Aleteia

Jeśli istnieje ten jedyny… to może tego potrzebować!

Udostępnij
Komentuj

Wiele osób poszukujących współmałżonka modli się o niego. A co z modlitwą za niego?

Wiele lat samotności doprowadziło mnie do momentu, w którym zaczęłam modlić się o dobrego męża. Nic w tym dziwnego, internet i moje najbliższe otoczenie pełne jest świadectw, w których taka modlitwa przyniosła owoce. Jednak przyszedł czas, kiedy zaczęło mi się wydawać, że to za mało.

 

Czy ktoś jest nam przeznaczony?

Kiedyś głosiliśmy z Maciejem konferencję, w której mówiliśmy o tym,  że według nas nie ma czegoś takiego jak „przeznaczona osoba”. Owszem, Pan Bóg składa pewne „propozycje”, ale w swojej miłości dał nam wolną wolę i możemy decydować sami – czy wchodzimy w relację z człowiekiem, którego stawia na naszej drodze, czy też nie.

Głęboko wierzę w to, że ma On plan na życie każdego – najlepszy plan, stąd często nawoływanie w Kościele do szukania Jego woli. Zresztą nie trzeba daleko szukać – w modlitwie powszechnej codziennie wypowiadamy słowa: „Bądź wola Twoja”. Postanowiłam więc, otworzyć się na wolę Pana Boga.

 

Powołanie czy fakty?

Przygotowując się do pielgrzymki na Światowe Dni Młodzieży w Brazylii, dużo myślałam o swoim powołaniu. W sercu od zawsze miałam pragnienie bycia żoną i mamą. Jednak fakty przez długi okres mojego dorosłego życia były takie, że nie zapowiadało się, że zostanie ono zrealizowane.

Modliłam się często o dobrego męża, szczególnie „gorąco” tuż przed wyjazdem do Brazylii. Nie zamykałam się jednak na to, co Bóg będzie mówił do mnie podczas pielgrzymowania. Jeśli jednak Jego wolą jest, żebym służyła Mu w inny sposób – na misji, w zakonie czy w samotności – prosiłam, aby dał mi takie pragnienie. Jednak nic się w tym temacie nie zmieniło, nie ustawałam więc w modlitwie o współmałżonka.

Pewnego dnia zaczęłam myśleć o człowieku, który będzie moim mężem. Nie wyobrażałam sobie jak wygląda, gdzie pracuje czy nawet jaki jest. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy on nie potrzebuje mojej modlitwy? Może jest w trudnej sytuacji? Może jest niewierzący albo przeżywa kryzys wiary?

Te i wiele innych pytań sprawiły, że zaczęłam modlić się za niego. Między innymi prosiłam Boga, żeby przybliżał Go do siebie, jeśli jest daleko (od zawsze chciałam, żebyśmy tworzyli rodzinę opartą na Bogu). Ta moja modlitwa trwała jakiś czas…

 

Znaki i odpowiedzi

Kiedy poznałam mojego męża, byłam zauroczona kimś innym. W związku z tym, nawet przez myśl mi nie przeszło, że ta relacja „zakończy się” małżeństwem. Spotykaliśmy się często, nasza znajomość w moich oczach była czysto koleżeńska. Jednak poruszaliśmy bardzo wiele tematów związanych z życiem, wiarą, rodziną…

Po jakimś czasie zauważyłam, że staję się dla Niego kimś więcej niż tylko znajomą. Zaczęłam więc pytać Pana Boga, o co chodzi. Dobrze pamiętam moment, kiedy rozmawialiśmy o nawróceniu. (Wspomnę, że tego dnia, w którym się poznaliśmy, Maciej był w kościele pierwszy raz od bardzo wielu lat…).

Nasza rozmowa dotyczyła tego, kiedy poczuł, że Bóg zaczyna o Niego walczyć. Okazało się, że to był czas, kiedy ja zaczęłam modlić się za mojego przyszłego męża. Nie znając Go jeszcze, prosiłam przede wszystkim o wiarę dla Niego.

Trochę byłam zdziwiona, że akurat wtedy zaczęła się Jego „przygoda” z Panem Bogiem. To był jeden z wielu znaków, jakie dostawałam z Nieba. Znaków, które potwierdzały, że razem z Maciejem możemy stworzyć rodzinę, która będzie podążać za Bogiem.

Ta historia potwierdziła mi potrzebę modlitwy nie tylko o przyszłego współmałżonka, ale przede wszystkim za niego. Polecam wszystkim „singlom”, którzy mają pragnienie małżeństwa i chcą budować je na Bogu. Owoce są niesamowite!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail