Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Aborcja jest działaniem antymedycznym. Przyznają to nawet ateiści

MODEL LUDZKIEGO PŁODU
Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Mówi się, że inicjatywa #ZatrzymajAborcje związana jest z przerywaniem ciąży. Nie, ona jest przede wszystkim związana z ochroną małych pacjentów, którzy przebywają jeszcze w ciele swojej mamy.

Pod koniec marca miała miejsce na Cyprze Konferencja Rady Europy dotycząca praw osób niepełnosprawnych. Miałem okazję mówić na niej o problemach osób chorych psychicznie. W pewnym momencie przemawiającej akurat norweskiej działaczce zadała pytanie Emanuela Pepkola Zaimi, kierująca pracami jednej z albańskich fundacji wspierających dzieci z zaburzeniami genetycznymi. Spytała: „Jak to możliwe, że tak łatwo Norwedzy mówią o prawach osób niepełnosprawnych, a jednocześnie uniemożliwiają im przyjście na świat?”.

Pytanie to wywołało konsternację na sali. Po lakonicznej odpowiedzi prelegenci przeszli do kolejnych punktów programu. Emanuela w trakcie rozmowy ze mną podczas przerwy podkreślała, że jest zdziwiona reakcją sali, na której znajdowali się przedstawiciele wszystkich krajów członkowskich Rady Europy. Stwierdziła wprost, iż czuje, że została uznana za religijną aktywistkę walczącą z aborcją. Ona jednak zaznaczyła, że jest ateistką, a przerywanie ciąży to wg niej działanie antymedyczne i nieludzkie, co doskonale czuje jako matka małego dziecka z Zespołem Downa.

 

#ZatrzymajAborcje

Sytuacja ta doskonale oddaje rzeczywistość, którą prawdopodobnie w najbliższym czasie będziemy mogli zaobserwować w Polsce w związku z pojawieniem się inicjatywy obywatelskiej #ZatrzymajAborcje. Wiele osób zapewne będzie podkreślać, że „aborcja to temat zastępczy”, „to temat światopoglądowy” i mówić, że „wracamy do średniowiecza”.

Wspomniana inicjatywa skupia się na jednym zapisie ustawy o planowaniu rodziny. Chodzi o przesłankę eugeniczną pozwalającą na zakończenie życia dziecka podejrzewanego o niepełnosprawność. Nie wdając się w spory natury filozoficznej, warto przypomnieć orędownikom aborcji kilka czysto medycznych faktów.

 

Kobieta i dziecko — dwoje pacjentów

Trzeba rozpocząć od Hipokratesa, który zakazywał podawania kobiecie środków powodujących poronienie. Hipokrates jest uznanym ojcem zachodniej medycyny i nie można bagatelizować w dyskusji słów jego przysięgi, na bazie której powstały kolejne kodeksy etyczne.

Sięgając do bliższych nam historycznie źródeł, warto przypomnieć treść art. 39 Kodeksu Etyki Lekarskiej, zgodnie z którym:

Podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie jej dziecka. Dlatego obowiązkiem lekarza są starania o zachowanie zdrowia i życia dziecka również przed jego urodzeniem.

Innymi słowy: lekarz, który dokonuje aborcji, jednocześnie uśmierca pacjenta. Aborcja eugeniczna jest prawdopodobnie tym samym najbardziej kuriozalnym „świadczeniem medycznym”. Najpierw lekarze badają dziecko: analizują jego wielkość, wagę i ułożenie. Są gratulacje, wpisy do dokumentacji medycznej. Jest kobieta i płód. Oboje są pacjentami.

Następnie dzieje się coś nie tak i nagle jeden pacjent znika. Jest pacjentka i płód, który zostaje usunięty, gdyż stwierdzono u niego „…duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia (…) albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Innymi słowy, aborcja eugeniczna ma służyć terapii (sic!). W medycynie naturalnym jest, że stwierdzenie niepokojącej diagnozy wręcz automatycznie wprowadza postępowanie lecznicze. Tutaj owym leczniczym działaniem jest, niestety, zadanie śmierci.

 

Chirurgia płodowa

Tego typu paradoksy są całkowicie antymedyczne oraz nielogiczne. Nikt nie umniejsza cierpienia rodziców oraz dzieci doświadczających niepełnosprawności. Walka z eugeniczną aborcją jest wręcz działaniem przeciwnym. Jest wołaniem o szacunek dla godności człowieka bez względu na to, ile ma kończyn lub chromosomów. Tu pozwolę sobie na pewne wtrącenie.

Jak się okazuje, to właśnie Polska stała się najaktywniejszym krajem w chirurgii płodowej. Warto przeczytać kilka wypowiedzi np. dr Marzeny Dębskiej i prof. Anity Olejek podkreślających, że w międzynarodowym środowisku ginekologów polscy lekarze tej specjalności są postrzegani w sposób specyficzny. Mało krajów decyduje się na inwestowanie czasu i funduszy w tzw. chirurgię płodową. Procedury przerywania ciąży są tańsze. Lekarki te jednak się w niej specjalizują. Doktor Dębska przeprowadza m.in. operacje kardiologiczne nienarodzonych dzieci. Z kolei prof. Olejek zajmuje się równie skomplikowanymi operacjami rozszczepu kręgosłupa.

Schorzenie to wykryto blisko dwie dekady temu u Samuela Arnasa (jeszcze przed narodzeniem). Lekarze zaproponowali wówczas rodzicom przeprowadzenie zabiegu aborcji. Oni jednak się na nią nie zdecydowali. W 21 tygodniu trwania ciąży dr Stephan Bruner, wraz ze swoim zespołem, przeprowadził operację wewnątrz macicy mamy Samuela. Celem wspomnianego zabiegu była korekta wady neurologicznej, która z całą pewnością uniemożliwiałaby samodzielne życie chłopca. W trakcie zabiegu dziecko chwyciło nagle chirurga za palec, co zostało zarejestrowane na zdjęciu. Amerykańskie media określiły je mianem „Hand of hope” (ręka nadziei).

 

Szacunek dla każdego życia

Pierwszy przewodniczący Papieskiej Akademii „Pro Vitae”, prof. J. Lejeune, już ponad czterdzieści lat temu stwierdził, że dostrzec można tzw. „eugenizację prawa”. Jego rodak — nota bene ateista — prof. J. Testart, po przeprowadzonym z sukcesem pierwszym zabiegu in vitro, przestrzegał przed tworzeniem kolejnych kryteriów normalności, eliminujących ze społeczeństwa osoby niepełnosprawne. Zatrzymując aborcję, wracamy więc do źródeł medycyny, do szacunku i troski o każdego pacjenta. A zmieniając prawo, jesteśmy w stanie stworzyć nowe jego kryterium — kryterium absolutnego respektu dla ludzkiego życia.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail