Aleteia

Marta Robin: jej jedynym pokarmem przez ponad 50 lat była Eucharystia

Staff/AFP
Photo non datée de Marthe Robin, religieuse fondatrice des Foyers de Charité, appelée la "Stigmatisée de Châteauneuf-de-Galaure, paralysée le 11 novembre 1918, le jour de l'armistice, jusqu'à sa mort le 06 février 1981.
Udostępnij
Komentuj

Udowodniła, że życie wyłącznie miłością jest możliwe.

Marta Robin urodziła się 13 marca w Drome, we Francji. Była szóstym i ostatnim dzieckiem Josephe’a i Amelie-Celestine Robin, farmerów. Jej rodzice ciężko pracowali i w dzisiejszych czasach byliby uznani za klasę średnią. Byli katolikami, ale nie chodzili do kościoła. Miało to wpływ na wiarę ich dzieci, ale nie na Martę. Ona była blisko Boga i modliła się sama, od najmłodszych lat.

W drugim roku życia Marta zachorowała. Ona i jej siostra Clemence zaraziły się durem brzusznym. Clemence nie przeżyła. Marta tak, ale od tego czasu już zawsze była wątła i słaba. Opuściła szkołę w wieku 13 lat, żeby pomagać na rodzinnej farmie. Uczęszczała jednak na lekcje katechizmu i w 1911 roku została bierzmowana. Przyjęła swoją pierwszą Komunię Świętą 15 sierpnia 1912 roku.

Pomimo iż od czasu duru brzusznego była chorowita, cieszyła się swoim nastoletnim życiem. Była beztroska, kochała tańczyć i śmiała się głośno z żartów swojej babci. Ale w 1918 roku zachorowała znowu i była przykuta do łóżka. Lekarze podejrzewali guza lub zapalenie mózgu. Nie rozumieli, czym naprawdę była jej choroba, dopóki jeden z nich nie zdiagnozował jej jako histeryczki. Odtąd przylgnęła do niej ta etykietka.

Do 1928 roku Marta była sparaliżowana od pasa w dół, a od 1929, również w górę. Nie było to rezultatem histerii. W końcu, bez żadnych dowodów, jej stan określono jako śpiączkowe zapalenie mózgu, rzadka forma typowego zapalenia. Nigdy nie zostało to potwierdzone.

Marta spędzała swoje dni w domu, w ciemnej sypialni, z powodu swojej nadwrażliwości na światło. W 28 roku życia była całkowicie sparaliżowana i na dobre przykuta do łóżka. Na początku mogła jeszcze używać kciuka i palca wskazującego, którymi przesuwała paciorki różańca. W końcu nie była w stanie robić nawet tego. Jedyne, czym mogła poruszać, to głowa. Nie mogła jeść ani nawet przełknąć odrobiny wody. Lekarze próbowali wmuszać w nią wodę, ale wypływała nosem. Był jednak jeden rodzaj pokarmu, który mogła przyjmować. Eucharystia.

Na początku swojej choroby Martę odwiedzała Matka Boża, która bardzo ją pocieszała. W którymś momencie w 1928 roku sam Chrystus objawił się Marcie i to widzenie przemieniło ją na zawsze. To wtedy zdecydowała się „całkowicie ofiarować się Bogu” oraz „ofiarować swoje cierpienia w jedności z Nim przez modlitwę i miłość”. Stawała się coraz bardziej skupiona na męce Chrystusa, jednocześnie niesamowicie zbliżając się do Maryi.

Od lat 30stych jedynym pokarmem Marty był Chrystus w Eucharystii. Żadne jedzenie ani woda nie przeszły przez jej usta. W piątki, kiedy przyjmowała Komunię, przeżywała mękę Chrystusa. Najpierw duchowo, później również fizycznie. Marta była widocznie naznaczona stygmatami. Bóg włączył ją w poczet takich wybranych jak święty Franciszek, święta Katarzyna ze Sieny i ojciec Pio.

Podczas Triduum Paschalnego, śmierć i zmartwychwstanie dokonywały się w Marcie – w piątek krew była mokra i świeża, w sobotę zaschnięta, w niedzielę znikała. Bez wątpienia Marta doświadczała Eucharystii w niezwykły sposób. Tak wyglądało jej życie aż do jego końca w 1981 roku, przez okres 51 lat.

Pomimo braku ukończenia szkoły podstawowej, Marta potrafiła pocieszać wiele odwiedzających ją osób słowami wielkiej mądrości. Była przepełniona współczuciem i miała wyjątkowo dobrą pamięć. Oszacowano, że w czasie jej życia odwiedziło ją i otrzymało od niej wsparcie ponad 100 000 ludzi. Przyjęła tysiące próśb o modlitwę, a jej działalność sięgała daleko poza jej niewielką sypialnię.

Papież Franciszek ogłosił Martę Robin Czcigodną Sługą Bożą Kościoła Katolickiego 7 listopada 2014 roku. Dzisiaj średnio 40 000 ludzi rocznie odwiedza i modli się w jej domu, gdzie Czcigodna Marta żyła i umarła. Cytuje się jej słowa: „Chcę wołać do tych, którzy pytają mnie, czy jem, że jem więcej niż oni, ponieważ jestem karmiona Eucharystyczną krwią i ciałem Jezusa. Chcę im powiedzieć, że to oni więzią i blokują w sobie działanie tego pokarmu”.

Tekst opublikowany w angielskiej wersji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail