Aleteia
poniedziałek 26/10/2020 |
Bł. Celiny Borzęckiej
Dobre historie

Zanim trafiłem do seminarium, przeżyłem wielką miłość. I muszę o niej opowiedzieć

© Gorinov / Shutterstock

Redakcja - publikacja 31.12.16

Oto historia księdza, który wybrał kapłaństwo dzięki ukochanej kobiecie. Dziś, gdy jej już nie ma, postanowił złożyć hołd ich miłości.

Byłem kiedyś zakochany. Kiedyś, czyli na długo zanim zostałem księdzem. Tak naprawdę było to nawet przed wstąpieniem do seminarium. Ona miała na imię Walentyna. Czarne włosy sięgające jej do ramion zawsze przyozdabiała chustkami, tiarami czy kapeluszami. W dużych zielonych oczach odbijały się najpiękniejsze tajemnice jej duszy: uroda i wdzięk szły u niej w parze z pięknem wewnętrznym. Zapewne dlatego się w niej zakochałem.

Wciąż pamiętam, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy. Posługiwałem jako ministrant w parafii św. Józefa. Kościół był nieduży, dlatego wszyscy się znaliśmy. Łatwo się domyślić, że każda nowa osoba od razu zwracała powszechną uwagę. W jednej z ławek siedziała Walentyna w towarzystwie swojego ojca i młodszej siostrzyczki. Pan Bernini po śmierci żony właśnie sprowadził się w nasze strony z córkami.




Czytaj także:
„Byliśmy po prostu zwyczajni!” Niewidome małżeństwo przeżyło razem 72 lata

Nawet dzisiaj nie jestem w stanie opisać, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie ciepły i ujmujący uśmiech Walentyny. Pamiętam za to, że zupełnie wystarczył, abym w trakcie mszy nie mógł się skupić, z czego oczywiście musiałem się później należycie wyspowiadać. Mieliśmy po 15 lat.

Nie da się ukryć, że brakowało mi wdzięku, ale ogólnie rzecz biorąc, porządny był ze mnie chłopak. Sądzę, że Walentyna widziała to i dlatego odwzajemniała moje uczucia. Jej piękno było odbiciem boskiego piękna, i sprawiało, że czułem się przy niej jak w niebie. Jeżeli zdarzyło ci się spotkać kogoś, przy kim na ziemi czułeś się jak w niebie, doceń to należycie.

Walentyna była największą miłością mojego życia. To znaczy wtedy miałem pewność co do tego, że towarzyszy mi najpiękniejsza dziewczyna na świecie. Nieustannie promieniała uśmiechem, który udzielał się także i mnie. Czułem, że, zaczynaliśmy się zaprzyjaźniać. Codzienne poranne msze święte, popołudniowe nabożeństwa różańcowe, pocałunki w policzek, błogosławieństwo ks. Georga, a nawet pana Berniniego. Wszystkie znaki i okoliczności przemawiały na naszą korzyść. Jedno wiedziałem na pewno: byłem najszczęśliwszym piętnastolatkiem na świecie.




Czytaj także:
Był uzależniony od opium, nie przyjmował sakramentów. A i tak został świętym

To wszystko nie dawało mi jednak spełnienia, a ja nie rozumiałem, dlaczego.Jeżeli Walentyna nie była w stanie mnie „wypełnić”, gdzie w takim razie miałem szukać spełnienia? W Bogu.W uszach rozbrzmiewało mi potężne i nieodparte wezwanie Boże. W tamtej chwili wszystko stało się dla mnie jasne: On był ideałem, któremu miałem się całkowicie oddać, jedyną rzeczywistością zdolną zaspokoić moje pragnienie.

Na zawsze pozostanę wdzięczny Walentynie. Bóg posłużył się tą kobietą, aby pokazać mi, że nawet czyjaś najbardziej olśniewająca uroda tu na ziemi nie może się równać z Jego boskim pięknem. Rozstaliśmy się z rozdartym sercem i ze łzami w oczach. Nadeszła pora, bym wstąpił do niższego seminarium duchownego.

Przyznaję, że na przestrzeni lat czasem łapałem się na rozmyślaniu o tym, jak wyglądałaby moja przyszłość u boku Walentyny: ile dzieci byśmy mieli, jakie imiona by nosiły, jak wyglądałby nasz dom, czy nadal reagowałaby uśmiechem na moje kiepskie żarty i czy kiedyś doprowadziłbym ją do płaczu. Nie ma to jednak znaczenia. Te myśli szybko mnie opuszczają, kiedy dociera do mnie, że od 19 lat jestem szczęśliwy jako kapłan.




Czytaj także:
Brazylijski ksiądz o swojej depresji i anoreksji: „wróciłem do ataku”

Ona również była szczęśliwa. Wyszła za mąż, urodziła czworo dzieci – spośród których jedna córka została karmelitanką, a syn wstąpił do seminarium. Była wspaniałą matką i miała pobożnego i uczciwego męża.

Jest godzina 7.42. Zbieram się wyjścia z plebanii. O 6:30 obudził mnie telefon ze smutną wiadomością: Walentyna zmarła. Dzielna Walentyna, która od roku zmagała się z rakiem piersi, postanowiła odpocząć.

W tamtej chwili przed oczami stanęła mi cała nasza historia. Postanowiłem utrwalić ją na papierze, obawiając się, że Walentyna odchodząc zabierze ze sobą również wszystkie moje wspomnienia naszej świętej przyjaźni. Przyjąłem święcenia dzięki Walentynie i jestem pewien, że moja posługa za jej wstawiennictwem w niebie będzie jeszcze owocniejsza.

Autorem tej historii jest ksiądz, który postanowił nie ujawniać swego nazwiska.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
ksiądzmiłośćpowołanie
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail