Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Co zrobić, gdy brakuje nadziei i świat rozpada się na kawałki

STRES, KOBIETA
Shutterstock
Udostępnij

Ten tekst chciałabym zadedykować w szczególności osobom, które doświadczają długotrwałego stresu, spowodowanego okolicznościami, na których zmianę nie mają wpływu. Może to być doświadczenie śmierci bliskiej osoby, rozstania czy padnięcia ofiarą oszustwa lub agresji. Bezowocnych starań o dziecko. Lub sytuacji jakiejkolwiek innej dotkliwej straty czy niepewności odnośnie tego, co przyniesie jutro.

Gdy świat rozpada się na kawałki

Mam na myśli chwile, gdy znany dotąd świat rozpada się na kawałki, które odbierają poczucie bezpieczeństwa, sprawstwa i wpływu na rzeczywistość. Także te, które szczególnie uderzają w poczucie własnej wartości. I co ważne, nie trwają jeden dzień ani kilka tygodni, tylko ciągną się przez długie miesiące, a może nawet lata.

Piszę dla Was, którym znane jest aż nazbyt dobrze uczucie emocjonalnego wyczerpania, spowodowanego sytuacjami „bez wyjścia”. Takimi, gdzie poszliśmy już po radę wszędzie, gdzie się dało, odmówiliśmy wszystkie nowenny i koronki, wykonaliśmy wszystkie ćwiczenia umysłu, zalecane dla podtrzymania w sobie motywacji, nadziei i tego wszystkiego, co popularnie nazywane jest „trzymaniem się” czy „zbieraniem się do kupy”.

 

Współczująca miłość

Jasne, że nie da się przecenić w takich momentach tego, co dzieje się w sferze duchowej – zaufania i zostawienia Bogu przestrzeni do działania. Może to moment, by spróbować odkłamać obraz Boga – i w końcu, w tak niesprzyjających okolicznościach, wejść na głębiny relacji z Nim. W szczerym odsłonięciu serca, z całym bólem, jaki w sobie skrywa, możliwe staje się doświadczenie Jego bezbrzeżnej i współczującej miłości.

Im trudniejsze emocje, tym cenniejsze wsparcie płynące ze strony bliskich. Pomagają ludzie, którym można o swoich uczuciach opowiedzieć i próbować je zrozumieć. To ci niezwykli słuchacze, którzy nie żyją przymusem oceny ani udzielania rad. Którzy nie mówią, że „wola Boża” albo „a nie mówiłem”. Ewentualnie, że „ja na twoim miejscu już bym się pozbierał”. Być może cała sytuacja odkryje też nierozsupłane wątki, które potrzeba obejrzeć w terapii.

 

Jeśli możesz, rusz się

Pomaga w sytuacji „bez wyjścia”, czyli przy długotrwałym stresie, także zajęcie czymś głowy. Nauczenie się czegoś nowego, lektura, koncentracja na pracy koncepcyjnej, która zajmie myśli. Choćby ulga miała być tylko chwilowa, a przewlekły stres czymś, co zawsze w końcu wraca.

Chciałabym jednak wyjść poza te trzy sfery – ducha, emocji i intelektu – i wrócić do czegoś jeszcze bardziej pierwotnego i fundamentalnego. Do ciała. Skupienie się na nim pozwala wygasić i galopadę myśli, i emocjonalny ból, i duchowe rozterki. Długotrwały stres osłabia, obniża odporność i wpędza w stan depresyjnego bezruchu. Więc jeśli tylko możesz, rusz się. Włącz do swojego planu dnia bieganie, pływanie, taniec. Cokolwiek, co na ten moment jest dla Ciebie osiągalne.

Rusz się, nawet jeśli nie wierzysz, że warto. Po to, by okazać sobie samemu/samej wsparcie, miłość i szacunek. Na warsztatach dla kobiet mówię, że tyle troski, ile okażesz kondycji swojego ciała pokazuje, na ile naprawdę potrafisz wcielić w życie przykazanie „miłości siebie samego”. Przez ten czas, wyjęty z grafiku pracy, bycia dla innych i cierpienia, możesz cierpliwie być tylko ze sobą i dla siebie, dostarczając Twojemu ciału kluczowego elementu, bez jakiego nie jest w stanie być zdrowe ani wydolne. Ruchu.

 

Oddech od trudnej sytuacji

Nie będę pisać o endorfinach i innych oczywistościach. Wystarczy wziąć sobie do serca prawdę, że to, co robimy z naszym ciałem wpływa na to, jak się czujemy psychicznie (choć łatwiej nam przyznawać rację wersji odwrotnej – że stan emocjonalny ma wpływ na naszą zdolność do działania).

Ostatecznie czas, który spędzisz na postawieniu sobie celu kondycyjnego i realizacji go (np. przebiec 20 km, zrobić 100 brzuszków czy nauczyć się układu tanecznego), będzie oddechem od męczenia się z sytuacją, w której na ten moment nie możesz nic zrobić. Wyrazisz w ten sposób swoje zaufanie, że Ktoś czuwa nad ciężarami, z którymi samodzielnie nie sposób sobie poradzić i nabierzesz fizycznych sił do szukania źródeł nadziei.

Nie czekaj, aż Ci się zachce. Zajmij się sobą jak małym dzieckiem, które trzeba zabrać na spacer. Daj sobie szansę poczuć się lepiej.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail