Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Czy dzieci naprawdę chcą się bawić smartfonami?

Shutterstock
Udostępnij

Popularny kanał dziecięcy włączony jest cały czas. Rodzice nie widzą w tym żadnej przesady. Przecież jeszcze nie ma swojego tabletu, tak jak jej kilkunastomiesięczni rówieśnicy.

Dominika ma 10 miesięcy. Właściwie trudno powiedzieć od kiedy ogląda telewizję. Czas spędza w jasnym, przestronnym salonie, w którym dominuje duży ekran, znajdujący się dokładnie na wysokości jej wzroku. Popularny kanał dziecięcy włączony jest cały czas. Rodzice nie widzą w tym żadnej przesady. Przecież jeszcze nie ma swojego tabletu, tak jak jej kilkunastomiesięczni rówieśnicy.

 

Rozwój

Badania pokazują, że ze smartfonów lub tabletów korzysta połowa dzieci przed 3 rokiem życia. Dzieci korzystające z tych urządzeń spędzają przed ekranem średnio 6 godzin dziennie. Rodzice są przekonani, że w ten sposób ich pociechy będą szybciej się rozwijać. Wierzą, że dzięki aplikacjom mobilnym dziecko szybciej nauczy się np. obcych języków. Niestety, efekty są odwrotne: spowolnienie rozwoju, problemy w budowaniu relacji, trudności z mówieniem.

Małe dzieci rozwijają się doświadczając wszystkimi zmysłami świat, który je otacza. Ich fantastyczna ciekawość i dynamizm tylko to potwierdzają. Dlaczego milkną, gdy ustawi się przed nimi ekran? Bo gdy mózg zostanie „podłączony” pod strumień informacji, nie musi wytracać energii, żeby samemu je pozyskiwać. Jednak takie informacje są jak puste kalorie – są iluzją, a nie tym, czego dziecko naprawdę potrzebuje.

Kiedy Dominika odwraca się od telewizora, zastyga i patrzy w przestrzeń przed sobą. Część jej rówieśników w takich chwilach nawet nie reaguje na swoje imię. Zjawisko „bezczynnych dzieci” często obserwują nauczyciele przedszkolni, bo w przedszkolach najmłodsi nie mają dostępu do urządzeń z ekranami dotykowymi. Ale w domu znów domagają się tabletu, ich przywiązanie jest tak duże, że często nie mogą bez niego zasnąć.

 

Odwyk

Otępienie dzieci może przerażać, ale dla zmęczonych rodziców jest bardzo praktyczne. Zabawa smartfonem błyskawicznie rozwiązuje problem hałasującego malucha. Młody mózg chętnie przyjmie lekkostrawną papkę. Dlatego krzyk i złość wracają spotęgowane, kiedy chcemy odebrać urządzenie. Ulegając roszczeniom w zamian za chwilę spokoju, wybieramy większe komplikacje w przyszłości. Konfrontując się z przywiązaniem do smartfonów od razu, mamy szansę wygrać coś bardzo ważnego.

Terapeuci twierdzą, że większość wspomnianych wcześniej problemów znika, gdy rodzice odłączą dzieci od ekranów. Wielu ekspertów twierdzi, że dostęp do nich powinien być możliwy nie wcześniej niż od 2 roku życia. Inni tę granicę przesuwają do ukończenia 3 lat.

Ale nawet wtedy czas korzystania z urządzeń elektronicznych powinien być mocno ograniczony. Tym bardziej, że dla dzieci znacznie ważniejsze jest bycie z mamą i tatą niż z tabletem. Dlatego odwyk od ekranów będzie skuteczny tylko wtedy, kiedy zdecydują się na niego również rodzice!

 

Wybór

Pierwsza zabawa smartfonem to zawsze następstwo przyzwolenia rodziców. To rodzice dają zgodę na godziny spędzone przed ekranem, a co ważniejsze dają przykład. Elektronika rozbija nasze relacje, bo my dorośli co kilka minut spoglądamy na telefon podłączony do internetu. Tylko od nas zależy, czy dziecko co chwilę słyszy „zaczekaj, jeszcze tylko napiszę ważną wiadomość” lub „moment, muszę odebrać ten pilny telefon”.

Telefony miały skrócić komunikację i pozwolić nam być bliżej siebie. Jednak stworzyły tylko namiastkę komunikacji. Nie da się budować głębokiej relacji, jeśli nie mamy dla siebie na wyłączność przynajmniej 2-3 godzin dziennie. To może być czas rozmów, wspólnych prac domowych lub innej aktywności. Ale żeby był owocny, nie może być poprzecinany sprawdzaniem powiadomień na telefonie…

 

Erozja

Jesper Jull – światowej sławy duński pedagog – wymienia cztery obszary doznające spustoszenia w życiu dzieci, których rodzice pozostają ciągle on-line. Pierwszym jest bezradność. Dzieci tracą w rodzicach powierników swoich spraw. Rodzic jest obecny w domu, ale w istocie zajmuje się sprawami poza domem – nie ma czasu dla dziecka.

Następnie przychodzi zagubienie. Przerywanie rozmowy co kilka minut przerywa strumień świadomości – umysł dziecka odpływa. Pojawiają się problemy z pamięcią krótkotrwałą. Dziecko nie pamięta, o czym mówiło i zaczyna myśleć o sobie, że jest głupie.

Tak pojawia się utrata zaufania. Dzieci widzą, że jest coś ważniejszego od nich. To wywołuje w nich zachwianie poczucia własnej wartości. Słyszą „kocham cię”, ale doświadczają „nie mam dla ciebie czasu”. Taki dysonans prowadzi do samotności.

Samotność jest następstwem utrwalonego przez lata przekonania, że dla rodziców jest coś ważniejszego. Małe dzieci tracą nadzieję, że mama lub tata zechce kiedyś poświęcić czas tylko dla nich. Natomiast nastolatki wycofują się z życia rodzinnego i zaczynają szukać uznania poza domem – przeważnie w świecie wirtualnym.

 

Lekarstwo

Jest bardzo prawdopodobne, że 10-miesięczna Dominika boleśnie doświadczy tych czterech obszarów na długo zanim zostanie nastolatką. Jest możliwe, że utonie w elektronicznym świecie jeszcze zanim zacznie świadomie budować relacje z bliskimi. Jednak tak wcale być nie musi.

Ludzie w każdym wieku chcą akceptacji w trwałych relacjach. A bycia w relacji nie nauczy nas nawet najlepsza aplikacja. Czy umiesz podjąć decyzję o tym, że w danym czasie jesteś tylko tu i teraz ze swoimi bliskimi? Zupełnie wyłączony telefon to wyłącznie twój wybór. Bo nie smartfony dają prawdziwy rozwój i satysfakcję z życia, ale trwałe relacje z tymi, na których nam najbardziej zależy. A dzieci od czasu ze smartfonem wolą spędzić czas z mamą i tatą.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!