Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Pozwól sobie pomóc, czyli dlaczego mężczyźni lubią być potrzebni

MĘŻCZYZNA POMAGA KOBIECIE
Shutterstock
Udostępnij

Samodzielność i samowystarczalność są obecnie gloryfikowane. Mam czasem wrażenie, że wiele z nas ma w sercu wypisane hasła w stylu „Dam sobie radę sama” lub „Nikogo nie potrzebuję do pomocy”.

Uczysz się niezależności i zaradności, bo sprzyjają one w wielu sytuacjach. Jednak relacje damsko-męskie stanowią wyjątek od tej zasady. W nich zbytnie podkreślanie swojej samowystarczalności może być zabójcze. Dzieje się tak dlatego, że mężczyźni lubią być potrzebni.

 

Gdy mężczyzna może pomóc kobiecie…

Większość mężczyzn czerpie ogromną radość i satysfakcję, gdy może pomóc kobiecie. Najczęściej nie oczekują nic w zamian poza zachwytem i podziwem dla swoich działań oraz zwykłego dziękuję powiedzianego z uśmiechem. Mimo to, my często wysyłamy do nich komunikat – nie trzeba, poradzę sobie.

Prawda – poradzisz sobie. Możesz dźwigać swoją ciężką walizkę. Na pewno sama dasz radę przesunąć pudła z segregatorami w pracy. Sama możesz rozwiązać problem zawirusowania swojego komputera i wiele innych spraw. Tylko po co masz to robić sama? Po co się męczyć, tracić czas na rzeczy, które są dla Ciebie trudne lub wymagają dużego wysiłku? Rozejrzyj się wokół i dostrzeż mężczyzn, którzy mogą i chcą służyć Ci pomocą.

 

Sierotka, Zosia-samosia, czy „mogę to zrobić sama, ale po co”, czyli jakim typem kobiety jesteś

Kiedyś usłyszałam, że kobiety można podzielić na trzy grupy: sierotki, Zosie-samosie i typ „mogę to zrobić sama, ale po co”.

Sierotki to kobiety, które są całkowicie niesamodzielne, nieporadne. To stereotypowe blondynki, o które trzeba dbać, jak o małe dzieci.

Zosie-samosie to niezależne kobiety, którym nikt nie jest potrzebny. Nigdy nie poproszą o pomoc, a nawet jak jest im ona oferowana, to ją odrzucają. Mężczyznom trudno się do nich zbliżyć, bo mur samowystarczalności powoduje, że nie wiedzą, jak do nich podejść i jak je poznać. Czują, że są im zupełnie zbędni i wycofują się. Mężczyźni są praktyczni, nie chcą tracić czasu tam, gdzie czują się niepotrzebni lub niechciani.

Typ „mogę to zrobić sama, ale po co” to również niezależne kobiety. One doskonale radzą sobie w życiu. Nie potrzebują na co dzień czyjejś opieki czy pomocy. Jednocześnie pozwalają na to, aby inni im pomagali. Często same wprost o to proszą.

 

Dlaczego warto prosić o pomoc

Pamiętam scenę z pociągu. Wagon bez przedziałów. Na stacji wsiadła młoda kobieta. Znalazła swoje miejsce. Wzrokiem poszukała miejsca na swoją dość dużą walizkę, a następnie rozejrzała się i z uśmiechem poprosiła siedzącego nieopodal chłopaka o pomoc w umieszczeniu bagażu we wskazanym miejscu. Uzyskała jego pomoc, choć prośbę musiała powtórzyć (chłopak miał słuchawki w uszach). Dodatkowo cała sytuacja spowodowała, że bohaterowie tej historii ucięli sobie krótką pogawędkę. Przyjemnie było ich obserwować – uśmiechniętych, zadowolonych.

Moje koleżanki singielki czasem narzekają, że nikogo nie poznają. Zastanawiam się wtedy, ile okazji tracą, podkreślając swoją niezależność, wchodząc w rolę Zosi-samosi. Przecież otworzenie się na pomoc mężczyzny nie odbiera kobiecości (niektórzy znajomi mężczyźni twierdzą, że wręcz im jej dodaje), ani w żaden sposób nie świadczy o niej źle.

Poproszenie o pomoc może być też doskonałym sposobem na nawiązanie rozmowy z mężczyzną, który Ci się podoba. Poprosić możesz o wiele rzeczy. Możliwości jest bez liku, od podania płaszcza czy otwarcia drzwi, przez przeniesienie ciężkich rzeczy, po naprawę czegoś czy udzielenie eksperckiej rady. Wystarczy, że się tylko otworzysz i pozwolisz sobie na odrzucenie maski Zosi-samosi. Mężczyźni często boją się wykonać pierwszy krok. Czemu im go nie ułatwić?

 

Kto powinien zrobić pierwszy krok

Oczywiście, możesz stwierdzić, że mężczyznę, który nie potrafi lub boi się wykonać pierwszy krok, należy od razu skreślić. Masz do tego prawo. Tylko najprawdopodobniej dalej będziesz samotnie siedzieć w swojej wieży. Czy nie lepiej z niej pomachać? Być może prosta prośba z Twojej strony ośmieli go do działania.

Jednocześnie proszenie o pomoc to doskonały sposób na przetestowanie, czy z tym konkretnym mężczyzną możliwe w ogóle jest budowanie relacji. Jeżeli ktoś nie jest w stanie pomóc Ci w małej rzeczy lub pomaga Ci i jednocześnie traktuje Cię protekcjonalnie, to może to być znak, że nie jest jeszcze dojrzały do budowania związku. O ile poważnie myślisz o porzuceniu stanu wolnego, to warto takie rzeczy weryfikować jak najszybciej.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail