Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Ks. D. Chmielewski: Ojcowie pustyni „rozpracowywali” sposób działania demona na człowieka

MĘŻCZYZNA
chester wade/Unsplash | CC0
Udostępnij

Czym nas zwodzi szatan i dlaczego to robi? Jakie sposoby obrony przed negatywnymi skutkami ataku demonów proponowali ojcowie pustyni?

Katarzyna Matusz-Braniecka: Czym nas zwodzi szatan i dlaczego to robi?

Ks. Dominik Chmielewski*: Zwodzi nas przede wszystkim pokusami, które mają nas odciągnąć od Ewangelii, Jezusa Chrystusa, w konsekwencji od zbawienia. Życie jest czasem, w którym mamy podjąć decyzję czy chcemy żyć na wieczność z Bogiem, czy z szatanem. Gra strategiczna demona polega na tym, żeby zwieść nas do tego stopnia, żebyśmy odrzucili ostatecznie Boga.

Demony, według Ewagriusza, nie znają tajników naszego serca, bo ono należy do Boga. Co jednak wiedzą?

Ojcowie pustyni mówili, że demony mają niezwykły zmysł obserwacji, są świetnymi psychologami. Studiują człowieka od początku jego istnienia, więc znają się świetnie na jego psychice, mechanizmach.

Ojcowie „rozpracowywali” sposób działania demona na człowieka i mówią o ośmiu zafałszowanych sposobach myślenia w walce duchowej. I są to: łakomstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, próżność, pycha i acedia, które potem Kościół zakwalifikował jako siedem grzechów głównych.

Skąd wiedzieć jakie jest pochodzenie danej myśli?  

To właśnie ojcowie pustyni uczynili sztuką rozeznawania. Mamy trzy źródła: niebiańskie, pochodzące od Boga; demoniczne, pochodzące od szatana i ludzkie, pochodzące ze skażonej przez grzech pierworodny natury człowieka. One nie są neutralne, są skoncentrowane na naszym egocentryzmie.

Jeśli chcę dobrze rozeznawać to, co do mnie przychodzi, muszę znać Boże myślenie. A gdzie jest ono zawarte? W Bożym Słowie. Ojcowie pustyni nieustanie studiowali, uczyli się Pisma Świętego na pamięć, tak, aby przyswoić całym sercem sposób Bożego myślenia.

Wszystko to, co nie jest Bożym myśleniem, możemy zakwalifikować jako demoniczne lub ludzkie. Poznajemy je po owocach, jeśli myślenie nie jest zgodne z Pismem Świętym, to jego owocami są grzechy. Jest ludzkie, gdy jest skoncentrowane na naszym egocentryzmie i w dalszym procesie prowadzi nas do odrzucenia Bożego myślenia.

Czytam w księdza książce, że czasami demony podsuwają takie myśli, żeby mimo choroby i osłabienia być wstrzemięźliwym i męczyć się śpiewaniem psalmów na stojąco. Jak to zobaczyć?

Musimy pamiętać, że pisali to „komandosi” życia duchowego, mężczyźni, którzy żyli samotnie, postawili wszystko na jedną kartę i uczynili dla Boga ofiarę ze swojego życia. Przekładanie ich sposobu życia na ojca rodziny, który musi ciężko pracować na utrzymanie rodziny, czy na matkę, która musi opiekować się dziećmi, jest nierozsądne.

To może być pewna podpowiedź, że wtedy, gdy czujemy się gorzej, jesteśmy osłabieni, to mimo wszystko nie rezygnujmy z podstawowej ascezy naszego życia, jakiegoś umartwienia. Możemy ofiarować to, że przeżywamy jakiś dyskomfort w intencji zbawienia grzeszników, czy jako pokutę za swoje własne grzechy.

Pisze ksiądz o pięciu stopniach przenikania zła do serca, który jest najbardziej niebezpieczny?

Ten, która całkowicie przyjmuje pokusę. Zło rozwija się jako propozycja, która potem jest analizowana, a w trzecim etapie jest zgoda na to, żeby rozwinęła się w moim sercu. Wtedy, gdy człowiek powiedział „tak” grzechowi, pokusa zaczyna się rozwijać, aż staje się namiętnością, nałogiem i czyni zatwardziałym serce człowieka.

Jakie sposoby obrony przed negatywnymi skutkami ataku demonów proponowali ojcowie pustyni?

Dzisiaj mamy mentalność nieustannego dogadzania sobie, jesteśmy uzależniani od przyjemności. Można powiedzieć, że w każdej chwili naszego życia szukamy doznań zmysłowych. Chcemy, żeby było nam dobrze, przyjemnie, miło i sympatycznie.

Ojcowie pustyni uczą nas, że ciało należy mieć w nieustannym umartwieniu i nie chodzi tu o katowanie swojego ciała. Chodzi o to, by żyć w podstawowej ascezie. Nie muszę sobie ciągle dogadzać, zaspakajać swoich zmysłów. Kiedy jestem głodny, nie muszę od razu zatrzymać samochodu i kupować sobie hamburgera.

Dlaczego dziś tak wiele osób nie jest w stanie wytrwać w związku małżeńskim, w budowaniu trwałych relacji? Dlatego, że są uzależnieni od przyjemności. Kiedy robi się nieprzyjemnie, rozchodzimy się. Nie potrafimy przetrwać różnego typu prób i ataków na naszą miłość. Możemy doświadczyć acedii, ducha południa, jak nazywali go ojcowie pustyni.

Co wtedy możemy robić?

Ojcowie pustyni mówią, aby uczyć się żyć w stałym, ascetycznym stylu. Na dobrym, zdrowym, wyważonym poziomie. Uczyć się mieć wysokie standardy życia, chociażby w relacji z drugim człowiekiem, kiedy jest nieprzyjemnie, dyskomfortowo, kiedy nam nie wychodzi, kiedy jest trudno. Nie zaniżać standardów relacji, tylko dlatego, że jest nieprzyjemnie i nie rezygnować.

W relacji małżeńskiej wrócić do pierwszej miłości. Najpiękniejsze wspomnienia pokazują nam, że umiemy dać się sobie nawzajem. Umiemy być romantyczni, pełni poświęcenia. Odrzućmy zbyt częste siedzenie przed telewizorem, Internetem, zbyt intensywne zaangażowanie w pasje i poświęćmy sobie czas na nowo.

W życiu duchowym też doświadczamy nieprzyjemnych sytuacji.

W momencie, w którym przechodzimy czas oczyszczenia, nie mamy pociech od Boga, nie rezygnujmy z pewnej równowagi w życiu duchowym. Jeśli do tej pory odmawiałem trzy części różańca i dawało mi to owoce, a teraz mam problem, żeby w ogóle mówić różaniec, to nie rezygnuję z niego całkowicie, ale szukam złotego środka. Jedna dziesiątka to byłby poziom minimum, wybieram pięć dziesiątek i robię to konsekwentnie.

I tak w każdej dziedzinie życia. Wszelkie zniechęcenie do pracy nad sobą, nad swoją duchowością jest czasowe i nie będzie problemem do końca życia, trzeba przetrwać.

* Ks. Dominik Chmielewski, rekolekcjonista, salezjanin, należy do Salezjańskiej Wspólnoty Zakonnej w Lądzie nad Wartą. Zanim został kapłanem, był mistrzem wschodnich sztuk walki. Jest opiekunem duchowym wspólnoty Wojownicy Maryi. W wydawnictwie SUMUS ukazała się niedawno jego kolejna książka: „Walka duchowa u ojców pustyni. Jak skutecznie radzić sobie z pokusami”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail