Aleteia

„Diabelska godzina”. Czas kuszenia, który szatan upodobał sobie najbardziej?

Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

W tradycji faktycznie pojawia się temat konkretnego czasu wzmożonej szatańskiej aktywności. O jaką godzinę chodzi i jak ją dziś rozumieć?

W popularnej literaturze na temat egzorcyzmów, magii oraz praktyk satanistycznych pełno jest wzmianek na temat tzw. godziny diabła. Autorzy owych książek i artykułów przyjmują zwykle, że ów czas wzmożonej szatańskiej aktywności to sześćdziesiąt minut między trzecią a czwartą rano. Za takim poglądem obstają również scenarzyści (najczęściej nie najwyższej klasy) filmowych horrorów czy thrillerów. Czy za przekonaniem o „diabelskiej godzinie” stoją poważne racje teologiczne?

Szatan istnieje naprawdę

O tym, że szatan istnieje naprawdę i działa na zgubę wierzących w Chrystusa, chrześcijanie byli pewni od początków Kościoła. Za dowód służyć mogą liczne fragmenty Nowego Testamentu.

Ewangelie utożsamiają szatana z nieprzyjacielem, który zasiewa chwast na polu (zob. Mt 13, 39) albo też wykrada z serc ludzkich ziarno słowa Bożego (por. Mk 4, 15). W Pierwszym Liście św. Jana znajduje się mocne zdanie: „Syn Boży ukazał się po to, aby zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3, 8).

Jednak przed powtórnym przyjściem Chrystusa szatan wciąż dotkliwie może atakować chrześcijan. Stąd w Pierwszym Liście św. Piotra pojawia się znamienne wezwanie: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!” (1P 5, 8-9).

 

Godzina trzecia w nocy: chwila odrzucenia Boga

Owo nawoływanie do czujności można zestawić ze słowami Jezusa wypowiadanymi w noc męki do śpiących Apostołów w Ogrójcu: „Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (zob. Łk 22, 40.46). Wedle ewangelisty Łukasza Chrystus nie skończył nawet wypowiadać tych słów, gdy naprzeciw wyszedł mu Judasz wraz z tłumem. Średniowieczni egzegeci uznali, że była wtenczas dokładnie północ. Właśnie w tamtej chwili Jezus powiedział do swoich oprawców: „To jest wasza godzina i panowanie ciemności” (Łk 22, 53).

Średniowieczni komentatorzy Biblii bardzo zwracali uwagę na owe słowa. Tłumaczyli, odnosząc się przede wszystkim do Ewangelii św. Łukasza oraz Ewangelii św. Jana, że czas męki Chrystusa był dla diabła niczym rozstrzygające o jego zwycięstwie lub przegranej zapasy ze Stwórcą. Z tego powodu próbowano drobiazgowo odtworzyć chronologię tamtej nocy.

Po porównaniu opisów z czterech ewangelii uznano, że po sześciu godzinach od wydania Jezusa przez Judasza Piotr po raz trzeci zaparł się swego Mistrza. W opinii średniowiecznych komentatorów (współcześni nam egzegeci niekoniecznie są tego samego zdania) sąd Sanhedrynu nad Jezusem odbył się w połowie czasu pomiędzy zdradami dwóch uczniów Nazarejczyka – czyli o trzeciej nad ranem. Była to, jak dowodzili średniowieczni uczeni, chwila odrzucenia Boga (dokonanego z diabelskiego podpuszczenia) przez naród wybrany.

Ostateczny sąd Boga nad szatanem

Ową godzinę trzecią w nocy porównywano następnie z momentem śmierci Chrystusa. Wedle ewangelii synoptycznych: Marka, Mateusza i Łukasza Jezus umarł o „godzinie dziewiątej” czyli – po naszemu – o piętnastej. Wtedy dokonał się, jak argumentowali chrześcijańscy teologowie od starożytności, ostateczny sąd Boga nad szatanem.

Skoro dokładnie dwanaście godzin wcześniej Sanhedryn osądził Zbawiciela, nie mogło być to zdaniem średniowiecznych interpretatorów Pisma Świętego dzieło przypadku. Szatan próbował zakpić sobie z wyroków Stwórcy, prowokując okrutne działania ludzi przeciw Zbawicielowi. Oskarżyciele i oprawcy Jezusa stali się prawdziwymi „dziećmi ciemności”, zgodnie ze słowami zapisanymi w Ewangelii św. Jana:

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków (J 3,19-20).

Noc: czas niebezpieczny dla duszy

Stąd właśnie w średniowieczu wielką popularność zdobył pogląd, że szatanowi najłatwiej zniewolić ludzkie dusze w godzinach nocnych: pomiędzy północą a czwartą nad ranem, szczególnie zaś w godzinę „diabelskiego naigrywania się z Bożego sądu” – czyli właśnie o trzeciej (choć, przyznać trzeba, akurat o owej „diabelskiej godzinie” teologowie spekulowali niespecjalnie często).

Nocą zatem najintensywniej mieli działać najbliżsi – wedle ówczesnych wyobrażeń – współpracownicy demonów: skrytobójcy, złodzieje, podpalacze domostw oraz czarownice. W dokumencie opublikowanym w 906 r. przez Reginona z Prüm, opata z Trewiru, noszącym po łacinie tytuł Canon Episcopi można znaleźć sugestię, że diabeł posługuje się marzeniami sennymi, by dusze „niepewne w wierze” zwieść na manowce najokropniejszych występków.

W nocy łatwiej mu bowiem przedstawiać grzesznikom fałsz jako prawdę. Nie znaczy to jednak, że ludzie – nawet „o szatańskiej, nocnej porze” – pozbawieni są rozumu i wolnej woli. Ufając w pomoc Boga – dowodził trewirski mnich – mogą skutecznie przeciwstawiać się diabłu.

Przestępczość tłumaczona demonami

Niestety, te konstatacje opata Reginona nie bardzo były pamiętane w następnych wiekach. Krążyło za to wiele opowieści o nocnych sabatach czarownic bądź mordercach zabijających z szatańskiego rozkazu przed świtem pogrążone w błogim śnie ofiary. Historie te stały się szczególnie popularne w dobie reformacji, gdy w wyniku wojen religijnych i będącego ich następstwem upadku moralności w wielu regionach Europy istotnie wzmogła się przestępczość.

Nocne napady i zabójstwa, dokonywane po raz pierwszy w dziejach na tak wielką skalę przez tajemniczych seryjnych morderców lub przez działające w przebraniu bandy zbójców, tłumaczono powszechnie działaniem demonów i wiedźm.

W społecznościach katolickich uważano przy tym, że bandytom łatwiej było działać w nocy, bo w klasztorach nie odmawiano przez kilka godzin od północy do świtów modlitewnych, skutecznie powstrzymujących szatana i jego współpracowników, oficjów.

 

„Szatańska godzina” jako element kultury popularnej

W XIX w. wiara w „diabelską nocną porę” bądź „szatańską godzinę” była już jednak raczej elementem folkloru, a nie akademickich dysput teologicznych. Mimo to kaznodzieje zalecali czasem chrześcijanom cierpiącym na bezsenność zmówienie około trzeciej nad ranem modlitwy „na ochronę duszy”.

Koncept odżył w XX w. jako element kultury popularnej oraz w literaturze dewocyjnej. Jednocześnie – wedle badań przeprowadzanych w różnych krajach świata – coraz mniej chrześcijan skłonnych było przyjmować istnienie szatana.

Błogosławiony papież Paweł VI uznał to za wielkie niebezpieczeństwo. W swym przemówieniu podczas audiencji generalnej 15 listopada 1972 r. powiedział m.in.:

Zło nie jest jedynie brakiem, jest działaniem żywej istoty, duchowej, przewrotnej i demoralizującej. Przerażająca, tajemnicza i straszna to rzeczywistość. Oddalają się od Biblii i Kościoła wszyscy, którzy nie chcą uznać jego istnienia […] lub którzy je tłumaczą jako pseudorzeczywistość, wytwór umysłu dla personifikowania nieznanych przyczyn naszych cierpień.

Warto zatem pamiętać, że szatan nie działa tylko o trzeciej nad ranem. Z drugiej zaś strony – szczególna ekscytacja ową „nocną porą diabelską” może raczej świadczyć o tym, że brakuje nam właściwej chrześcijańskiej ufności w zwycięstwo Boga nad szatanem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail