Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Sprawdzony domowy przepis. Jak zrobić syrop z dzikiego bzu

Udostępnij

O tej roślinie mówiono „apteczka Pana Boga”. Syrop z jej kwiatu wzmacnia odporność i przynosi ulgę w przeziębieniu.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Sambucus Nigra, jak w łacinie nazywał go w swoim siedmiotomowym dziele „De materia medica” grecki lekarz wojskowy, farmakolog i botanik pracujący na dworze cesarza Nerona Dioskurides, to roślina o której śmiało można powiedzieć, że jest jednym z najcenniejszych klejnotów w skarbcu królestwa przyrody.

Czytaj także: Modnie i zdrowo, czyli o królach mojego stołu

 

Począwszy od pełnej majestatu prezencji – krzew przybiera kulistą formę pełną białych w okresie kwitnienia baldach (czyli kwiatostanów) zamieniających się w grona fioletowo-czarnych lśniących niczym onyks mięsistych owoców, poprzez zniewalający zapach, który ustępuje miejsca chyba tylko jaśminowi, po walory smakowe i wielorakie właściwości chemiczne, znaczy – zdrowotne.

Acha, zapomniałabym dodać – trujące też.

Ale wystarczy poddać kwiaty bądź owoce obróbce termicznej lub je zasuszyć i już toksyczne sambunigryna oraz prunazyna nam nie straszne. Zatem – nasz syrop z bzu będziemy gotować.

Czytaj także: Porcja dobrego nastroju – co jeść, by nie dać się chandrze?

 

Przygotowanie:

35 baldachów kwiatów

2 litry wody

2 kg cukru

2 cytryny

3 łyżeczki kwasku cytrynowego

 

Receptur w internetach jest wiele, a to na więcej kwiatów, a to na mniej wody, można eksperymentować. Ten przepis  otrzymałam od cioci, przetestowałam i zaręczam, że jest receprurą na syrop idealny!

Kwiaty – jak najczystsze, rosnące z dala zanieczyszczeń ruchu samochodowego, np. w parku, lesie, na łące, po zerwaniu rozkładamy na kilka godzin, czy całą noc, najlepiej na świeżym powietrzu aby wszelkie muszki, pajączki i gąsieniczki miały czas na opuszczenie kwiatostanów.

Następnie odcinamy kwiaty bardzo delikatnie, aby strącać jak najmniej żółtego pyłku. W nim to bowiem tkwi cała zdrowotna moc! W czasie odcinania kwiatów z pewnością okaże się, że nie wszystkie stworzonka opuściły lokum. Cóż, należy im w tym pomóc.

Wodę z cukrem doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy sparzone i pokrojone w plastry cytryny oraz kwasek cytrynowy. Chwilę gotujemy i odstawiamy do ostudzenia.

Do tak przygotowanego zimnego syropu wrzucamy kwiaty i odstawiamy na 2 dni.

Czytaj także: Ekspresowe zrób to sama. Zioła w filiżankach

 

Następnie mieszamy, wyjmujemy kwiaty i przecedzamy. Miksturę zagotowujemy i gorącą wlewamy  do wyparzonych słoiczków i butelek. Syrop najlepiej przecedzać przez złożoną gazę, ja przelewałam go przez bawełniane opatrunki apteczne, które akurat miałam w domu. Dzięki temu wszelkie niezauważone wcześniej zanieczyszczenia zostały odfiltrowane.

Butelki z syropem najlepiej przechowywać w lodówce. Ale jak się okazuje, nawet w szafce po 3 latach nie traci swoich właściwości i przynosił ulgę mojemu gardłu skutecznie ostatniej zimy, gdy wirusówki atakowały jedna za drugą. Słowem samo zdrowie.

W ten prosty sposób zamykamy w butelce to co najlepsze z kwiatów czarnego bzu, m. in.

– flawonoidy działające przeciwzapalnie

– kwasy fenolowe, które są zmiataczami wolnych rodników (a więc spowalniają procesy starzenia i zapobiegają powstawaniu i rozwojowi chorób takich jak miażdżyca czy nowotwory)

– kwasy ursolowy i oleanowy (działają przeciwzapalnie)

– sterole (blokują wchłanianie cholesterolu w jelitach)

 

Cóż ta mieszanka związków organicznych może?

Dużo! Nie bez powodu od wieków w całej Europie jest nazywany „apteczką Pana Boga”. Wzmacnia odporność, działa wykrztuśnie, rozrzedza katar, działa napotnie i uśmierza ból, przydaje się zatem w przeziębieniach. Ponadto działa moczopędnie, przyśpiesza przemianę materii, a Hildegarda z Bingen dodaje od siebie:

Kwiat bzu stosuje się przede wszystkim jako środek napotny w chorobach gorączkowych. (…) dobry jest również jako środek czyszczący krew. Może być bez obawy podawany dzieciom oraz kobietom karmiącym, u których zwiększa wydzielanie mleka. (…) Reguluje pracę kiszek. Jednak zbyt duże dawki mogą wywołać wymioty.

 Tak więc… stosujmy syrop z umiarem, jak każde lekarstwo.

Zobacz oryginał zapisu Dioskuridesa o czarnym bzie w „De Materia Medica” www.wdl.org/en/item/10632/view/1/503/

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail