Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 30/07/2021 |
Św. Piotra Chryzologa
home iconDobre historie
line break icon

„Kochanie, urodziłaś się z serduszka, nie z brzuszka”. Rozmowa z prowadzącą pogotowie rodzinne

BRYGIDA MAZGAJ

Selenay Balkan/Unsplash | CC0 | fot. archiwum prywatne

Ewa Rejman - 13.11.20

Brygida Mazgaj prowadzi pogotowie rodzinne. Przez jej dom przeszło już 34 dzieci. „Wierzę, że Pan Bóg ma dla nich plan i ja w tym planie staram się zrobić wszystko, co mogę, na miarę swoich możliwości, żeby było im jak najlepiej” – mówi.

Ewa Rejman: Kiedy dzieci zostają umieszczone w pogotowiu rodzinnym?

Brygida Mazgaj: Trafiają do nas zarówno dzieci bezpośrednio z porodówki, jak i te zabrane z rodzin, w których z różnych względów mogłyby być zagrożone lub zostały już skrzywdzone. Jeśli sytuacja prawna dzieci ze szpitala jest jasna, to po sześciu tygodniach może rozpocząć się proces adopcyjny. Długość pobytu zależy od indywidualnej sytuacji. Dziewczynka, którą zajmuję się w tej chwili, jest już 34. dzieckiem, które trafiło do naszego pogotowia opiekuńczego.

Dzieci, którymi pani się opiekuje, z jednej strony dramatycznie potrzebują nawiązania więzi, a z drugiej wiadomo, że nie zostaną u pani na stałe. To musi być wielki dylemat – co robić?

Zdaję sobie sprawę, że moja rola w ich życiu jest chwilowa. Wierzę, że Pan Bóg ma dla tych dzieci plan i ja w tym planie staram się zrobić wszystko, co mogę, na miarę swoich możliwości, żeby było im jak najlepiej. Gdy widzę, jak dane mi dziecko rozwija się, ośmiela, rośnie, to wtedy czuję, że wypełniam tę moją rolę…

Te kobiety potrzebują wsparcia!

Zdarza się czasami tak, że mamy, które z różnych względów decydują się przekazać swoje dziecko do adopcji, potem zmieniają zdanie i są w stanie zaopiekować się nim w odpowiedni sposób?

Tak, sama się z takimi spotkałam. Pojechałam kiedyś po trzydniowego chłopczyka, żeby odebrać go z porodówki. To był piątek, w czasie weekendu zdążyłam zauważyć, ze dzieciątko było spokojne, ładnie jadło. W poniedziałek dostałam telefon, że jego mama przyjeżdża razem z dziadkami i chce go zabrać do domu.

Była bardzo młoda i w trudnej sytuacji życiowej, ojciec dziecka zostawił ją samą. Myślała, że nie poradzi sobie z jego wychowaniem. Nikomu z rodziny nie powiedziała, że jest w ciąży. Kiedy przyjechała do domu po porodzie, jej mama zauważyła, że córka dziwnie się zachowuje, źle wygląda i domyśliła, się, że niedawno urodziła. Dziewczyna przyznała, że zostawiła synka w Krakowie na porodówce. „Dziecko kochane, coś ty zrobiła! Przecież to jest nasz wnuczek, my ci we wszystkim pomożemy, jedźmy po niego szybko” – usłyszała od swoich rodziców. W poniedziałek przed południem już u mnie byli, gotowi zaopiekować się maluszkiem.

Piękna historia… Pokazuje jak bardzo kobieta w tak trudnej sytuacji potrzebuje wsparcia.

Inna pani była w ciąży z dzieckiem ze związku pozamałżeńskiego, mąż był w tym czasie w delegacji. Zostawiła je w szpitalu, ale nie dopełniła wszystkich formalności i po jakimś czasie przyszły pocztą dokumenty z sądu. Pismo odebrał mąż, nie miał pojęcia, o co chodzi. Kiedy się dowiedział, niestety nie zareagował dobrze. Odszedł od swojej żony. Dopiero wtedy kobieta powiedziała o wszystkim ojcu biologicznemu. Obiecał, że się nimi zaopiekuje i dotrzymał słowa. Zabrali dziecko z powrotem ode mnie po dziewięciu miesiącach, wzięli ślub, ułożyło im się jakoś. Utrzymywaliśmy jeszcze długo kontakt, mały nazywał mnie ciocią i opowiadał swoje historie przedszkolne. Takie to są ludzkie losy czasem poplątane…

Brygida Mazgaj: Bez Niego by się nie udało

Jest pani osobą wierzącą. Czy byłaby pani w stanie trwać w tym, co robi, gdyby było inaczej?

(Chwila ciszy). Byłoby mi bardzo trudno. Po ludzku kontakt z tyloma dramatami przecież na mnie też wpływa… Myślę o dzieciach, ale także o rodzicach biologicznych, którzy niejednokrotnie są tak strasznie poranieni. Sami często pochodzą z rodzin, w których było im bardzo trudno. Nie wiem, jak mogłabym z tym żyć, gdyby nie własne doświadczenie zaufania Bogu i tego, że z Nim można wyjść ze wszystkiego… To potwierdza też moja osobista historia życia – nie wiem, czy ten wywiad jest odpowiednim miejscem, żeby o tym opowiadać?

Jeśli tylko pani chce, to jak najbardziej.

Moi rodzice mieli poważny problem alkoholowy. Do dwunastego roku życia wychowywałam się praktycznie samodzielnie. Myślałam, że to, co dzieje się w domu, jest po prostu moją rzeczywistością, którą musze przyjąć, bo nie mogę jej zmienić. Mama odeszła, kiedy skończyłam 1,5 roku i założyła inną rodzinę, zresztą – niedaleko od nas.

W podstawówce miałam koleżankę Agatkę, która opowiadała mi o rekolekcjach oazy i o tym, że uczestnicy spali tam na piętrowych łóżkach. Te piętrowe łóżka szczególnie mnie zainteresowały, też chciałam na takich spać. Pojechałam z nimi i zauważyłam, że wszyscy są tam tacy mili, spokojni, że wszędzie jest czysto, że dostaję jedzenie na czas – to pozwoliło mi się wyciszyć i dało poczucie bezpieczeństwa. Pamiętam, że animatorzy wydawali mi się tak piękni wewnętrznie, tacy radośni, w tak szczery sposób mówili o Bogu, że zapragnęłam być taka jak oni. Z perspektywy czasu patrzę na to jak na moment, w którym Pan Bóg przejął opiekę nade mną. Potem moja wspólnota, Kościół jeszcze wiele razy mi pomagał, stał się dla mnie domem.

Dzieci z serduszka

Modli się pani za dzieci, które trafiły do pani pogotowia rodzinnego?

Należę do róży różańcowej rodziców modlących się za swoje dzieci i do moich córek dołączam też te 34 dzieci, które przeszły przez nasz dom, bo one też cały czas w jakiś sposób są nasze. Z niektórymi z nich nadal utrzymujemy kontakt. W zeszłym roku jedna z dziewczynek, która od nas trafiła do adopcji, skończyła dziesięć lat. Rodzice przyjechali w odwiedziny, chcieli zrobić pamiątkowe zdjęcie do albumu, który dla niej prowadzą. Powiedzieli jej, że szukali swojej córeczki po całym świecie i znaleźli ją u mnie. Nie urodziła się z brzuszka swojej adopcyjnej mamy, ale z jej serduszka – tak pięknie potrafili wytłumaczyć swoja miłość do dziecka.




Czytaj także:
Rodzice Marysi: Adopcja to nie „osiągnięcie”. To miłość [reportaż]




Czytaj także:
Zaszła w ciążę, mając 16 lat. Dokonała aborcji. Co mówi po latach? [wywiad]

Tags:
adopcjadobra historiapomoc
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
POGRZEB FRANKA
Redakcja
Pożegnali Franka – 7-letniego pielgrzyma. „Szedłeś do Matki...
2
Marta Brzezińska-Waleszczyk
„Urodziłam martwe dziecko. Nie żałuję” [wywiad]
3
EUCHARIST
Philip Kosloski
Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?
4
ŻAŁOBA
Katolicka Agencja Informacyjna
Straciła syna i napisała papieżowi o buncie n...
5
Łukasz Kobeszko
Znacie historię trzech sióstr zamęczonych na oczach matki? Ich im...
6
Barbara Wnukowska
Anna Gębalska-Berekets
„Wierzę, że Bóg ma dla mnie plan i się go trzymam”. Rozmowa z Bas...
7
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 27 lipca
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail