Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Najważniejsze wybory twego życia

BIBLIOTEKA
Devon Divine/Unsplash | CC0
Udostępnij

„W nowym roku zamiast na siłownię, będę płacić za niechodzenie na basen” - minął właśnie styczeń, moment w którym zapewne przekonaliśmy się już o tym, których postanowień i tak nie zrealizujemy. Proponuję więc wykonać do końca tego miesiąca tylko jedno zadanie.

Lista wszech czasów

To konkretne odbyło się w ramach zajęć na jednej uczelni. Uczestnicy dostali kartkę A4, a na niej listę około 40 przeróżnych wartości. Szacunek, wiara, dobro, rodzina, zdrowie, praca, prestiż, miłość, akceptacja, siła fizyczna, hart ducha, kariera, altruizm, honor, marzenia, samorozwój, ambicje…

Myślę, że w internecie z łatwością będzie można znaleźć gotowca. Teraz zadanie, które nie powinno przysporzyć za dużych trudności: wybierz 15 takich, które uważasz za najważniejsze. Okej, zrobione? Wchodzimy poziom wyżej, to będzie trudniejsze: wybierz tylko 10, a następnie z tych 10-ciu tylko te 3 dla ciebie fundamentalne. To jeszcze nie koniec.

Teraz najważniejsza część – uczciwe, sam ze sobą zastanów się, ile rzeczywiście robisz, by te cele, wartości, realizować. By o nie zadbać. Ile czasu dziennie/tygodniowo/miesięcznie poświęcasz na pielęgnowanie tych priorytetów. Może wydawać się, że nie są mierzalne, ale to nieprawda. Jeśli damy sobie chwilę spokoju, by nad tym uczciwie usiąść, poczujemy wyrzut sumienia w zaniedbywanych sferach. Prawdopodobnie usłyszymy też milion wymówek, dlaczego tak jest. Nie dajmy się im tym razem zwieść, przyjrzyjmy się im.

 

Życie to puzzle

To może być wręcz objawienie. Sama się na tym łapię. Z zaskoczeniem przy takich weryfikacjach odkrywam czasem, że moje priorytety się zmieniają. To akurat może być okej, bo inne możliwości i pragnienia ma młoda mama, a inne emerytka. Najgorzej jednak, jeśli priorytety pozostały te same, tylko po drodze zaczęły rozmijać się z rzeczywistością. Wiecie, co to znaczy? W praktyce tyle, że to wcale nie są prawdziwe priorytety.

Chcielibyśmy tak myśleć, lepiej się ze sobą czujemy, gdy wierzymy że owszem, najważniejsza w naszym życiu jest rodzina, relacje, zdrowie czy Bóg. Ale to nie prawda. To znaczy, to że tak mówimy, nie czyni z tego prawdy. Życie zbudowane na priorytetach zakłada, że to właśnie od nich zaczynamy, a resztę dobudowujemy. W innym wypadku sami sobie mydlimy oczy, a nasze deklarowane wartości to tylko dodatkowe puzzle, choć wyjątkowej urody, nieprzystające do obrazka z naszej układanki.

 

Przyłóż linijkę do swej codzienności

Jakże często jestem świadkiem swoistej hipokryzji. Bardzo łatwo wyłapywanej przez najbliższe otoczenie. I bardzo bolesnej. Oto podkreślający jak ważne jest zaufanie i prawda mąż, przyłapany przez żonę na kłamstwie. Inny piewca więzi rodzinnych doprowadza swymi zachowaniami do rozwodu. Wszyscy ci życzący zdrowia, bo „zdrówko najważniejsze” – niechętnie wstający nawet na krótki spacer ze swej ulubionej kanapy. Ojciec twierdzący, że najważniejsza jest rodzina, nie wyciągnie ręki na zgodę do skłóconego z nim syna.

Wierzę, że w większości to nie cynizm, a zupełna nieświadomość. Nie chcę być w tym gronie… Dlatego nie wystarczy tylko deklaracja, lista swoich priorytetów schowana w szufladzie. Raz na jakiś czas musimy do niej wracać i przystawiać jak linijkę do naszej codzienności. Nasze prawdziwe priorytety, uwypuklają się w soczewce naszych codziennych wyborów. Może bardziej niż te duże, to właśnie te najmniejsze są miernikiem naszego zaangażowania i intencji.

 

Najważniejsze wybory twego życia

Rodzina, miłość, zdrowie… Najważniejsze wybory twego życia to nie prezydenckie czy samorządowe. To te, żeby zamiast obejrzeć serial, zadzwonić do taty. Żeby mimo zmęczenia poćwiczyć te 15 min dziennie lub chociaż zamienić napoje gazowane na wodę. Albo wybrać się w końcu na odkładane badanie profilaktyczne. Żeby wstać 10 min wcześniej i poświęcić ten czas na modlitwę. Żeby wykorzystać cały urlop macierzyński, by być z własnym dzieckiem. Żeby zrezygnować z wyjątkowej szansy zawodowej, póki to dziecko jest małe. Żeby zamiast grać w grę, zapytać żonę, o czym marzy. Żeby ustalić choć jeden dzień w tygodniu bez telefonów z pracy. Chyba że na liście priorytetów jest praca. Jest samorozwój, jest wygoda. Wtedy śmiało. Przynajmniej jednak miejmy choć tyle cywilnej odwagi, by to przyznać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail