w dużej mierze aktem intelektualnym, istotne jest jakiego „pożywienia” dostarczamy właśnie naszemu intelektowi.

Co czytamy, co oglądamy, czym się interesujemy. Tak w ogólności, jak i w sferze religijnej. Dieta treściwa, zrównoważona, produkty od sprawdzonych dostawców. Pismo Święte, dokumenty zawierające rzeczywiste Magisterium Kościoła (choćby Katechizm).

Unikanie chipsów, fast-food’ów, przecukrzonych napojów gazowanych i wyskokowych… tj. niezwykłości, nadzwyczajności, niepotwierdzonych rzekomych objawień „ostatniej szansy” (wiadomo, reklama…), ciągłych rajdów po „eventach” fundujących „pobożne” emocje, przynależności do formacji wykazujących (i kaznodziejów popularyzujących) „syndrom oblężonej twierdzy”.

Niestety niezdrowo karmionymi emocjami długo można oszukiwać duchowy głód. Jeszcze bardziej niestety: niezdrowa duchowa dieta uzależnia równie silnie (jeśli nie silniej), co ta trafiająca do żołądka.

Tags:
modlitwarozwój duchowy
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail