Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Jak rozmawiać o podwyżce? Skuteczna, znaczy dobrze przygotowana

Portra Images/Getty Images
Do spotkania z przełożonym trzeba się dobrze przygotować. 
Udostępnij
Komentuj

Negocjacje wynagrodzenia są dla każdego stresujące. Eksperci podpowiadają, jak skutecznie, a zarazem „po kobiecemu” rozmawiać o podwyżce.

Gdy aktorka Robin Wright, grająca u boku Kevina Spacey w serialu „House of Cards” zażądała od producentów równego traktowania pod względem finansowym, media spekulowały, że mogła zarabiać za jeden odcinek serialu ok. 420 tys. dolarów, podczas gdy grający główną rolę Spacey – 500 tys. Wright argumentowała, że jej postać, Claire Underwood, jest równie popularna jak grany przez Kevina Spacey Frank. A czasem nawet bardziej.

Nie jest ona jedyną aktorką, która domaga się zrównania płac kobiet i mężczyzn w branży filmowej. Dwa lata temu, po włamaniu na serwery Sony, cały świat dowiedział się o nierównościach w wynagradzaniu aktorek i aktorów. Wtedy głos w dyskusji zabrała Jennifer Lawrence.
„Kiedy dowiedziałam się, o ile mniej zarabiałam od facetów, nie byłam zła na Sony. Byłam zła na siebie. Nie sprawdziłam się jako negocjatorka, ponieważ poddałam się zbyt wcześnie” – oświadczyła.

Nie zdziwiły nas niższe gaże aktorek, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni, że kobiety zarabiają mniej i to nie tylko w branży filmowej, ale w każdym zawodzie.

Dysproporcja wynagrodzeń między kobietami a mężczyznami jest związana m.in. z poziomem wykształcenia. Z danych za rok 2014 wynika, że Amerykanki z wykształceniem wyższym lub licencjatem zarabiają 76% tego, co mężczyźni. Kobiety, które ukończyły szkołę średnią i podstawową – 79% tego, co mężczyźni na tych samych stanowiskach.

Często kobiety mają niższe wynagrodzenia od mężczyzn tylko dlatego, że szefowie myślą, iż nie zdajemy sobie sprawy z tych różnic albo nie mamy nic przeciwko nim lub nie będziemy z tego powodu podnosić alarmu.

Nie mamy nic przeciwko?!

Według „The Wall Street Journal” kobiety, jeśli chcą zarobić więcej, spędzają mniej czasu z rodziną. Bo wyższe pensje mają zazwyczaj ci, którzy więcej godzin w ciągu dnia przebywają w pracy lub często zmieniają zatrudnienie. A jak wiadomo, raczej nie dotyczy to kobiet wychowujących dzieci.

Krótszy czas pracy ma znaczenie, ale nie jest jedyną przyczyną nierówności. Trzeba się zastanowić, jak często kobiety zarabiają mniej tylko dlatego, że przełożeni myślą, iż nie dowiemy się lub nie będziemy prosić o więcej i robić zamieszania z tego powodu. Co ciekawe, w przypadku mężczyzn obowiązuje odwrotna logika – oni, gdy odkryją, że zarabiają mniej, zrobią aferę i otrzymają więcej.

My też powinnyśmy nauczyć się podejmować temat wynagrodzeń. Wiele z nas czuje się niekomfortowo w sytuacji, kiedy trzeba pójść do szefa i poprosić o podwyżkę. Dotyczy to szczególnie tych z nas, które korzystają z udogodnień dla matek, np. elastycznego czasu pracy lub możliwości pracy w domu.

Ważne, by pamiętać, że dobrze wykonane zadania czy lata zaangażowania na rzecz firmy zasługują na odpowiednio wysokie wynagrodzenie. Ale gdy dojdzie do negocjacji, musisz wykazać nie tylko, że zasługujesz na podwyżkę, ale także pokazać swoją wartość i wiedzieć, jak skutecznie rozmawiać.

Zbyt często porady dla pracujących kobiet, które chcą prosić o wyższą pensję sprowadzają się do tego: „Zrób to jak mężczyzna”.

Tylko po co być silną kobietą sukcesu, skoro mamy rozmawiać jak mężczyźni? Czy przyjęcie kobiecej perspektywy w takiej sytuacji jest nie na miejscu? Zamiast przejmować męskie wzorce zachowania musimy sobie uświadomić, że jako kobiety mamy swoje mocne strony, które powinnyśmy wykorzystać podczas negocjacji.

Tym tematem zajmuje się Lesa Engelthaler z firmy headhunterskiej Victory Search Group. Udało nam się spotkać w jej rodzinnym gronie. W dyskusji wzięły udział kobiety z trzech pokoleń – Rachel Anderson, menadżer w domu dziecka, Beth Cheshier, nauczycielka i Jeannette Shackelford, emerytowana asystentka prezesa. Engelthaler pytała je o przeszłość. Do rozmowy włączyli się również mężczyźni – ojciec oraz brat Lesy. Okazało się, że oni nigdy nie prosili o podwyżkę. Po prostu ją dostawali.

Główne przesłanie: Odrób pracę domową

Kobiecy instynkt mówi nam, że kiedy nadchodzi zmiana, musimy się do niej odpowiednio przygotować. Dlatego na przykład wijemy gniazdo, kiedy spodziewamy się dziecka. Według Engelthaler powinnyśmy wykorzystać ten instynkt tak, aby przyniósł nam korzyści w pracy.

– Odrób pracę domową – mówi Engelthaler. Na czym to polega? Po pierwsze, dowiedz się, na jakim poziomie sytuuje się twoja pensja w stosunku do innych osób na podobnych stanowiskach w firmie oraz generalnie, na rynku. Trzeba również wiedzieć, jakiego rodzaju podwyżki są przyznawane pracownikom w firmie.

– Skontaktuj się z działem HR, gdzie sprawdzisz przedział zarobków – radzi Engelthaler. – Dowiedz się również, czy można otrzymać podwyżkę za osiągnięcia. Nie proś o coś, co nie funkcjonuje w danej firmie – podkreśla.

– Podczas jednej rozmowy nie odrobiłam swojej pracy domowej. Kiedy powiedziałam swojej szefowej, że od wielu lat nie otrzymałam żadnej podwyżki, odpowiedziała, że przecież moja pensja rośnie proporcjonalnie do wzrostu kosztów utrzymania – wspomina Beth Cheshier i przyznaje, że wtedy zupełnie o tym zapomniała. – Rozmowa zakończyła się szybko, a ja się czułam głupio – dodaje Beth.

Do takiego spotkania z przełożonym trzeba być przygotowanym. – Przemyśl to, o czym będziesz mówić, ale staraj się być naturalna – radzi Cheshier. Bądź świadoma swoich mocnych stron.

Jeśli firma jest w dobrej kondycji (bo jeśli czasy są trudne, to nie jest dobry moment, aby prosić o cokolwiek!), przygotuj sobie przykłady na to, jak twoja praca przyczyniła się do tego sukcesu.

Używaj określeń „my”, „mój zespół”, nie wystarczy powiedzieć „zrobiłam to i to” i się wycofać – wyjaśnia Engelthaler. Z kolei Rachel Anderson podpowiada: – Nie mów tylko o przeszłości, powiedz też o swoich planach w związku z firmą na najbliższy rok – mówi. – To świadczy o tym, że jesteś zaangażowana i dlatego zasługujesz na podwyżkę wynagrodzenia.

Przywileje matki

Kobiety, które wychowują dzieci rzadko proszą o podwyżkę. Cieszą się, że mają np. elastyczny czas pracy, urlop macierzyński… Wiele matek ceni sobie rodzinę ponad jakąkolwiek kwotę i nie chcą dla kilku dodatkowych banknotów ryzykować utraty tych korzyści.

– Takie myślenie nie jest niepoprawne – mówi Engelthaler. – Trzeba być wdzięcznym za wszystkie przywileje. Niestety, nadal istnieją pracodawcy, którzy nie biorą pod uwagę życia rodzinnego. Jeśli jednak twoja firma odnosi sukces, a ty do niego dołożyłaś swoją cegiełkę jako dobry pracownik, to mimo że wychodzisz z pracy o 16.00, aby odebrać dziecko ze szkoły, zawsze możesz się umówić na spotkanie z szefem, by porozmawiać o wyższej pensji.

Rose Fuller, która zajmuje się doradztwem zawodowym i pracuje nad książką dla matek wracających do pracy po urodzeniu dziecka, dodaje, że umiejętności, jakich uczymy się jako matki, czyli – zarządzanie czasem, wielozadaniowość i intuicyjność – są wartością dodaną w pracy i służą nie tylko kobietom, ale też ich pracodawcom.

Dobrze to oblicz

Fuller przypomina, że kobiety są lepsze od mężczyzn w odczytywaniu emocji. Jej zdaniem taka umiejętność może się przydać podczas negocjacji podwyżki. Ważne jest, aby czytać nie tylko emocje szefa, ale być w stanie odczytać nastroje panujące w firmie i jej potencjał. I spróbować znaleźć na tym polu argumenty na swoją korzyść. I najważniejsze, zdaniem Lesy Engelthaler: wybór odpowiedniej chwili na rozmowę. – Dobry moment na rozmowy o podwyżce to okres rocznego podsumowania w firmie. Gorszy czas to powrót do pracy po dłuższym urlopie macierzyńskim – radzi Engelthaler. – Jeśli kochasz swoją pracę, bądź sprytna. I szanuj wszystkich, także czas szefa – mówi. – Dlatego nie przypieraj go do muru, gdy biegnie akurat z jednego spotkania na drugie, umów się z przełożonym w dogodnej dla niego porze. Uprzedź, że chciałabyś porozmawiać o wysokości swojego wynagrodzenia. Na spotkaniu od razu przejdź do sedna – podpowiada Engelthaler.

Radzi, aby podczas rozmowy robić notatki. – To jest wyrazem szacunku i świadczy o tym, że przyszłaś nie tylko po to, aby wyrazić opinię, ale także, żeby się czegoś dowiedzieć, nauczyć. Notatki pomogą ci, jeśli będziesz chciała przypomnieć sobie potem całą rozmowę – mówi.

Nie traktuj tego zbyt osobiście

Jedną z najlepszych cech kobiet jest zdolność do wystąpienia w obronie koleżanek. Jednak, gdy chodzi o podwyżkę, najlepiej reprezentować siebie. – Nie wypowiadaj się w imieniu wszystkich kobiet w firmie i nie sugeruj, że wszystkie potrzebują podwyżki. To nigdy nie działa – mówi Cheshier.

Jeśli ubiegasz się o większą pensję, ponieważ jakiś mężczyzna lub mężczyźni na takim stanowisku jak twoje zarabiają więcej, nie owijaj tego w bawełnę. Bądź bezpośrednia, ale unikaj oskarżania. – Możesz powiedzieć szefowi: „Chciałabym zrozumieć, dlaczego tak jest. Jakie racje za tym stoją?” – radzi Engelthaler i podkreśla, żeby nigdy nie nawiązywać do osobistych problemów typu: „Właśnie zaszłam w ciążę, a nie planowaliśmy tego”.

Być może nie będziesz się czuć dobrze z tym, że poprosiłaś o podwyżkę tylko dla siebie, a nie w imieniu koleżanek, pamiętaj jednak, że w rzeczywistości zrobiłaś dla nich naprawdę dużo.

Jak dama

Nawet jeśli odrobiłyśmy dobrze pracę domową, wybrałyśmy właściwy moment na rozmowę i przedstawiłyśmy szefowi wszystkie argumenty za podwyżką, nie mamy stuprocentowej gwarancji, że ją otrzymamy, bo to zależy od wielu czynników.

Trudno poradzić sobie z odmową, bo nie dość, że trzeba ją przełknąć, to jeszcze – co jest najważniejsze – warto „zachować się jak dama”. Słowo „nie” może wzbudzić w nas gniew w duchu sufrażystek albo może nas zniszczyć, zostawiając na placu boju.

Zdaniem Engelthaler, jeśli w odpowiedzi na prośbę o podwyżkę usłyszymy „nie”, a nadal chcemy pracować w firmie, możemy po prostu powiedzieć: „Dziękuję za poświęcony czas” i dać do zrozumienia szefowi, że wrócimy do tematu. – Może porozmawiamy na ten temat ponownie w przyszłości, biorąc pod uwagę, że firma dynamicznie się rozwija.

I ostatni wniosek z naszego spotkania. Trzeba sobie zadać pytanie, czy jestem gotowa na odejście z tej pracy, jeśli przełożeni nie uszanują mojej prośby i nie będą w stanie w ogóle podjąć negocjacji. – Weź to pod uwagę, zanim umówisz się na spotkanie z szefem – radzi Engelthaler.

Ostatecznie, w takich chwilach, kiedy mierzymy się z porażką lub otrzymujemy mniej niż na to zasługujemy, mamy okazję pokazać, kim jesteśmy.

 

W Polsce…

W czerwcu 2016 roku Główny Urząd Statystyczny opublikował raport o wynagrodzeniach w Polsce w roku 2014. Uwzględnił w nim m.in. kryterium płci i wieku. Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, mężczyźni w Polsce zarabiają więcej od kobiet. Różnica między płacami obu płci sięgała 760 zł – od 165 zł w woj. podlaskim do 1187 w woj. śląskim. Z danych GUS wynika, że w wieku największej aktywności zawodowej (35-44 lata) kobiety otrzymywały wynagrodzenie równe 77,8 proc. płacy mężczyzn.

Każdego roku Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń przygotowuje również firma doradztwa HR Sedlak&Sedlak. Z ostatniego badania wynika, że w 2015 roku kobiety zarabiały średnio 3,4 tys. zł brutto miesięcznie a mężczyźni 4,2 tys. W porównaniu ze statystykami GUS-u za poprzedni rok, różnica jest podobna.

OBW pokazuje, że różnice w zarobkach między kobietami i mężczyznami są widoczne na wszystkich szczeblach zarządzania niezależnie od stażu pracy. I co ciekawe, największe rozbieżności występują na stanowiskach dyrektorskich. Średnia wynagrodzeń kobiet ze stażem pracy od 6 do 8 lat, które zajmowały stanowiska dyrektorskie wynosi ok. 6,45 tys. zł, a mężczyzn – aż 10 tys. zł.

W przypadku pracowników szeregowych kobiety ze stażem pracy poniżej roku zarabiały przeciętnie 2,2 tys. zł brutto miesięcznie, czyli 92 proc. tego, co mężczyźni na stanowiskach szeregowych z tym samym doświadczeniem zawodowym.

 

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail