Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Zimna jak lód, twarda jak kamień. O miłości inaczej

MIŁOŚĆ JAK KAMIENIE
Aaron Burden/Unsplash | CC0
Udostępnij

Jak się nie zasłodzić, nie zanudzić i nie wypalić w ogniu miłości w walentynki? Polecam poszukać jej w dwóch obrazach - na lodówce i wśród kamieni.

Ciepło, a nawet ogień. Wonności i słodkości. Miękkość – dłoni, ust, pościeli… Serca, kwiaty i kolacje przy świecach. Wszystko to piękne, miłe, przyjemne, ale też nieco… banalne. A może po prostu trochę nudne, bo zbyt oklepane? Gdyby tak wyjść poza utarte wizerunki i poszukać miłości w jakichś mniej popularnych obrazach? Ja znalazłam ją na lodówce i wśród kamieni…

 

Lodówka – tu okazujemy sobie miłość!

Najczęściej biały albo szary, zimny, wielki klocek. Dlaczego jest to najbardziej romantyczne miejsce w domu? Po pierwsze dlatego, że w środku może leżeć zimne piwko (istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że wręczone przez ukochaną w ręce ukochanego – zwłaszcza po trudnym dla niego dniu – rozczuli tegoż). Ale to nie wszystko.

W lodówce może też czekać ulubiony zimny deser. (Niech ktoś mi powie, że to nie jest romantyczne. Wszak większość z nas wręcz kocha desery). To jednak nic, w porównaniu z tym, że na lodówce bez trudu znajdzie się miejsce na plik karteczek oraz długopis. I co najważniejsze – przyczepiają się do niej magnesy!

Tego z pewnością nie trzeba tłumaczyć, ale dla przykładu podpowiem: ten, kto pierwszy wychodzi z domu, może zostawić na lodówce przyczepioną karteczkę z napisem „kocham Cię”, „będę tęsknić”, itp. W przypadku, gdy chce się przekazać drugiej połówce zadanie do wykonania, można być nieco bardziej kreatywnym, np.: „Na szczęście nasza miłość jest pełna dobroci i wspaniałości – nie to, co ta pusta, bezduszna, zimna przechowalnia! PS Zrób dziś proszę zakupy”.

Najbardziej kapitalnym przykładem na to, że warto wykorzystywać różne właściwości lodówki do celów romantycznych, jest wiersz Stanisława Barańczaka Alba lodówkowa. Pochodzi w tomu Chirurgiczna precyzja i – jak czytamy pod tytułem – została „skomponowana na drzwiach lodówki / z namagnesowanych wyrazów / wchodzących w skład zestawu Magnetic Verse TM, / do nabycia w sklepach z upominkami”:

Jestem jak ta lodówka

Ty jesteś jak ten magnes

Tak przyciągasz, że jestem gotów

Sunąć dokądkolwiek zapragniesz

(…)

Niepewny po co jeszcze

Potrzebny ci stary rupieć

Ale nadal zdolny co chwila

Na twój widok z podziwu słupieć

 

Jestem jak ta lodówka –

Zaczyna to już brzmieć nudnie –

W ramiona drzwiczek cię brałbym

O świcie o zmierzchu w południe

(…)

Może z zewnątrz szczelna niepamięć

Kloc co nigdy o niczym nie wie

Ale w środku mam tort ze świeczkami

(Upieczony – przyznaję – przez ciebie)

 

Kamienie – jak my, nie pasują do siebie. I dobrze

Na podstawie obserwacji par z długim stażem, a także na podstawie wielu rozmów z singlami, którzy pragną się zakochać, sformułowałam swego czasu teorię, którą nazwałam teorią dwóch kamieni. Zakładała ona, że ludzie do siebie nie pasują, między innymi dlatego, że nie są jak połóweczki pomarańczy.

Poza tym kłócą się, działają sobie na nerwy, nie rozumieją się. Mają inne oczekiwania i przyzwyczajenia. W sztuce domyślania się, co czuje lub co myśli druga osoba, nigdy nie osiągają zbyt wysokiego poziomu.

Na tej podstawie doszłam do wniosku, że dwie kochające się osoby przypominają bardziej dwa kamienie niż dwie połówki czegokolwiek smacznego. Przykłady wieloletnich, trwałych i wiernych małżeństw biorą się z uporu kamieni. Z ich twardości. Żeby wytrwać z kimś w relacji nie trzeba pasować. Wystarczy być „twardzielem” – kimś, kto się nie poddaje.

W kulturze utrwalił się obraz „ognia miłości”, a mniej jest refleksji nad tym, skąd się ten ogień bierze. Gdy sięgamy pamięcią do pierwotnych metod, to wyłania nam się romantyczny obraz interakcji dwóch kamieni i efekt tego miłosnego niemalże starcia – iskra.

Interakcja to spotkanie. Spędzanie razem czasu. Robienie czegoś wspólnie. Śmiech i płacz. Szept, ale też krzyk. Proszenie o pomoc albo pomaganie. Zawodzenie się lub miłe niespodzianki. Co by nie było, twarde jak kamień postanowienie, że tego nie porzucę. Potem w ogniu czyjejś relacji mogą grzać się inni ludzie… (Zagadkę, skąd ten żar miłości, płonące serce i gorące uczucia, uważam za rozwiązaną 😉 ).

Poetą, który udowodnił, jak romantycznym obrazem może być kamień, był Adam Asnyk. Podejrzewam, że jego Dziwny sen może przekonać do poezji nawet najbardziej oporne serce:

Dziwny sen miałem z wieczora,

Trwał jakby przez wieczność całą –

Tyś była falą jeziora,

Ja byłem nadbrzeżną skałą.

(…)

Nie żałowałem, że głuchy

Głaz nic powiedzieć nie może…

Mówiły ze sobą duchy,

Jam niebo widział w jeziorze.

 

Tyś zawsze padała drżąca

Na moje piersi z granitu,

Złączona wśród lat tysiąca

Węzłami wspólnego bytu.

(…)

Jak się nie zasłodzić, nie zanudzić i nie wypalić w ogniu miłości w walentynki? Polecam poszukać jej w dwóch wspomnianych wyżej, zimnych i szorstkich obrazach, a także w poezji.

Bo to sztuka w dzisiejszych czasach trochę odstawiona na boczny tor, a myślę, że podobnie jak miłość – nieśmiertelna.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail