Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
niedziela 29/11/2020 |
Bł. Marii Klementyny Anuarity Nengapeta
home iconDobre historie
line break icon

Dziadek by ją zastrzelił. Niezwykła historia wnuczki komendanta obozu koncentracyjnego

JENNIFER TEEGE

EAST NEWS

Ewa Rejman - 03.04.18

Jennifer stała przed regałem bibliotecznym i przeglądała książki. Zatrzymała wzrok na podtytule jednej z nich. „Historia Moniki Göth, córki komendanta obozu koncentracyjnego z «Listy Schindlera»” – przeczytała. Göth – tak brzmiało nazwisko Jennifer, zanim została adoptowana.

Twarz z okładki wydała jej się znajoma, a nawet podobna do twarzy jej samej. Pasowało też imię i nazwisko – matka Jennifer tak właśnie się nazywała. Nie miały ze sobą kontaktu od wielu lat. Jeśli Monika Göth jest córką Amona Götha, jednego z największych zbrodniarzy hitlerowskich, to znaczy, że Jennifer musi być jego wnuczką. Wstrząśnięta zadzwoniła do męża i poprosiła, aby zawiózł ją do domu. Odkrycie przeszłości wydawało się czymś ponad jej siły.

Historia Jennifer Teege

Jennifer Teege krótko po urodzeniu została oddana przez matkę do domu dziecka. Gdy skończyła cztery lata, trafiła do rodziny zastępczej, a trzy lata później stała się oficjalnie ich adopcyjną córką. Przez jakiś czas utrzymywała sporadyczne kontakty z babcią i matką, ale kiedy dorosła, żadnej ze stron nie zależało na kontynuowaniu tych relacji. Jennifer założyła rodzinę, urodziła dzieci, dostała dobrą pracę, miała grono oddanych przyjaciół. Pozornie wszystko było w porządku, ale co jakiś czas męczyły ją napady smutku i depresji, których źródła nie potrafiła zidentyfikować.




Czytaj także:
Maksymilian Kolbe i Rudolf Höss. Jak zostać świętym, a jak zbrodniarzem?

Amon Göth – kim był?

W tej chwili wszystkie emocje uderzyły ją ze zwielokrotnioną siłą. Wiedziała, że nikt nie odpowiada za zbrodnie swoich przodków, ale myśl o tym, że w jej żyłach płynie krew Amona Götha – komendanta obozu w Płaszowie i likwidatora gett w Krakowie i Tarnowie – napawała ją obrzydzeniem.

Im bardziej zagłębiała się w opisy okrucieństw, jakich dopuszczał się jej dziadek, tym większe stawało się jej przerażanie. Rozpaczliwie starała się znaleźć w jego zachowaniu chociaż ślad poczucia winy i skruchy, ale w końcu sama przed sobą musiała przyznać, że nic takiego nie miało miejsca.

Pytania o babcię

Jeszcze trudniejsza od zmierzenia się z prawdą o dziadku okazała się próba poradzenia sobie z historią babci. Najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa wiązały się właśnie z nią – ciepłą, zawsze chętnie opiekującą się wnuczką, przytulającą ją, dającą jej poczucie własnej wartości. Ta sama babcia wiedziała przecież, co robi jej ukochany, z którym mieszkała pod jednym dachem, a mimo to za wszelką cenę próbowała go usprawiedliwiać. Kiedyś uratowała parę osób z transportu do Auschwitz, kilkakrotnie wstawiła się za więźniami, którzy mieli być rozstrzelani. Innym razem zapobiegła uderzeniu służącej, wskakując między nią a Amona. Nic poza tym.

Wiedziała jednak, że każdego dnia obok niej z rozkazu człowieka, z którym jest związana giną ludzie. „Nie mam najmniejszych wątpliwości, że była winna. A z drugiej strony nadal ją kocham” – pisze Jennifer.

W 1983 r. babcia przyjęła w domu ekipę, która kręciła film o Schindlerze. Dzień później popełniła samobójstwo.


Aleksander Ładoś

Czytaj także:
Polak uratował setki Żydów, historia milczała. Świat po latach poznaje „drugiego Schindlera”

Spotkanie z żydowskim przyjaciółmi

Jennifer czas studiów spędziła w Izraelu, nauczyła się tam języka hebrajskiego. Wśród Żydów miała wielu przyjaciół, którzy chętnie ją odwiedzali. Nie wiedziała, jak teraz powinna zakomunikować im prawdę o sobie. Napisała maila do Yoela, męża Noi – swojej najlepszej przyjaciółki z czasów studenckich, w którym opowiedziała swoją historię. Zarówno Yoel, jak i Noa stracili krewnych w Holokauście.

„To ty teraz potrzebujesz wsparcia. Noa zawsze będzie twoją przyjaciółką, na dobre i na złe” – odpisał w mailu Yoel. Krótko później Jennifer usłyszała w telefonie głosi Noi: „Zapomnij o Amonie Göcie! Bądź po prostu «Jenny». Proszę, przyjedź do nas”.

Przyjeżdża. Krótko później wszyscy siedzą objęci na kanapie w mieszkaniu w Tel-Awiwie.

Czarna wnuczka mówiąca po hebrajsku

Istnieje jeszcze jedna rzecz, która nie daje Jennifer spokoju. Jej biologiczny ojciec, z którym nie utrzymuje kontaktu, jest Nigeryjczykiem, a ona sama ma ciemną skórę i charakterystyczne afrykańskie rysy. Co powiedziałby Amon Göth swojej czarnej wnuczce mówiącej po hebrajsku i przyjaźniącej się z Żydami? Zgodnie z nazistowskimi kryteriami mógłby ją zastrzelić. Kobieta zadaje sobie pytanie: czy jej życie nie jest jakimś symbolicznym triumfem nad zbrodniczą ideologią?


TATUAŻ AUSCHWITZ

Czytaj także:
Tatuażysta z Auschwitz. Przez 50 lat jego sekret znali tylko najbliżsi

Kwiaty w Płaszowie

Przy okazji wizyty w Izraelu Jennifer odwiedza też Anat, swoją koleżankę z czasów studenckich. Syn Anat niedługo jedzie do Polski, w planie jego wycieczki szkolnej przewidziana jest wizyta w obozie w Płaszowie. Czy Jennifer zgodziłaby się być tam wtedy razem z izraelską grupą?

Zgadza się. Kiedy pod pomnikiem ofiar opowiada swoją historię, wszyscy słuchają w milczeniu. Nagle jedna z dziewczyn podchodzi do niej i pyta, czy chciałaby razem z nimi złożyć hołd pomordowanym. Nastolatka bierze Jennifer za rękę, podaje jej bukiet czerwonych róż i prosi, aby ta złożyła je pod pomnikiem w imieniu grupy.

Śpiewają razem izraelski hymn. Jennifer z całej pieśni najlepiej zapamięta słowo „nadzieja”.

*Korzystałam z książki Jennifer Teege „Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił”, Warszawa 2014


RODZINA ULMÓW

Czytaj także:
Rodzina Ulmów na zdjęciach

Tags:
historiaksiążkawojnażydzi
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
WIGILIA W PANDEMII
Katolicka Agencja Informacyjna
Rząd: święta na nie więcej niż 5 osób. Jest p...
Stojan Adašević
Anna Gębalska-Berekets
Wykonywał nawet 35 aborcji dziennie. I wtedy ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 listopa...
Otwarta Biblia ktorej kartki przewraca wiatr
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [27 listopa...
JAN ZIEJA
Wydawnictwo ZNAK
Zabijali i przychodzili do niego do spowiedzi...
BIBLE
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [25 listopa...
Redakcja
Modlitwa dla ciebie na dziś [27 listopada]
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail