Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II
Styl życia

5 prawd o relacjach, których nauczyłam się od moich córek

Katarzyna Wyszyńska - publikacja 16.09.16

Nikt lepiej niż moje dzieci nie jest w stanie wydobyć ze mnie tak wielkich pokładów miłości, a chwilę później doprowadzić mnie do tak skrajnej, bezsilnej złości.

Mój mąż jest błogosławiony miedzy niewiastami, oprócz mnie ma jeszcze trzy córeczki. Z taką liczbą chromosomów X w mieszkaniu czasem trudno wytrzymać, a nasze dzieci są jeszcze przed okresem dojrzewania!

Jest kilka spraw, które wynikają niejako z naszej kobiecej natury, a osiągając w naszym domu duże natężenie, czasem bardzo mnie irytują. Pewnie dlatego, że widzę w nich – jak w krzywym zwierciadle – siebie.

Obrażanie się nic nie daje

Moje dziewczyny obrażają się na siebie i na nas od kilkunastu do kilkudziesięciu razy dziennie (ci, którzy maja dzieci wiedzą, że to nie przesada, o nie). Gdy zależy im na tej samej zabawce i nie mogą dojść do porozumienia, warczą na siebie. Potem jedna z nich mówi: „Tak? To ja się obrażam! I nie zaproszę cię na swoje wesele!” (odkąd świetnie bawiły się na weselu cioci, jest to w ich mniemaniu poważna groźba). Strona obrażona wychodzi, a ta, co ściska zabawkę w ręku, nie wie, co ze sobą zrobić.

Ostatecznie więc obie na tym tracą – przerwana zostaje dobra zabawa, czasem są łzy. Na takich mikrosprawach bardzo łatwo ocenić, co i kto powinien zrobić i po co się w ogóle kłócić o takie głupoty.

Ile jednak razy my, dorośli, reagujemy tak samo? Zamiast podzielić się, ustalić kompromis, kończymy współpracę z obustronnym poczuciem krzywdy, uniesieni dumą zrywamy dialog, a nawet relacje w rodzinie (naprawdę nie zapraszając ciotki czy kuzyna na wesele!).

Mówię często moim córom: rozumiem, że się gniewasz, ale to twoja siostra, ona jest dużo ważniejsza niż ta rzecz. Dzieci rosną, „zabawki” się zmieniają, ale niezależnie od wieku żadna rzecz nie powinna być ważniejsze od relacji.


OJCIEC ŚPIEWA Z CÓRKĄ

Czytaj także:
Córeczka tatusia. Rozpieszczona królewna czy odważna wojowniczka?

Nazywaj emocje

Gdy się ma dzieci, odkrywa się coraz to dalsze granice swojej wytrzymałości. Dziewczynki swoje emocje zazwyczaj przeżywają bardzo intensywnie. Złość i radość głośno i ekspresyjnie, smutki i smuteczki w głębokim żalu, a są jeszcze inne tęsknoty, zawody.

Wszystkie te uczucia szukają ujścia na zewnątrz, choć nie zawsze w oczywisty sposób. Co chwilę więc w domu mamy emocjonalne burze, słońca, deszcze i tęcze. Żeby nauczyć córeczki panowania nad emocjami, codzienne uczę się panować nad swoimi. Nikt lepiej niż moje dzieci nie jest w stanie wydobyć ze mnie tak wielkich pokładów miłości, a chwilę później doprowadzić mnie do tak skrajnej, bezsilnej złości.

Nazywać, oswajać, rozładowywać uczucia – to jedna z trudniejszych nauk, na dodatek najprawdopodobniej będzie trwała przez całe życie.


Mężczyzna trzyma dłoń kobiety

Czytaj także:
Jak budować wystarczająco dobre relacje?

Rozmowa buduje

Dziewczyny non stop gadają, każda chce wtrącić swoje trzy grosze. Nawet badania naukowe potwierdzają, że dziewczynki mówią więcej niż chłopcy. Już od progu, gdy tylko usłyszą, że tata przekręca klucz w zamku, przekrzykując się nawzajem chcą podzielić się wydarzeniami minionego dnia.

Wieczorem przed snem jest podobnie, gasimy światło, czas na kołysanki, ale co chwilę ktoś przerywa niecierpiącym zwłoki pytaniem lub historyjką z placu zabaw. Gdy wydaje mi się, że już śpią, okazuje się że najstarsza jeszcze nie, czekała aż młodsze zasną, by zapytać: mamusiu, możemy porozmawiać?

Z jednej strony padam z nóg, marzę o spaniu, ale z drugiej przecież wiem, jak ważna jest rozmowa, jak dobrze jest mieć kogoś, z kim można podzielić się swoimi przeżyciami! Sama przecież uwielbiam rozmawiać z mężem przed snem. Poważne i mniej poważne, te mądre i te o niczym – wszystkie nasze nocne rozmowy budują naszą relację.

Dobrze, że nasze córki, chociaż ja czasami już nie mam ochoty, w naturalny sposób walczą o ten czas, dopominają się i cieszą się nim.


MIŁOŚĆ

Czytaj także:
Żona, mąż, córka, pracownik – to nie życiowa rola, to tożsamość

Cisza jest potrzebna

Z tych samych powodów, które wymieniłam powyżej, uczę się też, jak cenna jest cisza!

Tak, jak dziewczynki zasypują mnie, tak ja chętnie zasypałbym męża potokiem słów. Nic w tym dziwnego, jestem kobietą i potrzebuję się wygadać komuś, kto ma więcej niż 5 lat.

Odkąd jednak mam te małe gaduły, w pełni rozumiem, akceptuję i podzielam potrzebę ciszy i spokoju po pracy. Cisza jest błogim stanem, limitowanym w naszym domu, ale niezbędnym dla higieny psychicznej. Gdy mam dużą potrzebę pogadania, a mój mąż najchętniej schowałby się w swoim „pudełku nicości” (jeśli nie wiesz, co to pudełko nicości, to prędko znajdź konferencję Marka Gungora o różnicach w mózgu kobiety i mężczyzny), czasem po prostu daruję mu wysłuchiwanie mojej gadaniny.

Rekompensuję sobie nadmiar słów telefonem do przyjaciółki, mamy, teściowej lub innej potrzebującej wygadać się kobiety. Raz na jakiś czas wysyłam go także na weekendw góry (lub gdziekolwiek indziej), gdzie ma okazję miło pomilczeć w męskim towarzystwie.

Troska o innych jest wpisana w serce kobiety

Tata chciał sprawić córeczce prezent, kupił kulodrom. Rozłożyli go, a żeby nie hałasować sąsiadom z dołu, podstawili pod tor wózek dla lalek. Tata zafascynowany pokazuje małej, jak kulki zjeżdżają, jak pędzą na zakrętach, a na koniec wpadają do wózka. Gdy ostatnia wylądowała, mała Ala powiedziała: „kulki się zmęczyły tatusiu, chcą już spać”, po czym odjechała wózeczkiem śpiewać kołysanki i kłaść kulki do snu.

Ta historia nie wydarzyła się u nas, ale i moje dziewczyny codziennie tulą, przebierają, troszczą się o swoje lale, misie czy koniki, jak prawdziwe mamy. Choć mają różnorodne zabawki, klocki, autka, to w ich zabawach dominuje naturalna troska o innych, która jest wpisana w serce nawet tych najmniejszych kobietek.

Może kiedyś dowiem się, czego można nauczyć się od synów, póki co jednak, z ciekawością odkrywam na nowo świat małych dziewczynek.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
córkarodzinawychowanie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail