Aleteia logoAleteia logoAleteia
niedziela 21/04/2024 |
Św. Anzelma z Canterbury
Aleteia logo
Duchowość
separateurCreated with Sketch.

Czy Jezus nad sobą nie panuje? [Komentarz do czytań]

Pożar lasu

Che Media | Shutterstock

Piotr Krawczyk - 03.03.24

Gniew to uczucie; tak mówi psychologia. Uczucia zaś same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Moralne lub nie jest dopiero to, co z nimi zrobimy. Doświadczenie natomiast uczy, że gniew lubi wymykać się spod kontroli i prowadzić do agresji. Z tego powodu, myśląc o gniewie, kojarzymy go z czynami, które są sprzeczne z miłością. W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa, który nie tylko doświadcza gniewu, ale też działa pod jego wpływem. Czy to oznacza, że Jezus nie zapanował nad sobą i dał się ponieść emocjom? Przyjrzyjmy się bliżej tej sytuacji.

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie».

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo».

Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»

On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

J 2, 13-25

Wino demonów

Ewagriusz z Pontu (IV w.) opisywał gniew jako złą myśl, która prowadzi do grzechu. Źródłem gniewu, według pustelnika, jest niezaspokojona chciwość. Sfrustrowany niemożnością nasycenia człowiek popada w złość, którą kieruje ku Bogu, sobie lub innym ludziom. Taki jest mechanizm powstawania gniewu. Jako skutek pozostawia on zaślepiony umysł i działania siejące zniszczenie. Takiego gniewu nie sposób skojarzyć z miłością. Według Ewagriusza, jest on raczej pożądliwością, która sprawia, że człowiek zachowuje się jak odurzony winem demonów.

A jednak w Biblii czytamy: „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie” (Ps 4,5; Ef 4,26). Jeśli grzech rozumiemy jako brak miłości, oznacza to, że są sytuacje, kiedy można gniewać się i kochać. Co więcej, skoro sam Jezus wyrażał gniew, o czym czytamy w dzisiejszej Ewangelii, to nasuwa się wniosek, że istnieje taki gniew, który z demonem nie ma nic wspólnego.

Najpierw przytul, potem wymagaj

Gniew to wyraz niezgody na zaistniały stan rzeczy. Dotyczy to zarówno gniewu ludzkiego, jak i Bożego. Zanim spojrzymy na zagniewanego Jezusa, zatrzymajmy się nad tekstem pierwszego czytania. Mamy w nim wyraźnie zarysowane wymagania, jakie Bóg stawia ludziom. Przykazania wyrażają, jeśli można tak powiedzieć, pożądany przez Boga stan rzeczy. Zwróćmy jednak uwagę na słowa będące wstępem do Dekalogu: „Ja jestem Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli”. Najpierw jest troska i wyprowadzenie z niewoli. Proklamację przykazań poprzedza okazanie miłości. Jak dobry rodzic, Bóg przytula, a dopiero potem stawia wymagania. Tym samym jednoznacznie ujawnia swoje intencje: „Pragnę twojego dobra i chcę, żebyś co do tego nie miał wątpliwości. Jeśli stawiam wymagania, to tylko dlatego, że cię kocham.”

Gniew jako żar miłości

Z tej perspektywy spójrzmy na gniew Jezusa. Świątynia jerozolimska była miejscem szczególnej obecności Boga, przestrzenią, w której człowiek miał doświadczać spotkania z Jego miłością. Uczynienie z niej targowiska było odrzuceniem Bożego daru i działaniem na własną szkodę. Chciwość pieniądza była jak bożek postawiony „obok” Boga, który skutecznie odwracał serce od prawdziwej miłości. Gniew Jezusa to reakcja na tę sytuację. Jego źródłem nie jest jednak niezaspokojona pożądliwość, ale żar pragnącej odwzajemnienia miłości. O tym, że jest to gniew zasadniczo różny od opisywanego przez Ewagriusza świadczą dwa szczegóły. Zwróćmy uwagę na wzmiankę o biczu, który Jezus uplótł ze sznurów. Musiało to zająć trochę czasu. Jego działanie nie było więc impulsywne. Po drugie, w opisie nie znajdujemy wzmianki, jakoby Jezus kogokolwiek uderzył. Owszem, demoluje, ale nie ludzi, tylko ich otoczenie: wywraca stoły i rozsypuje pieniądze. Zamierzone działanie, którego intencją jest poruszenie ku nawróceniu.

Czy można kochać okazując gniew? Przykład Jezusa pokazuje, że jest rodzaj gniewu powiązany z miłością. Dziś widzimy Pana, jak wyraża swój gniew. Już niebawem ujrzymy Go na Golgocie. Tam gniew świata i demonów osiągnie apogeum, a On stanie się jego ofiarą. Ale również wtedy, obnażając ostateczną bezsilność gniewu, nasz Pan przemieni go miłością i uczyni narzędziem naszego zbawienia. Nie może być inaczej, bo tam, gdzie jest On, tam wszystko przemienia się w miłość.

Tags:
Jezus Chrystuskomentarz do Pisma
Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...





Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail