Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Jak sprawić, by dbanie o dom nie stało się ważniejsze od dbania o małżeństwo?

MAŁŻEŃSTWO, REMONT
Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Niedziela. Żona wychodzi z dzieckiem do kościoła na mszę świętą. Mąż zostaje. „Muszę naprawić płot” – zapewnia. Brzmi znajomo? To niedobrze.

Po długiej (zbyt długiej!) zimie nastała wiosna. Dla wielu to wyczekany czas, w którym mogą oddać się ulubionym pracom w ogrodzie czy na działce. Żony przypominają mężom o konieczności odmalowania płotu, przystrzyżenia trawy czy zrobienia porządku w garażu. Z kolei część panów wykorzystuje takie prace jako pretekst do… ucieczki przed żoną. Wbrew pozorom to częste i groźne zjawisko. Jak sprawić, by dbanie o dom nie stało się ważniejsze od dbania o małżeństwo?

 

Priorytety

Niedziela. Trzyosobowa rodzina. Żona z dzieckiem wychodzi do kościoła na mszę świętą. Mąż zostaje. „Muszę naprawić płot” – zapewnia. Brzmi znajomo? Jeśli niedziela w Twoim domu wygląda podobnie, warto postawić sobie kilka pytań.

Co jest moim priorytetem? Czy budowanie relacji z bliskimi jest dla mnie najważniejsze? Czy naprawa płotu była bezwzględnie konieczna akurat tego dnia, czy mogła poczekać? I w końcu: czy to zachowanie wynika z perfekcjonizmu, czy może jest ucieczką przed żoną, przed dzieckiem?

 

Do perfekcji

Mam wrażenie, że taka postawa grozi zwłaszcza mężczyznom. „Pomóc” im mogą w tym perfekcjonizm i… skąpstwo. Czyż nie jest tak, że lubimy mieć kontrolę nad każdym projektem? Czy często mamy kłopot ze zlecaniem obowiązków? No tak, przecież uważamy, że wszystko zrobimy najlepiej.

Albo, żeby podbudować swoje ego, będziemy ostatkiem sił naprawiać ten nieszczęsny płot. Tylko po to, by później móc powiedzieć – zrobiłem to sam. Pytanie: jakim kosztem? Świat się nie zawali, jeśli zlecisz komuś czasochłonną pracę, a zaoszczędzony czas spędzisz z rodziną. Oczywiście, w miarę możliwości finansowych. Świat nie skończy się także, jeśli niedzielę poświęcisz najbliższym, a płot naprawisz w inny dzień.

 

Rodzina w ogrodzie

Nie mówię, że prace w ogrodzie oznaczają katastrofę w świecie relacji. Może Twoja żona i dzieci uwielbiają razem z Tobą grzebać w ziemi? Znam rodziny, którym wielką radość sprawia takie wspólne spędzanie czasu. Jeśli chcesz nawiązać bliski kontakt z dziećmi, jest to świetny pomysł na wolne popołudnia. Pod warunkiem, że cała rodzina lubi takie prace. Bez pretensji o to, że „znowu siedzimy całą sobotę w ogrodzie? Po co?!”.

Ważne, by wszystkim sprawiało to frajdę! To przecież doskonały sposób, by nauczyć dzieci szacunku do pracy. Taka postawa może przybrać oczywiście inne formy.

 

Zbyszek wybawiciel

Nie uważam też, że facet musi wykonywać wszystkie „męskie” prace w domu i ogrodzie. Mądry mężczyzna to ten, który w zależności od swoich możliwości finansowych potrafi ocenić, co warto wykonać samodzielnie, a co należy już zlecić komuś innemu. Tak, by wykorzystać swój wolny czas i poświęcić go najbliższym.

Odpowiednie ustalenie priorytetów może otworzyć nam oczy. Jedna niedziela spędzona osobno nie zrujnuje od razu Waszej relacji. Ale takie „mijanie się” przez wiele lat może przynieść opłakane skutki. Budujmy to, co najważniejsze.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail