Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Spędziłem życie na ucieczce od Puchatka”. Prawdziwa historia Krzysia

KRZYŚ Z KUBUSIA PUCHATKA
Spictacular/Wikipedia | Domena publiczna | Wikipedia | Fair use
Udostępnij

- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając łapkę Puchatka. - Co wtedy? - Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

Zazwyczaj spędzają emeryturę na dnie szafy albo w skrzypiącym kącie strychu. Otulone pajęczyną, pachnące wakacjami w babcinym sadzie, wytarte od przytulania, z uszami pełnymi największych tajemnic. Ale jest taki miś (o bardzo małym rozumku), o którym – mimo że ma już ponad 90 lat – zapomnieć nie sposób.

Najpierw jako Edward Niedźwiedź towarzyszył swojemu małemu przyjacielowi w wyprawach do lasu. Potem podbijał świat z kart książki, nosząc imię Winnie the Pooh (Fredzia Phi-Phi). Dziś ufarbowany na żółto, w przykrótkiej czerwonej koszulce i – obowiązkowo! – ze słoikiem miodu w lepkiej łapce robi to dalej. A razem z nim Prosiaczek, Kłapouchy, Tygrys, Królik, Sowa, Kangurzyca z Maleństwem i Krzyś.

I to właśnie od Krzysia wszystko się zaczęło.

 

Christopher Robin Milne, czyli prawdziwy Krzyś

Urodził się w 1920 r. jako syn pisarza Alana Alexandra Milne i jego żony Dorothy. I choć w dokumentach nazwali go Christopher Robin (bo inicjały C.R. świetnie wyglądałyby u grającego w krykieta), był dla nich po prostu Billym Moonem. Widywali go niezbyt często, głównie w wykrochmalonym fartuszku i uczesanych złocistych lokach.

Gdy skończył 5 lat, kupili dom w Cotchford – otoczony lasem, kwiatami. To tutaj wyrywali się z londyńskiego zgiełku na weekendy i wakacje. Nie wchodzili sobie w drogę – ojciec pisał, matka pielęgnowała rośliny, a Billy hasał po trawie z ukochaną nianią, Olive Brockwell.

Aż do dziewiątego roku życia należałem tylko do niej. Inni ludzie błąkali się po obrzeżach mego życia, ale nie znaczyli wiele. Byłem jej całkowicie oddany (…). Czy była wspaniałą nauczycielką? Nieszczególnie. Była po prostu bardzo dobrą i bardzo kochającą osobą; nie trzeba dodawać nic więcej. 

Niania odganiała nocne potwory, grywała w misie-patysie, strzegła jego tajemnic, przytulała. Podziwiała, gdy wdrapywał się na drzewa i toczył turnieje rycerskie. Razem siadywali nad rzeką wypatrując węgorzy. Gdy ktoś pytał, czy ma ochotę na kawałek ciasta, odwracał się do niej nieśmiało: „Mam?” – pytał. Ona zawsze wiedziała. I jako jedyna próbowała walczyć o jego dzieciństwo, które podstępnie podgryzała sława.

Wszystko kosztem własnego szczęścia. Żeby być blisko chłopca, przełożyła zaręczyny o kilka lat i nigdy nie została matką. W końcu jednak musiała odejść. Billy prosił wtedy: „Nianiu, nie wychodź za Alfreda. Wyjdź za mnie”. Przyjaźnili się do końca jej życia.

Mały Milne był dla ojca głównie inspiracją. To jego modlitwa znalazła odzwierciedlenie w wierszu „Pacierz”. I to jemu pisarz zadedykował tom „Kiedy byliśmy młodzi”.

 

Billy Moon, Puchatek i Krzyś

Edward Niedźwiedź (czyli dzisiejszy Puchatek) był prezentem od mamy na 1. urodziny. I od samego początku „był strasznie głupim gapą”.

Puchatek był najstarszy, tylko rok młodszy ode mnie, i nie rozstawałem się z nim. (…) był moim ulubieńcem i prawdopodobnie tuliłem go w ramionach, nie bardzo różniąc się tym od mnóstwa innych dzieci, które tuliły inne niedźwiadki. Od czasu do czasu wędrował do pralni, czasem trzeba było przyszyć my na nowo ucho, doszyć zgubione oczko i zszyć łapki.

Kolejnym przyjacielem Puchatka został Kłapouchy. Za młodu trzymał głowę nieco wyżej, ale przygniótł go bagaż doświadczeń i w takiej kondycji zapisał się w bajkowej historii. Następny był Prosiaczek, sprezentowany przez sąsiadkę (który nieco później przeżył drastyczne starcie z psem). W końcu do zabawy dołączyli (wymyśleni!) Sowa i Królik, a także wypchana Kangurzyca z Maleństwem i Tygrysek.

Wszyscy zaczęli ożywać – a więc nabierać szczególnych cech charakteru – w zabawach z mamą. Potem przejmował je ojciec.

A.A. Milne zaprosił do współpracy ilustratora, Ernesta Howarda Sheparda, który bacznie obserwując zabawy Billy’ego, zamieniał jego świat i Stumilowy Las w obrazki. „Kubuś Puchatek” ukazał się w 1926 roku – od tej chwili Krzyś i jego rodzice stali się jeszcze bardziej popularni. Ich dom odwiedzali dziennikarze, chłopiec musiał pozować do zdjęć. Zapytany o recenzję powieści powiedział: „Moim zdaniem to dobry rodzaj książki”. Wziął też udział w nagraniu płyty z puchatkowymi piosenkami, którą kilka lat później koledzy odtwarzali w internacie, by zrobić mu na złość.

W 1928 r. Milne wydał „Chatkę Puchatka” – drugą i zarazem ostatnią część historii misia. Chciał ochronić syna. „Wydaje mi się, że prawdziwy Christopher Robin stał się o wiele bardziej sławny, niż by tego chciał. Nie chcę, żeby C.R. Milne zaczął kiedyś żałować, że nie ma na imię Charles Robin” – napisał. Ale na to było już trochę za późno.

 

 

Cienie sławy Krzysia

„Lubiłem być Krzysiem i lubiłem być sławny. Naprawdę był czas, kiedy mnie to ekscytowało i sprawiało, iż czułem się wspaniały i ważny” – wspominał po latach. Ale tysiące listów, na które musiał odpisywać, kolejne wywiady, sesje zdjęciowe, pytania dziennikarzy, zainteresowanie innych dzieci – zaczęły go przytłaczać. Billy prosił przecież tatę, by napisał dla niego książkę o misiu, ale chciał, żeby to była tylko ich książka.

Kiedy miał 9 lat, poszedł do szkoły i rozstał się z nianią. Umocniła się za to jego więź z ojcem. Rozwiązywali razem krzyżówki i równania matematyczne, chodzili na wędrówki.

2 lata później Billy zmienił szkołę i zamieszkał w internacie. W towarzystwie kolegów nie był jednym z sześciorga najsławniejszych dzieci świata (jak pisano w gazetach), ale… ofiarą losu. Wyszydzany i wyśmiewany. Za niski. Za chudy. Z delikatną urodą. Mało kto wiedział, jak niezwykłe talenty skrywał w sobie – uwielbiał majsterkowanie i stolarkę. Był w tym naprawdę świetny! Rozkładał na części wszystko, co nawijało mu się pod ręce – od zegarów po… zdechłą mysz.

 

Christopher Robin na wojnie

W 1939 r. Billy zapisał się na studia matematyczne w Cambridge. Podczas wakacyjnej przerwy zdecydował: „nie wracam. Chcę się zaciągnąć do wojska”. Po wielu trudnościach (przyznano mu kategorię C, ale po interwencji ojca – oficera batalionu łączności z czasów I wojny światowej – udało się ją zmienić) przyjęto go jako sapera 56. (Londyńskiej) Dywizji. Przez 4 lata mierzył się z okrucieństwami wojny we Włoszech, północnej Afryce i Iraku.

Uczono mnie, jak używać bagnetu i wbijać go w wypchaną słomą kukłę – ale kukła nie oddawała ciosu i nie krzyczała w agonii.

Zbierał rozczłonkowane ciała kolegów, brodził w nich po kostki. I powoli się na to uodporniał. Doświadczył też czegoś, o czym… marzył.

Kolejny pocisk uderzył z trzaskiem. Usłyszałem tylko ciche sapnięcie, poczułem lekkie uderzenie w tył głowy. Prawie nic nie słyszałem. Nic nie zobaczyłem. I na szczęście nic nie poczułem. (…) Kilka dni później moi rodzice otrzymali list, że zostałem ranny i umieszczony na liście poważnie chorych. Ale w tym czasie czułem już tylko głębię szczęścia i dumę.

Po wojnie skończył studia. Któregoś razu, nudząc się w Londynie, postanowił poznać kuzynkę, o której co nieco słyszał. Zaprosił ją do siebie na omlety z jajek w proszku. Lesley ich nie znosiła. Na miejscu zrobiła więc frytki, których… nie cierpiał Chris.

Pobrali się w 1948 r. W 1951 r. otworzyli księgarnię, która przez 21 lat była dla nich całym światem. W 1956 r. na świat przyszła ich córka Clare. Dziewczynka miała porażenie mózgowe. 

Córka (zm. 2012) wniosła w życie rodziców mnóstwo radości. Jej ojciec, majster-klepka, był w swoim żywiole. Konstruował wynalazki, które ułatwiały jej życie. Krzesło, stół, sztućce, naczynia, urządzenie do krojenia mięsa. Myśleli nawet o otwarciu firmy z ładnymi meblami dla niepełnosprawnych.

Co z rodzicami? Po wojnie Christopher widywał ich rzadko. A.A. Milne zmarł w 1956 r., Dorothy 15 lat później. Ale przez ten czas Krzyś widział ją tylko raz, na pogrzebie ojca. Nigdy więcej nie pojechał też do domu na wsi.

Po śmierci ojca zaczął pisać. Najpierw opowiastki, czytane na antenie BBC. Potem książki.

Ludzie mówią mi czasami: „Szczęściarz z ciebie, że miałeś takiego wspaniałego ojca”, wyobrażając sobie, że skoro pisał o mnie z takim uczuciem i zrozumieniem, z równym uczuciem i zrozumieniem musiał się ze mną bawić. Kto uwierzy, że to absolutna nieprawda? (…) Mój ojciec był twórczym pisarzem i właśnie dlatego nie potrafił się bawić ze swoim synkiem, którego wysnuł w marzeniach, i znajdował radość gdzie indziej. Zamiast tego pisał o nim. 

Christopher Robin zmarł w 1996 roku we śnie. Wcześniej dzielnie zmagał się z miastenią. „Spędziłem całe dorosłe życie na ucieczce od Puchatka”- napisał. Do końca życia był przemiłym samotnikiem, który walczył o własną tożsamość, oddzieloną od Stumilowego Lasu.

Od wybuchu wojny prawdziwy Puchatek i jego przyjaciele mieszkają w Nowym Jorku.

 

*Korzystałam z książki C. Milne „Poza światem Puchatka. Wybór ze wspomnień”. Historia Krzysia zainspirowała też twórców filmu „Żegnaj Christopher Robin” (reż. Simon Curtis, 2017).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail