Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Poznaj 10 najbardziej nietypowych chrześcijańskich świątyń na świecie…

NAJDZIWNIEJSZE KOŚCIOŁY NA ŚWIECIE

Ipiales, Kolumbia, bazylika na moście

Udostępnij

Zestawienie ma oczywiście charakter jak najbardziej subiektywny i zachęcamy was do zgłaszania własnych propozycji.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Specyfika niniejszego działu narzuca niejako koncentrowanie się na tym, co rzadkie, niezwykłe, odbiegające w jakiś sposób od normy, ale też… po ludzku interesujące i ważne, a często zapomniane. Mieliśmy już więc w WoT-cie kościół pożerający smog, kościół przyozdobiony figurą spadochroniarza, a nawet… kościół, który „nauczył się pływać”. Dziś więc pokusimy się o zestawienie 10 najbardziej nietypowych budynków, postawionych/wprawionych w ruch na chwałę Bożą (choć czy wszystkie te konstrukcje nazwać możemy budynkami?). Ich zdjęcia możecie zobaczyć w galerii poniżej. Zestawienie ma oczywiście charakter jak najbardziej subiektywny i zachęcamy was do zgłaszania własnych propozycji.

 

Ipiales, Kolumbia, bazylika na moście

Wydawać by się mogło, że osadzanie potężnego, majestatycznego gmachu kościoła na środku mostu, gdzieś w dziczy południowoamerykańskich gór, nie jest pomysłem ani praktycznym, ani trwałym. Co jednak, gdy dokładnie tam objawić miała się Matka Boża, a dziewczynka, która wraz z mamą była świadkiem objawienia, odzyskała po tym wydarzeniu mowę i słuch? W jaskini, gdzie dojść miało do niezwykłego spotkania, odnaleziono następnie malowidło Maryi niosącej dziecko, według niektórych badań niewykonane przy użyciu znanych człowiekowi farb i pigmentów. Na tym zresztą cuda się nie skończyły: niewidomy brat Juan de Santa Gertrudis Serra, który wędrując przez kraj zbierał środki na budowę w tym miejscu pierwszej kapliczki, odzyskać miał po jej ufundowaniu wzrok.

 

Urbania, Włochy, kaplica mumii

Jedna z dwóch w tym rankingu świątyń, której wygląd zewnętrzny nie rodzi żadnych podejrzeń o niezwykłość. To, co nietypowe mieści się bowiem w środku, w jednej z kaplic Kościoła Zmarłych (bo taka jest jego właściwa nazwa). Już od połowy XIX w. (kaplicę cmentarną wybudowano tu w r. 1833) kolejni zarządcy kościoła i okoliczni wierni głowili się nad tym, dlaczego złożone w niej zwłoki nie ulegają rozkładowi, a mumifikacji. Dopiero jednak badania z lat 80. ubiegłego stulecia pozwoliły na wysunięcie tezy o obecności w kaplicy szczególnego rodzaju grzyba, który, działając niczym pochłaniacz wilgoci, umożliwił zasuszenie spoczywających tu ciał. Prócz powstałych w ten sposób mumii wierni „podziwiać” dziś mogą pokaźną kolekcję czaszek (która jednak ustępuje rozmachem tej z Kudowy-Zdroju).

 

Kutna Hora, Czechy, kaplica z ludzkich kości

O ile jednak tzw. „kaplic czaszek” odnajdziemy w Europie kilka, to konstruktorzy cmentarnej kaplicy pw. Wszystkich Świętych w Kutnej Horze poszli w aranżacji wnętrza… no, powiedzmy, że nieco dalej. Z fragmentów szkieletów (należących do ofiar XIV-wiecznej epidemii dżumy i późniejszych wojen – husyckich i trzydziestoletniej) zbudowane są tu żyrandole i girlandy, a nawet… krzyże i monstrancje. Wedle niepotwierdzonych lokalnych podań do stworzenia tego wszystkiego wykorzystanych zostało… 40 tys. ludzkich kości.

 

Środkowo-Zachodnie stany USA, kaplica-samochód

Ford T, pierwszy na skalę masową produkowany samochód świata (do dziś więcej wyprodukowano tylko „Garbusów”), stał się również pierwszym samochodem masowo przerabianym na potrzeby różnego rodzaju prac. Silniki Forda T, z często nieprzypominającymi w niczym oryginału nadwoziami i obudowami, znalazły swoje zastosowanie w rolnictwie i tartakach, a nawet w kolejnictwie i wojskowości (przerobione na wozy pancerne Fordy T wzięły udział m.in. w wojnie z bolszewikami – po stronie polskiej).

Jednym z bardziej niezwykłych i rozpoznawalnych egzemplarzy był Ford, którego pewien wędrowny pastor przerobił na kaplicę. Wyposażony był on m.in. w organy, a nawet… składaną kościelną wieżę, której kompaktowość umożliwiała garażowanie pojazdu.

 

Nagroda zbiorowa, kaplice-wagony

Historia wagonów kolejowych przekształcanych w kaplice jest niemal tak długa, jak historia żelaznych dróg w ogóle, a impuls do ich rozwoju pochodził z samego Watykanu, znanego, poza wszystkim innym, z najmniejszej stacji kolejowej świata. Pierwszy wagon – kaplica skonstruowany został z inicjatywy Piusa IX w r. 1859, ale niedługo potem na prowadzenie w ich produkcji wysforowali się Rosjanie. Do dziś zresztą jeden z takich wagonów, z pełnoprawną cerkwią wewnątrz, pozostaje w użytkowaniu Patriarchy Moskiewskiego Cyryla, a inny znajduje się na wyposażeniu rosyjskiej armii.

 

Londyn, Wielka Brytania, kościół-statek

Jeżeli mogą istnieć kościół-samochód i kościół-pociąg, czemu nie mógłby istnieć kościół-statek? Wszak Kościół powszechny to Arka Pańska. Zaprojektowana w ramach konkursu londyńskiej diecezji Kościoła anglikańskiego łódź ewangelizacyjna być może jeszcze w tym roku wypłynie na kanały Tamizy, by nieść Dobrą Nowinę tam, gdzie znajdą się spragnieni jej wierni. Prócz pomieszczenia przeznaczonego na nabożeństwa, znajdą się w niej sale warsztatowe, gdzie organizowane będą m.in. zajęcia aktywizacyjne dla seniorów czy młodzieży z dzielnic szczególnie zagrożonych przestępczością i uzależnieniami. Statek, zbudowany częściowo z wykorzystaniem surowców wtórnych, ma swym kształtem przypominać lampion.

Warto zresztą wspomnieć, że w „zasobach” kościoła anglikańskiego znajduje się już jedna jednostka wodna w całości przekształcona w świątynię – Barka św. Piotra. Tyle że, jak to z barkami bywa, ta jest pozostawiona przy brzegu. Może więc nastał już czas, by zacząć nowy łów? (nie mogłem się powstrzymać).

 

Mejorada del Campo, Hiszpania, „katedra” z surowców wtórnych

Skoro był kościół pożerający smog i konstruowany dzięki recyklingowi statek, dlaczego nie miałaby stanąć cała zbudowana z odpadków katedra (wszak kartony wykorzystywano już w budowie katedry w nowozelandzkim Christchurch)? Z podobnego, nieco prowokacyjnego założenia, wyszedł Justo Martinez, były mnich ze zgromadzenia trapistów. Opuściwszy zakon z powodu gruźlicy, Martinez rozpoczął budowę niezwykłej konstrukcji – choć luźno wzorowana na rzymskiej Bazylice św. Piotra, opiera się ona na słupach nośnych z beczek po oleju, gdzie surowcem dla „katedralnych” wież są… wiadra po farbie (całość wysoka na 40 m!).

Skąd jednak cudzysłów przy słowie „katedra”? Choć, wznoszony całkowicie przy użyciu siły mięśni projekt cieszy się wsparciem wielu Hiszpanów, zarówno z punktu widzenia prawa świeckiego, jak i kanonicznego, pozostaje on samowolą budowlaną. 92-letni dziś Don Justo, jak nazywają byłego zakonnika bliscy, wierzy jednak, że pewnego dnia w konstruowanej już od 55 lat „katedrze” celebrowana będzie Eucharystia. Co ciekawe, budynek znajduje się przy ul. Antonio Gaudiego, którego słynna Sagrada Familia pozostaje nieukończona już od 136 lat.

 

Allouville-Bellefosse, Francja, kaplica-drzewo

Ekologicznej konstrukcji nie można z całą pewnością odmówić również kaplicom z wioski Allouville-Bellefosse w północnej Francji. O ile bowiem generalna tendencja w budownictwie nie sprzyja konstruowaniu kościołów drewnianych, to co powiedzieć o świątyni, która nie tyle jest drewniana, co… fizycznie znajduje się w rosnącym wciąż drzewie. W dziupli najstarszego prawdopodobnie zachowanego dębu w kraju, Chêne d’Allouville (coś jak nasz Dąb Bartek) w 1669 r. umiejscowione zostały dwie kaplice, a całe drzewo, dla ułatwienia dostępu do nich, otoczono spiralnymi schodami. Zaledwie kilka dni temu, w Uroczystość Wniebowzięcia NMP, dąb po raz kolejny gościł w swym cieniu tysiące francuskich pielgrzymów, którzy co roku o tej porze przychodzą do Allouville-Bellefosse, by oddać cześć Matce Bożej.

 

Mitterfirmiansreut, Niemcy, kościół-igloo

O ile wymiar ekologiczny dwóch poprzednich projektów z całą pewnością zasługuje na wzmiankę, tak tutaj ewidentnie przesadzono z biodegradowalnością 😉 A tak bardziej serio – kościół-igloo stanął w ww. niemieckiej miejscowości w pierwszych dniach stycznia 2012 r. jako pamiątka podobnej budowli sprzed 100 lat. Wtedy to okoliczni mieszkańcy, w proteście przeciw odległości, jaką musieli każdorazowo pokonywać w drodze najbliższego „tradycyjnego” kościoła, postanowili stworzyć własną lodową prowizorkę. Do budowy jubileuszowej świątyni wykorzystano 1,4 tys. m³ śniegu. Ówczesny biskup miejsca, ks. Wilhelm Schraml, nie docenił jednak rozmachu wiernych i nie wyraził zgody na sprawowanie w niej mszy świętej i sakramentów.

 

Pietropawłowsk Kamczacki, Rosja, kościół… nadmuchiwany

Pierwszeństwo Rosji we wszelkich internetowych rankingach dziwactw nigdy nie jest wielkim zaskoczeniem. Tyle że ten akurat nadmuchiwany kościół to sprawka… polskiego kapłana, do niedawna posługującego w charakterze misjonarza na Kamczatce, ks. Krzysztofa Kowala, któremu rosyjskie władze odmawiały przez długi czas zgody na budowę parafialnej świątyni. „Budynek” ów, okrzyknięty przez internautów „Kościołem Drzymały”, w 2011 r. stanął nawet na próbę w Kołobrzegu, przy latarni morskiej, gdzie też zbierane były środki na jego transport do miejsca docelowego. Niewielka (10 x 10 x 6 m) świątynia dzierży także prawdopodobnie miano najlżejszej, po spuszczeniu powietrza waży ok. 100 kg.

W chwili obecnej w Pietropawłowsku Kamczackim Eucharystia sprawowana jest już w otoczeniu bardziej tradycyjnym, w budynku przekształconym w kaplicę z zakupionego przez parafię prywatnego domu. Co ciekawe, nadmuchiwane cerkwie również ponoć znajdują się na wyposażeniu… rosyjskiej armii, a sam pomysł na konstrukcję po raz pierwszy pojawił się w angielskim Sandown w 2003 r.

Warto nadmienić również, że w powyższym zestawieniu nie uwzględniłem kilku znanych projektów, które, choć przez twórców nazywane kościołami i często podobne do nich architektonicznie, nie miały nawet w założeniu pełnić funkcji sakralnych. Wymienię je tylko pokrótce: drzewna „katedra” we włoskim Bergamo, „przezroczysty kościół” w belgijskim Borgloon, odwrócony „do góry nogami” „kościół” w kanadyjskim Calgary, holenderskie „kościół-czołg” i „kościół” z klocków LEGO – wszystkie one, choć fascynujące, muszą poczekać na inną okazję.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail