Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Poznali się w Medjugorie i zaręczyli po 3 miesiącach. „Chcemy, żeby ludzie uwierzyli w miłość”

POZNALI SIĘ W MEDJUGORJE
Archiwum prywatne
Udostępnij

„Znajomi, którzy słyszą, że zaręczyliśmy się tak szybko, patrzą na nas zdziwieni. Gdybyśmy byli niewierzący, w życiu byśmy się na to nie zdecydowali. Ale życie z Bogiem jest szalone. Żeby oddać Mu się całkowicie, trzeba czasem rzucić się w przepaść” – mówią Aneta i Maciej, narzeczeni.

To ich własna, wyjątkowa historia – o „przypadkach”, które nie istnieją, o czasie, który przestali liczyć i Bogu, który załatwił pieniądze na pierścionek. Zgodzili się nią podzielić – po to, żeby nikt z was nie wątpił w prawdziwą miłość. Nawet jeśli musi na nią czekać wiele lat.

 

Ona

Odkąd na dobre przylgnęła do Boga – czyli jakieś 4 lata temu – zastanawiała się, jaka jest jej droga. Co On dla niej wybrał? Życie konsekrowane czy może jednak małżeństwo? Dostawała potwierdzenia, że kiedyś będzie żoną. Ale co dalej? „Byłam po trzydziestce, a tu nie pojawiał się żaden kandydat!” – wspomina. Więc kłóciła się z Bogiem: „obiecałeś mi, to dlaczego nic się nie dzieje?”.

„Trzeba się zastanowić: czy siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż Bóg wypełni moje powołanie czy samemu działać?” – mówi. Chodziła więc na Boskie Randki, dyskoteki dla wierzących, aktywnie działała we wspólnocie. I choć było fajnie, nie spotykała mężczyzny, z którym chciałaby budować przyszłość.

„Pismo Święte mówi, że kobieta niezamężna, dziewica, cały czas poświęca Bogu. To nie był okres wyczekiwania, biadolenia, smutku, łez – chociaż one też się zdarzały. To był czas, kiedy mogłam działać we wspólnocie, posługiwać modlitwą wstawienniczą, pomagać przy pielgrzymkach…” – opowiada.

 

On

W Kościele odnalazł się rok temu, czyli w wieku 36 lat. Jego nawrócenie zaczęło się dużo wcześniej, ale bez sakramentu Komunii Świętej i bierzmowania nie czuł się pełnowartościowym katolikiem. „Chodziłem do kościoła i Bóg dawał mi znaki, że jest w Kościele katolickim, ale bardzo trudno było mi się nawrócić. Żyłem 8 lat w związku niesakramentalnym – musiałem odważnie powiedzieć, że wybieram Pana Boga. Ta relacja się rozpadła.

Wiedziałem, że muszę sobie wszystko na nowo poukładać. Na pewnym etapie odnalazłem się w Ruchu Czystych Serc – niekoniecznie, żeby kogoś poznać, chociaż trochę też. Znalazłem kolegów i koleżanki o świetnej duchowości. Bóg dał mi też wtedy łaskę patrzenia w czysty sposób na kobiety, uwolnił od oglądania złych rzeczy, szukania obrazów, które rozbudzają. Zabrał to w ciągu jednego dnia. Pokazał mi, że właśnie w RCS jest moje miejsce. Ale nadal nie spotkałem odpowiedniej kobiety, która mogłaby zostać moją żoną”.

 

Medjugorie

Aneta miała do Medjugorie wcale nie jechać. „Stwierdziłam – byłam 2 lata temu, nie mam czasu, mogłabym w końcu w majówkę odpocząć. Wypisałam się, potem znów zapisałam… Nie mogłam podjąć ostatecznej decyzji”.

Ale w lutym, na forum z Larrym i Andy Oneyami u łódzkich jezuitów, spotkała koleżankę ze wspólnoty. „Myślała, że wybieram się do Medjugorie. Masz jechać! – powiedziała z takim przekonaniem, że po rozmowie z nią już wiedziałam, że pojadę”.

Na tym samym spotkaniu był też… Maciek, zaangażowany w posługę multimedialną. Jeszcze się nie znali. „Lider ze wspólnoty Anety podszedł do mnie i powiedział: Maćku, musisz pojechać do Medjugorie. Po prostu wiem, że powinieneś tam być. Jeszcze kilka osób zaczepiło mnie wtedy i powiedziało to samo. Któregoś dnia patrzę – mam już z dwadzieścia ulotek o pielgrzymkach do Medjugorie. Wybrałem jedną, tańszą opcję, bo było krucho z kasą. I pojechałem”.

 

Oczy

W Medjugorie szli na Górę Krzyża, całą pielgrzymką. Oboje zobaczyli się już w drodze. „Nie dało się ciebie nie zauważyć – jesteś przecież przystojny! Ale stwierdziłam, że skupię się na modlitwie. Chociaż rozproszeń nie brakowało…” – patrząc na Maćka, wspomina Aneta.

Maciej: Pamiętam, że było to dla mnie ogromne przeżycie duchowe. Usiadłem pod krzyżem, przy ostatniej stacji i modliłem się. Byłem trochę załamany. Mówię: „Boże, jeśli chcesz, żebym był sam, nie ma sprawy. Bo ja widzę, że się nie układa. Ale jeśli masz dla mnie kogoś wspaniałego, kobietę, z którą mogę spędzić resztę życia, to weź mi to po prostu pokaż, bo jestem zmęczony. Proszę Cię, żebyśmy mieli dzieci, rodzinę… Żeby to była blisko Ciebie osoba…”. W pewnym momencie słyszę: „Halo! Ustawiamy się do zdjęcia!”. Zamieszanie jak w ulu. Zerwałem się, idę i nagle… patrzą na mnie najpiękniejsze oczy na świecie. I podają mi dziecko…

Widziałem tylko te oczy… najpiękniejsze oczy na świecie…. Czułem, że Bóg mi coś mówi. Pierwsza myśl: ona na pewno jest zajęta, ma przecież dziecko. Zapytałem tylko: „twoje?”.

Aneta: Ja na to: „nie! Jestem ciocią Anetką!” (śmiech). Koleżanka, która przekonała mnie do wyjazdu, była z córeczką. Każdy, kto mógł, pomagał ją nosić. Akurat na górze, gdy ustawialiśmy się do zdjęcia, trzymałam ją ja. Przy krzyżu był wysoki murek – nie było szans, żebym przeszła przez niego z dzieckiem. I wtedy Maciek odezwał się, że mi pomoże. Wziął małą, potem oddał, ja podziękowałam i się na siebie popatrzyliśmy. To była niezwykła chwila…

Następnego dnia pojechaliśmy do kościoła niedaleko Medjugorie. Na skwerze mieliśmy wspólną modlitwę do Ducha Świętego. Mieliśmy podchodzić do osób nieznanych i mówić im: „Bóg cię kocha! Duch Święty działa w tobie”. Podeszliśmy do siebie… To było jakby świat i czas się zatrzymał…

 

Zachwyt

M: 8 maja wziąłem ją na randkę. Poszliśmy do parku, potem usiedliśmy przy kawie. Dużo rozmawialiśmy, patrzyliśmy sobie w oczy i uśmiechaliśmy się do siebie. Pragnęliśmy być razem. I wciąż to pragnienie w nas jest… Miłość jest dla mnie połączeniem doceniania, podziwu i głębokiego szacunku. Te rzeczy się we mnie budziły, jak widziałem duchowość Anety.

A: Nie znam drugiego tak opiekuńczego mężczyzny. Z domu wyniosłam, że mężczyzna zajmuje się np. remontami, ale dzisiejszy świat jest taki, że kobieta musi umieć sobie ze wszystkim poradzić. Myślę: „dobrze, Boże, poświęcę się”. Ale Maciek potrafi zrobić wszystko: pomalować, panele położyć, przywiercić… Jest genialny pod tym względem! A do tego robi zakupy, sprząta, gotuje…

 

Portfel

M: Oczywiście, miałem wątpliwości przed tym, jak się oświadczyłem. Zacząłem się modlić różańcem w tej intencji, w drodze do pracy. Mówię: „Boże, jak mam się oświadczyć Anecie, a widzę, że wszystko na to wskazuje, to potrzebuję trochę kaski. Możesz załatwić mi gotówkę? Będzie łatwiej”. Naprawdę tak powiedziałem! Bo nie chciałem byle jakiego pierścionka, ale z diamentem. Czułem, że Bóg mnie wysłucha, że może w październiku dostanę trochę gotówki.

Tamtego dnia pojechałem do pracy na budowę. Po drodze zatrzymałem się na stacji, żeby zjeść śniadanie. Patrzę, na stoliku leży gruby portfel. Bardzo dużo pieniędzy, karty kredytowe, dokumenty… Krótko się pomodliłem, co mam zrobić. Poszedłem do kierownika stacji. Okazało się, że dobrze znał tego gościa. Zaufałem, że rzeczywiście tak było i oddałem całość gotówki, na oczach innego pracownika. Nie chciałem, żeby coś zginęło.

Potem pojechałem robić badania na budowie. Nagle dostaję telefon: „Maciek, pan, któremu znalazłeś portfel, szuka cię”. Pewnie zastanawiasz się, jak mnie znaleźli? Mam bardzo dobrze oznakowany firmowy samochód! „Dać twój telefon?”. Mówię: „no dobra”.

Za minutę dzwoni. „Przepraszam, w jakim celu pan dzwoni?” – pytam. „Niech pan tylko powie, gdzie pan jest” – słyszę. „Mam nadzieję, że cała gotówka dotarła do pana!”. „Tak, tak…”.

 

Pierścionek

M: Podjeżdża samochód. Okazało się, że to narzeczeni, którzy mają ślub za dwa dni. Narzeczona dała mi wódkę weselną. On wyskoczył: „chciałem panu dać znaleźne”. Mówię: „ależ skąd! Nie wezmę!”. Ze trzy razy się przepychaliśmy. W końcu ktoś z budowy mówi: „Maciek, weź te pieniądze”. Uściskaliśmy się, pomodliłem się za nich i życzyłem im dużo dobrego. I tak stoję, mam wódkę weselną w jednej ręce, pieniądze w drugiej i normalnie mi poleciały łzy. „Boże, dałeś mi pieniądze na pierścionek przez narzeczonych! Po prostu idę, kupuję go i się Anetce oświadczam”. Jak Bóg coś robi, to ja nie mam wątpliwości. Po prostu się Mu poddałem.

A: Ja w tym czasie pojechałam na rekolekcje ignacjańskie. To był akurat drugi tydzień, dotyczący podejmowania ważnych decyzji. Właściwie nie spodziewałam się, że są tam tak konkretne rozmowy – siadasz z Bogiem przy stole. Wiedziałam, że mamy się z Maćkiem ku sobie, kochamy się… Bóg powiedział mi, że nam błogosławi. Jak Maciek przyjechał po mnie na zakończenie rekolekcji, już wiedziałam, że mi się oświadczy tego dnia…

M: Poszliśmy do parku. Puściłem jej piosenkę M. Buble „Everything”, usiedliśmy na ławeczce… Wyciągnąłem pudełeczko, klęknąłem i zapytałem: „Anetko, czy chcesz być ze mną do końca życia?”.

A: Tak powiedział. A potem kupiliśmy szampan bezalkoholowy i piliśmy go pod Biedronką.

M: Teraz chcemy się jeszcze rozsmakować w narzeczeństwie. Nigdy nie byłem tak pewien, że Pan Bóg nas prowadzi, jak teraz. Kocham głębię serca Anety, jej osobowość… Jak się ma przy sobie tak piękną kobietę, którą kocha się całym sobą, nie jest łatwo wytrzymać w czystości. Ale właśnie ze względu na tę miłość poczekam.

***

Aneta i Maciej poznali się w maryjnym maju. Zaręczyli w maryjnym sierpniu. A ślub? Jakżeby inaczej: będzie 3 maja, w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail