Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy naprawdę trzeba utwierdzać dzieci w przekonaniu, że istnieje Święty Mikołaj?

Udostępnij

Jak co roku kiedy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, natykamy się na Świętego Mikołaja na każdym kroku: w supermarkecie, na opakowaniach słodyczy, w książkach i bajkach. Czy jednak powinniśmy pozwolić dzieciom wierzyć w jego istnienie?

Dobrze wiemy, że Boże Narodzenie to nie Święty Mikołaj. Ta z założenia sympatyczna postać może stać się niewygodna i niebezpieczna, ponieważ przysłania sobą tajemnicę świąt. Chrześcijańscy rodzice nie bez powodu zastanawiają się na tym, jakie miejsce wyznaczyć Świętemu Mikołajowi w rodzinie.

 

Nigdy nie wolno okłamywać dziecka

Pozwolić dziecku wierzyć w jakąś legendę, niejako „dołączyć do gry” to coś zupełnie innego niż brnąć w kłamstwo, kiedy dziecko zaczyna coś podejrzewać. Innymi słowy, dziecko jak najbardziej może sobie wyobrażać różne historie dotyczące Świętego Mikołaja lub innych spraw (na przykład mieć przyjaciela „na niby”) i chętnie dzielić się nimi z rodzicami, tak jakby należały one do rzeczywistości, ale ze świadomością, że to zabawa. Kiedy jednak dziecko pyta nas wprost, ponieważ chce znać prawdę, zasługuje na to, by ją usłyszeć. Jeżeli tak się nie stanie, wtedy gdy już samo odkryje prawdę, zrozumie jednocześnie, że rodzice je okłamali i że nie można im ufać.

Jeżeli w temacie Bożego Narodzenia zapewniamy dziecko o istnieniu Świętego Mikołaja, wymyślając setki kłamstw, istnieje ryzyko, że w chwili, gdy odkryje ono prawdę, odrzuci nie tylko jego postać, ale również całą resztę: Dzieciątko Jezus w żłóbku i Dobrą Nowinę, którą przynosi Ono światu. Jeżeli równie przekonująco mówimy o Świętym Mikołaju jak i o Chrystusie, dlaczego dziecko, kiedy przestanie wierzyć w jednego, miałoby nadal wierzyć w drugiego ?

 

Nie traćmy z oczu prawdziwego znaczenia Bożego Narodzenia

Niezależnie od tego, jak sympatyczny czy wesoły jawi się Święty Mikołaj, w żadnym wypadku nie może on przysłaniać lub umniejszać rzeczywistego wymiaru Bożego Narodzenia. Naszym zadaniem jest zatem nieustannie kierować uwagę dziecka na stajenkę: Boże Narodzenie rozgrywa się właśnie tam. Wszystko, co przeżywamy przy okazji świąt, z prezentami włącznie, ma swój sens wyłącznie w kontekście narodzin Syna Bożego. Świętujemy, ponieważ Bóg stał się człowiekiem. Obdarowujemy się prezentami, które są wyrazem wzajemnej miłości, dlatego, że On przyszedł, by wezwać nas do tego, abyśmy się wzajemnie miłowali. Trzeba to ciągle powtarzać i przypominać o tym dzieciom.

Za naszymi słowami muszą pójść konkretne działania. W ramach przygotowań do świąt dzieci powinny odwiedzić jakąś samotną osobę, by zanieść jej odrobinę bożonarodzeniowej radości, wysłać kartki świąteczne, aby ciepłem swojego serca obdarzyć tych, którzy są daleko, wybrać kilka swoich zabawek i podarować je potrzebującym dzieciom, zadbać o gotowość na przyjęcie Jezusa w swojej duszy przez modlitwę oraz praktykowanie wyrzeczeń i dzielenie się.

 

Czy powinniśmy pozwolić dzieciom wierzyć w Świętego Mikołaja?

„Usunąć Świętego Mikołaja? Nie ma mowy! To tak, jakby pozbawić nasze dzieci zasadniczej części ich marzeń” – protestują niektórzy rodzice. Inni dodają: „Dzieci, które nie wierzą w Świętego Mikołaja, mogą czuć się wykluczone, ponieważ wszędzie o nim słyszą, szczególnie w szkole”. Bardzo łatwo obalić ten ostatni argument, ponieważ odwraca problem. To nie do przyjęcia, aby legenda zajęła miejsce rzeczywistości, tylko dlatego, że skłania się ku niej większość. Do nas jako chrześcijan należy przywracać rzeczom właściwy porządek, tak, aby wszędzie w centrum Bożego Narodzenia znalazła się Szopka. Niezależnie od tego, czy jesteśmy wierzący czy nie, nie możemy zanegować historycznego faktu narodzin Jezusa ani pierwotnego wymiaru świąt.

Jeżeli natomiast chodzi o argument odwołujący się do marzeń, tak ważnych dla dzieci, warto zaznaczyć, że w domach, gdzie otwarcie neguje się istnienie Świętego Mikołaja, dzieci udają, że w niego wierzą i mówią o nim tak, jak gdyby był prawdziwy. Możemy oczywiście dołączyć do tej zabawy, pod warunkiem, że nigdy nie będziemy stawiać na równi Świętego Mikołaja z Jezusem. Ponieważ Ewangelia to nie zabawa, nie można jej traktować „na niby”. Czyż historia prawdziwej miłości, jaką darzy nas Bóg nie jest nieskończenie piękniejsza od wszystkich legend?

Christine Ponsard

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail