Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Ich konflikt trwał 26 lat. W te święta postanowili się pogodzić

Capture nbatv
Udostępnij

Jakże ci mężczyźni są wielcy! Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim duchem! Po trwającym ponad ćwierć wieku konflikcie, doszło między nimi do długo oczekiwanego pojednania.

To absolutnie niezwykła chwila w amerykańskiej lidze NBA. Przez 26 lat dwóch wybitnych koszykarzy, Magica Johnsona i Isiaha Thomasa, zaliczanych do niewątpliwie najlepszych rozgrywających w historii koszykówki, oddzielał mur nienawiści, wzajemnych pomówień i wrogości. Kilka dni temu przed kamerami NBA TV, we łzach i objęciach przypieczętowali swoje pojednanie.

Konflikt między tymi legendami wybuchł w 1991 r., kiedy Magic Johnson ogłosił, że jest nosicielem wirusa HIV. Fakt ten wywołał poruszenie w środowisku koszykarskim i Isiah Thomas w paru publicznych wypowiedziach skrytykował życie seksualne Magica. Rozpętała się w związku z tym prawdziwa burza, która nie ominęła również szatni obu drużyn.

Czytaj także: Gdy zostaniesz ojcem, zrozumiesz… Litewski trener mówi o tym, co ważne

 

Johnson i Thomas. Zemsta i ambicja

Komentarze Isiaha Thomasa nie były jedyną przyczyną niezgody. Magic Johnson ze swej strony postarał się o to, by – jak przyznał po latach – Isiah Thomas nie został powołany na igrzyska olimpijskie odbywające się w 1992 w Barcelonie. Sprzeciwił się temu za zgodą Larry’ego Birda, który, tak jak Magic, był kapitanem drużyny. Zemsta się dokonała – Isiah Thomas nie zasilił składu Dream Teamu.

W ich znajomości nie brakowało naprawdę bolesnych akcentów. Kolejnym ciosem dla Isiaha były rozmaite oskarżenia, jakie w swojej książce pt. When the game was ours rzucał pod jego adresem Magica Johnsona.

Czytaj także: „Nie czuję żalu do morderców, tylko przebaczenie”. Rozmowa z matką bł. Zbigniewa Strzałkowskiego

 

Dobry Bóg ponownie połączył nasze losy

Kilka dni temu mogliśmy oglądać relację z przepojonego wzruszeniami spotkania między koszykarzami po tylu latach konfliktu. Magic Johnson zwrócił się do Isiaha Thomasa w następujących słowach:

Pragnę Ci powiedzieć, że to był dla mnie niesamowity dzień. Moja żona, moja matka i mój ojciec, mówili mi, że powinienem znowu się z Tobą spotkać. Dlatego kiedy do mnie zadzwoniono, nie zastanawiałem się i powiedziałem, że zgadzam się na spotkanie. Teraz, siedząc naprzeciwko Ciebie, mogę powspominać tamte chwile wspaniałej zabawy, świetności, ciężkiej pracy, ambitnych marzeń… Jesteś moim bratem, dlatego pragnę Cię przeprosić, jeżeli Cię w czymś skrzywdziłem i za to, że nasze drogi się rozeszły. Bóg, w swojej dobroci, sprawił, że kolejny raz się spotkaliśmy.

Wypowiedź Magica Johnsona trwała zaledwie 58 sekund, ale doprowadziła do łez obu bohaterów spotkania, którzy na znak pojednania serdecznie się objęli.

Przebaczenie wygrało w ich sercach z zatwardziałością, przez którą wielcy sportowcy tak długo pozostawali skłóceni. Jest to prawdopodobnie najpiękniejsza bożonarodzeniowa historia, jaka wydarzyła się we współczesnej koszykówce.

 

Czytaj także: Nowenna o przebaczenie, czyli 9 dni prowadzących do wewnętrznego uzdrowienia

Tekst pochodzi z hiszpańskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail