Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

O co chodzi z tym „gender”?

Photo by Alysa Bajenaru on Unsplash
Udostępnij

Od kilku dobrych już lat coraz częściej pojawiają się w Kościele katolickim głosy przeciw tzw. „ideologii gender”. Wbrew temu, co myślą niektórzy, ataki na owego „wielkiego wroga Kościoła” występują nie tylko w Polsce czy Watykanie. Słychać je wśród katolików właściwie na całym świecie – także w mocno zlaicyzowanych krajach Zachodu.

Te negatywne katolickie opinie na temat gender przyjmowane są ze zdumieniem w środowiskach naukowych. Termin ten bowiem od kilku dekad naukowcy – szczególnie socjolodzy, antropolodzy i historycy kultury oraz filozofowie – uznali za niezwykle użyteczny w badaniach nad funkcjonowaniem kobiet i mężczyzn w społeczeństwach dawnych i współczesnych.

 

Seks, gender i nauka

Jak zatem określany jest obecnie gender w akademickich dyskusjach? Ogólnie przyjętą definicję można znaleźć np. w Wikipedii.

Wedle jej polskiej wersji gender „jest to suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, niewynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami, czyli dymorfizmu płciowego”.

W języku polskim synonimem dla terminu „gender” jest „płeć kulturowa”, którą rozróżnia się od „płci biologicznej”. Źródłem tego rozróżnienia są określenia płci w języku angielskim: „sex” odnosi się do biologii; „gender” – do rozumienia i ekspresji biologicznej odmienności płciowej w kulturze czy w życiu społecznym. Te dwa – oryginalnie angielskie – określenia istotnie znalazły odmienne zastosowania w badaniach naukowych. „Sex” to, jak wiadomo, słowo wieloznaczne. Może odnosić się nie tylko do „płci biologicznej”, ale także do życia płciowego, erotyki, itd. „Gender” wskazuje natomiast bardziej na powody, dla których odbierani jesteśmy w danej kulturze jako kobiety i mężczyźni. Są to często sprawy bardzo podstawowe, np. ubiór uznany za standardowy dla kobiet bądź mężczyzn. W zależności od kultury za cechę kobiecego genderu uznawany być może makijaż (lub jego brak). W wielu społeczeństwach pewne zajęcia są też stereotypowo przypisywane mężczyznom (np. w naszej kulturze majsterkowanie) albo kobietom (do niedawna było to w świecie Zachodu korzystanie z usług gabinetów kosmetycznych).

Z pewnością odmienne ekspresje kobiecości i męskości w różnych czasach i miejscach mogą być przedmiotem badań naukowych. Nic dziwnego, że z tego powodu w ostatnich dekadach na wielu uczelniach na świecie powstały „studia gender”. Można na nich np. się dowiedzieć, jak rozumieli typową kobiecość i męskość starożytni Grecy, jak dymorfizm płciowy przedstawiony został w Biblii czy jak pojmowanie społecznych ról mężczyzn i kobiet przyczyniało się (np. przez wieki w naszej zachodniej kulturze) do dyskryminacji tzw. „płci słabszej”. W ramach studiów gender bada się zresztą nie tylko historię kultur. Analizuje się na nich również przejawy niesprawiedliwego i nierównego traktowania (np. różnice w płacach za wykonywaną pracę na tym sam stanowisku) kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie.

Trzeba przy tym podkreślić, że w rzetelnie prowadzonych badaniach nad genderem nie neguje się znaczenia płci biologicznej. Naukowcy uznają, że sex i gender są wzajemnie powiązane. Zakładają jednak przy tym, że inne są jednak narzędzia i metody badawcze stosowane w biologii, a inne w analizach społecznych i kulturowych.

 

Kościół w walce z „ideologią gender”

Dlaczego zatem badania w ramach „studiów gender” budzą tak wielkie podejrzenia w Kościele katolickim? Z pewnością bardzo negatywnie odnosił się do pojęcia płci kulturowej podczas swojego pontyfikatu Benedykt XVI. W 2008 r. stwierdził np. publicznie, że „z pewnością potrzebne są nowe badania antropologiczne, oparte na wielkiej tradycji chrześcijańskiej, postępach naukowych oraz właściwej współczesnej kulturze wrażliwości, które przyczynią się do zgłębienia tożsamości nie tylko kobiety, ale też i mężczyzny, nierzadko również będącej przedmiotem stronniczej i nacechowanej ideologicznie refleksji. W obliczu prądów kulturowych i politycznych, które próbują wyeliminować albo przynajmniej zatrzeć i pomieszać różnice między płciami wpisane w naturę ludzką, traktując je jako wytwór kultury, trzeba przypomnieć o zamyśle Boga, który stworzył człowieka mężczyzną i kobietą, od początku obdarzając ich jednością i dopełniającym się zróżnicowaniem. Natura ludzka i wymiar kulturowy łączą się w rozległym i złożonym procesie, jakim jest kształtowanie własnej tożsamości, w którym oba wymiary — kobiecość i męskość — odpowiadają sobie i się uzupełniają”.

Papież nie użył słowa „gender”, ale wyraźnie podkreślił, że „zgłębianie tożsamości” kobiet i mężczyzn stało się „przedmiotem stronniczej i nacechowanej ideologicznie refleksji”. Niektórzy katolicy zrozumieli tę papieską wypowiedź jako potępienie badań w ramach „studiów gender”,  z których korzystają pewne współczesne „prądy kulturowe i polityczne”. Benedykt XVI zasugerował bowiem, że w refleksji, która traktuje „naturalną” odmienność kobiety i mężczyzny jako „wytwór kultury”, atakowany jest sam „zamysł Boga” względem różnicy płciowej. Papież zwrócił tym samym uwagę, że zdarza się, iż niektóre interpretacje płci kulturowej oderwane są od biologii człowieka (której – do pewnego stopnia – w teologii i filozofii chrześcijańskiej odpowiada pojęcie „stworzonej przez Boga natury ludzkiej”). Takie oderwanie ma zaś nie naukowy, lecz ideologiczny charakter. W ten sposób Benedykt XVI dał katolikom zielone światło do przeciwstawiania się „antychrześcijańskiej ideologii gender”.

 

Szkodliwy wymiar genderu

Katolicka krucjata przeciw genderowi nie zakończyła się bynajmniej wraz z pontyfikatem niemieckiego papieża. Jego następca równie często podkreśla, że refleksja nad płcią kulturową może mieć czasem ideologiczne podłoże i z tego powodu prowadzić na moralne manowce.

W swojej słynnej (przede wszystkim ze względu na sugestię dopuszczenia do komunii świętej osób żyjących w powtórnych związkach) posynodalnej adhortacji „Amoris laetitia” Franciszek napisał, że różne formy „ideologii gender” powinny być przez katolików traktowane jako wyzwanie. Zaprzecza ona bowiem różnicy i naturalnej komplementarności mężczyzny i kobiety. Ukazuje społeczeństwo bez różnic płciowych i banalizuje podstawy antropologiczne rodziny. Ideologia ta wprowadza projekty edukacyjne i wytyczne legislacyjne promujące tożsamość osobistą i związki emocjonalne w całkowitym oderwaniu od różnic biologicznych między mężczyzną a kobietą. Tożsamość człowieka jest zdana na indywidualistyczny wybór, który może się również z czasem zmieniać.

Franciszka mocno zatem niepokoi fakt, że bazując na genderowych definicjach (promowanych w różnych miejscach na świecie w edukacji i konkretnych rozwiązaniach prawnych) można dokonywać manipulacji na ludzkiej naturze, a manipulację tę traktuje się jako przejaw wolności człowieka. Na to katolicy zgodzić się na pewno nie mogą. Pisze papież:

Nie wolno zapominać, że płeć biologiczną (sex) oraz rolę społeczno-kulturową płci (gender) można odróżniać, ale nie rozdzielać. […] Czym innym jest zrozumienie ludzkiej słabości i złożoności życia, a czym innym akceptacja ideologii, które domagają się oddzielenia od siebie  nierozłącznych aspektów rzeczywistości. Nie popadajmy w grzech usiłowania zastąpienia Stwórcy. Jesteśmy stworzeniami i nie jesteśmy wszechmocni. Rzeczywistość stworzona nas uprzedza i trzeba ją przyjmować jako dar. Równocześnie jesteśmy wezwani do strzeżenia naszego człowieczeństwa, a to oznacza przede wszystkim akceptowanie i respektowanie go takim, jakim zostało stworzone.

Stare teologiczne powiedzenie mówi, że „łaska bazuje na naturze”. Kto zatem w imię genderowych analiz zmienionych na ideologiczne oręże w imię wolności dopuszcza się gwałtu na naturze, ten skutecznie uniemożliwia działanie Boga i w swoim życiu, i w świecie, który zamieszkuje. Ostatni papieże w swoim nauczaniu mocno to podkreślają. Taki jest powód walki Kościoła nie z badaniami nad genderem, ale z „ideologią gender”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail