separateurCreated with Sketch.

Niewypełnienie Ślubów Lwowskich to źródło wszystkich nieszczęść Polski?

Śluby Lwowskie Jana Kazimierza
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram”- powiedział król Jan Kazimierz Waza 1 kwietnia 1656 r. przed obrazem Matki Bożej w katedrze we Lwowie. Wydarzenie, które przeszło do historii jako Śluby Lwowskie, miało ważne konsekwencje.

Przekazując darowiznę, pomagasz Aletei kontynuować jej misję. Dzięki Tobie możemy wspólnie budować przyszłość tego wyjątkowego projektu.

Wesprzyj nasPrzekaż darowiznę za pomocą zaledwie 3 kliknięć

Królowa świata, Królowa Polski

Śluby Lwowskie nie były jedynym na świecie aktem oddania jakiegoś narodu pod opiekę Matki Bożej. Przekonanie o tym, że Maryja króluje nad światem, czyli jest szczególną opiekunką ludzi, była żywa w chrześcijaństwie od dawna. Niektóre kraje dodatkowo ogłaszały Ją uroczyście swoją Patronką i Królową, np. Bawaria (w 1620 roku) i Francja (w 1638 roku).

Tytuł Matki Bożej jako Królowej Polski wiąże się z prywatnymi objawianiami włoskiego jezuity o. Juliusza Mancinellego. 14 sierpnia 1608 r. w Neapolu ukazała mu się Matka Boża i zażyczyła sobie, aby nazywać ją Królową Polski. Tę wieść przekazał o. Mancinelli o. Piotrowi Skardze, którego znał osobiście, oraz innym polskim jezuitom. W 1610 r. przybył do Krakowa, gdzie został entuzjastycznie przywitany przez króla, szlachtę i mieszczan. W katedrze wawelskiej ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką Tego Narodu, który jest mi bardzo drogi”.

W następnych latach na terenach Rzeczpospolitej zapanował entuzjazm dla idei przyjęcia Maryi za Królową. Jak mówią świadectwa z epoki, głoszono ten pomysł z ambon całego kraju. Wielkie zasługi dla propagowania tego tytułu Bogarodzicy położył wielki kanclerz litewski książę Albrecht Stanisław Radziwiłł. W 1635 r. opublikował on dzieło Dyskurs nabożny z kilku słów wzięty o wysławieniu Najświętszej Panny Bogarodzicy Maryjej, w którym pisał, że Polska ma zlecony szczególny kult Matki Bożej.

Położenie tragiczne

Jednak ostatecznie do ogłoszenia Matki Bożej Królową Polski doprowadziło dopiero tragiczne położenie, w jakim znalazła się Polska w wyniku szwedzkiego najazdu w 1655 r. W ciągu trzech miesięcy 40-tysięczna armia szwedzka zajęła tę część Polski, która nie była jeszcze opanowana przez innych wrogów – na Ukrainie bowiem trwało wtedy powstanie Chmielnickiego, a Wilno i znaczna część Litwy zostały zajęte przez wojska moskiewsko-kozackie. Ostał się tylko Lwów, broniący się przed nieprzyjaciółmi. Król Jan Kazimierz uciekł na Śląsk, do należącego wówczas do Wazów Księstwa Raciborskiego. Punktem zwrotnym stała się dopiero skuteczna (jak uważano – cudowna) obrona Jasnej Góry. Póki co jednak, położenie Polski wydawało się tragiczne.

Pomysłodawcą oddania Polski i Litwy jakimś szczególnym aktem pod opiekę Maryi był prymas Polski Andrzej Leszczyński. On też napisał wstępną wersję tekstu ślubowania, którą później zmodyfikowali król, nuncjusz Piotr Vidoni i Rada Królewska na czele z podkanclerzym Andrzejem Trzebickim, arcybiskupem lwowskim Janem Tarnowskim i Stefanem Czarnieckim. Całą sprawę szczegółowo opisał na początku lat 80. XX wieku historyk Kościoła bp Marian Rechowicz w dwóch artykułach: w „Tygodniku Powszechnym” i w periodyku diecezji zamojsko-lubaczowskiej „Studia Lubaczoviensia”. Ostateczny kształt ceremonii i treść wypowiedzianych ślubów były znacznie bogatsze niż projekt prymasa. Dodano m.in. fragment o naprawieniu krzywd i polepszeniu doli ludu, a zrezygnowano z postulatu ukarania bluźnierców i protestantów.

Dlaczego Śluby były Lwowskie, czyli dlaczego odbyły się we Lwowie? Odpowiedź jest bardzo prosta – bo tam właśnie akurat przebywał król i najważniejsi urzędnicy.

„Ja, Jan Kazimierz, król…”

W sobotę, 1 kwietnia 1656 r., w oktawie uroczystości Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, król przybył do katedry otoczony dworem, senatorami duchownymi i świeckimi oraz tłumem ludu. Obraz Matki Boskiej Łaskawej przeniesiono w procesji z kaplicy przed główny ołtarz, który został odświętnie przyozdobiony na tę uroczystość. Mszę odprawiał nuncjusz Piotr Vidoni.

Śluby Lwowskie Jana Kazimierza
Król Jan Kazimierz Waza

Przed podniesieniem król zeszedł z tronu, ukląkł na pierwszym stopniu ołtarza, złożył koronę i berło i wypowiedział słowa ślubowania po łacinie.

Oto tłumaczenie tekstu:

„Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico. Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twoim miłosierdziem król, do Najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samego siebie, jak i moje Królestwo polskie, księstwo litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie, czernichowskie oraz wojsko obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twej pomocy i zlitowania w tym klęsk pełnym i opłakanym Królestwa mojego stanie przeciw nieprzyjaciołom Rzymskiego Kościoła pokornie przyzywam.

A ponieważ nadzwyczajnymi dobrodziejstwami Twymi zniewolony pałam wraz z narodem moim nowym a żarliwym pragnieniem poświęcenia się Twej służbie, przyrzekam przeto, tak moim, jak senatorów i ludów moich imieniem, Tobie i Twojemu Synowi, Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, że po wszystkich ziemiach Królestwa mojego cześć i nabożeństwo ku Tobie rozszerzać będę.

Obiecuję wreszcie i ślubuję, że kiedy za przepotężnym pośrednictwem Twoim i Syna Twego wielkim zmiłowaniem, nad wrogami, a szczególnie nad Szwedem odniosę zwycięstwo, będę się starał u Stolicy Apostolskiej, aby na podziękowanie Tobie i Twemu Synowi dzień ten corocznie uroczyście, i to po wieczne czasy, był święcony oraz dołożę trudu wraz z biskupami Królestwa, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypełnione zostało.

Skoro zaś z wielką serca mego żałością wyraźnie widzę, że za jęki i ucisk kmieci spadły w tym siedmioleciu na Królestwo moje z rąk Syna Twojego, sprawiedliwego Sędziego, plagi: powietrza, wojny i innych nieszczęść, przyrzekam ponadto i ślubuję, że po nastaniu pokoju wraz ze wszystkimi stanami wszelkich będę używał środków, aby lud Królestwa mego od niesprawiedliwych ciężarów i ucisków wyzwolić.

Ty zaś, o najlitościwsza Królowo i Pani, jakoś mnie, senatorów i stany Królestwa mego myślą tych ślubów natchnęła, tak i spraw, abym u Syna Twego łaskę wypełnienia ich uzyskał”.

(źródło: Liturgia Godzin, t. II, Pallottinum 1984 r.)

Śluby Lwowskie i św. Andrzej Bobola?

W XXI wieku w popularnych publikacjach pojawiły się informacje, że autorem tekstu Ślubów Lwowskich był św. Andrzej Bobola. Trudno znaleźć uzasadnienie historyczne dla tej teorii. Trudno też mówić o istnieniu tradycji przypisującej Boboli autorstwo Ślubów Lwowskich, bo ta wersja ma nie więcej niż 25 lat.

O udziale Boboli w Ślubach Lwowskich nie wspomina ani bp Marian Rechowicz, który bodaj najdokładniej zbadał okoliczności lwowskiego ślubowania, ani autor fundamentalnej biografii Andrzeja Boboli wydanej w 1938 r. jezuita o. Jan Poplatek, ani wcześniejsi biografowie męczennika. Bp Rechowicz i o. Poplatek pracowicie rozprawiają się z różnymi teoriami i mitami dotyczącymi opisywanych przez siebie – także najbardziej fantastycznymi, ale nawet nie wspominają o tym, jakoby św. Andrzej Bobola miałby napisać tekst królewskiego ślubowania.

Bobola należał do innej prowincji Towarzystwa Jezusowego niż ta, na której terenie leżał Lwów, i był „szeregowym” zakonnikiem. Nic nie wskazuje na to, żeby był znany królowi albo dostojnikom państwowym i kościelnym, którzy przygotowali Śluby Lwowskie. W momencie ich ogłaszania przebywał w Pińsku (na terenie dzisiejszej Białorusi) i był już niemłody jak na ówczesne warunki (65 lat) i schorowany, a żeby dotrzeć do oddalonego o 350 km Lwowa, musiałby przejść przez tereny ogarnięte walkami.

Co z wypełnieniem przyrzeczeń?

Oddając się w niebezpieczeństwach zagrażających istnieniu Rzeczypospolitej pod opiekę Najświeższej Panny król uznał ,,wielkie Jej dobrodziejstwa”. Żeby się za nie odwdzięczyć, złożył najpierw przyrzeczenie szerzenia w swym królestwie czci i nabożeństwa Matki Bożej. Jan Kazimierz niewątpliwie starał się tej obietnicy dotrzymać. Nawet w podróżach woził z sobą obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, przed którym odprawiane były msze św.

Również w całym narodzie cześć Bogarodzicy, od dawna żywa, wzrosła znacznie – napisał bp Rechowicz. Jasna Góra jeszcze wyraźniej staje się głównym sanktuarium narodowym.

„Conditionis plebeae”

Szczególny nacisk położył król na trzeci punkt swoich zobowiązań, w którym wyraził przekonanie, że nieszczęścia, które spadły na kraj w czasie jego panowania, są sprawiedliwą karą za ucisk ludu. Także wielu współczesnych mu Polaków uważało położenie ludu za bardzo ciężkie, a nawet wprost nieznośne. Wielu biskupów, którzy mieli wpływ na króla, było znanych z wrażliwości na ten problem oraz ze sprawiedliwości i miłosierdzia dla poddanych.

Śluby Lwowskie Jana Kazimierza
Tablica na Jasnej Górze z polskim tłumaczeniem tekstu Ślubów Lwowskich

Król ślubował w miarę możności zmienić sytuację ludu, kiedy pojawią się odpowiednie warunki. Wbrew legendzie ślub ten nie był „czczą i obłudną przysięgą”, jak głosił np. Joachim Lelewel. Król ponawiał swoje zobowiązanie i wszystko wskazuje na to, że myślał o jego wypełnieniu. Niestety, zło było zbyt głęboko zakorzenione, a sytuacja Rzeczypospolitej bardzo ciężka. Potop szwedzki i ruski oraz wieloletnie wojny kozackie doprowadziły kraj na skraj gospodarczej katastrofy. Jan Kazimierz w pojedynczych wypadkach przeprowadzał zwolnienie z pańszczyzny chłopów szczególnie zasłużonych w stawianiu oporu najeźdźcom, ale były to sytuacje jednostkowe.

Wygląda na to, że choć Janowi Kazimierzowi nie można odmówić szczerości przy ślubowaniu, to jednak zabrakło mu programu i energii. Ślub trzeci zatem nie został wypełniony.

Nie skończyło się na jednym wydarzeniu

Śluby Lwowskie, choć nie przyniosły natychmiastowego politycznego i militarnego przełomu, stały się punktem zwrotnym wojny ze Szwedami. Skonsolidowały polskie społeczeństwo przeciwko wspólnemu wrogowi.

Były przede wszystkim aktem religijnym. Ich trwałym skutkiem było entuzjastyczne (to sformułowanie powtarza się w opracowaniach historycznych) przyjęcie przez naród polski Matki Boskiej jako Królowej Korony Polskiej.

Śluby Lwowskie były również swoistym manifestem społeczno-politycznym króla i elit politycznych w ówczesnej sytuacji kraju. W XVII w. w nie można było aktów religijnych poczynionych na tak wysokim szczeblu oddzielać od życia politycznego. W treści ślubów obie te sfery - religijna i społeczno-polityczna - są obecne i się splatają. Zresztą w wojnie pomiędzy państwem protestanckim a katolickim akt religijny angażujący króla i wszystkie stany musiał mieć implikacje polityczne. Poza tym historycy dopatrują się pewnego związku między duchem, w którym złożono te uroczyste zobowiązania, a próbami reformy państwa w latach 1656-1660.

Pamięć o królowaniu Maryi w Polsce trwała i rozwijała się. W ślad za ślubowaniem Jana Kazimierza późniejsi królowie Polski ponawiali ten akt. Do Ślubów Lwowskich nawiązał także trzy wieki później prymas Polski kard. Stefan Wyszyński, organizując odnowione ślubowanie – Śluby Jasnogórskie.

Królowa Obwodu Kaliningradzkiego i Smoleńska

Jan Kazimierz obierając w 1656 r. Matkę Najświętszą za Królową swych państw oddał Jej pod opiekę wszystkie ziemie, którymi nominalnie władał. W ślubach wyliczył je precyzyjnie: królestwo polskie i księstwa: litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie i czernichowskie. Chociaż faktycznie jego władza ograniczała się wtedy do południowego skrawka Rzeczpospolitej, nominalnie był zwierzchnikiem kraju o powierzchni blisko miliona kilometrów kwadratowych.

Przekładając to na dzisiejszą mapę Europy, Jan Kazimierz ogłosił Matkę Bożą Królową: dzisiejszej Polski (dla precyzji należałoby dodać: bez Śląska, Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej), a także: Obwodu Kaliningradzkiego, Białorusi, Litwy, Łotwy, południowej części Estonii, znacznej części Ukrainy oraz Smoleńska.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!