Aleteia

Trzy góry Mojżesza, czyli historia trzech nieporozumień

Udostępnij
Komentuj

Przed nami trzecia wielkopostna wspinaczka i aż trzy góry: Horeb, Synaj i Nebo. Na każdej z nich dzieje się mniej więcej to samo: człowiek swoje, Bóg swoje.

Boh trojcu lubit’ (Bóg lubi trójkę), jak mówią prawosławni. Przed nami trzecia wielkopostna wspinaczka i aż trzy góry: Horeb, Synaj i Nebo. Trzy góry z życia Mojżesza, czyli historia trzech wielkich nieporozumień. Na każdej z nich dzieje się mniej więcej to samo: człowiek swoje, Bóg swoje. Człowiek po swojemu, Bóg po swojemu. Tyle tylko, że przez te trzy nieporozumienia Bóg wyprowadza człowieka na wolność.

Horeb – Niepojęta Obecność

Mojżesz postanowił zrobić coś dobrego i zainteresować się swoim ludem. Poszło mu raczej średnio. Nieumyślne spowodowanie śmierci Egipcjanina nie tylko nie przysporzyło mu sympatii Izraelitów, ale zmusiło go do ucieczki. I tak niedawny książę Egiptu został wyjętym spod prawa uchodźcą bez perspektyw w zapadłej dziurze na skraju pustyni. Tymczasem jego rodacy nadal poddawani są powolnej eksterminacji.

Dobre chęci, nieprzemyślane czyny, brzemienne w konsekwencje błędy, niezrozumienie, odrzucenie, poczucie winy, brak perspektyw. Brzmi trochę znajomo? Mamy wtedy ochotę powiedzieć: Wybacz, Boże, ale Cię nie ma. Jeśli pozwalasz na takie rzeczy, jeśli nie potrafisz albo nie chcesz zapobiec takim nieszczęściom, to Cię nie ma. Albo jesteś, ale tak jakby Cię nie było, więc w sumie na jedno wychodzi.

I wtedy Bóg objawia się Mojżeszowi w środku płonących cierni i mówi: JA JESTEM. To jest moje imię i moja odpowiedź. JA JESTEM. W tej klęsce, w tym nieszczęściu, w tej chorobie, w tej porażce, w tych wynikach badań, w tym wypadku, w tej tragedii JA JESTEM z tobą. I to nie koniec. Teraz jak już wiesz, że JA JESTEM, to wracamy do Egiptu. Wracamy razem do tego co cię najbardziej boli i przeraża. Po co? Żeby wyjść stamtąd na wolność, a nie na banicję.

Synaj – Przerażająca Wolność

Widok ze szczytu góry Synaj, fot. Yoav Rosenberg/Wikipedia

Poszli i wyszli na wolność. Na razie nogami. Izrael fizycznie jest już wolny, ale na wolność musi wyjść jeszcze sercem i głową. Na Synaju dostaje od Boga pakiet startowy tej wolności – Przykazania, sztuk dziesięć. Przykazania to granice ochronne wolności, jak barierki na górskiej drodze. Są po to, by chroniły przed upadkiem w przepaść, gdy pęd albo awaria hamulców rzuci nas poza trasę. Wolność, jaką proponuje Bóg jest natomiast ciągłą wędrówką wzwyż i w głąb. Po wciąż większe dobro.

Taka perspektywa zatyka dech w piersiach. Może rodzić poczucie osamotnienia i strach. Izrael próbuje od nich uciec stwarzając sobie Boga na swój obraz i podobieństwo – na miarę swoich oczekiwań, wyobrażeń i potrzeb. Tym właśnie jest złoty cielec – bogiem, który daje wolność „od do”. Wystarczy stworzyć schemat, regulamin, wypełnić kilka punktów i z głowy.

Bóg każe Mojżeszowi rozbić bożka „bezpiecznej wolności” i woła: Wykluwaj się! Rośnij! Nawet jeśli to ma boleć, nawet jeśli będziesz się mylił i wierzgał. Ja pójdę z tobą. Nawet jeśli ta wędrówka ma trwać całe życie, to doprowadzę cię w końcu do Ziemi Obiecanej twojego szczęścia, która będzie ziemią ludzi naprawdę wolnych.

Nebo – Porażające Spełnienie

Z tej góry Mojżesz już nie zejdzie. Pan mówi mu: Ukaże ci stamtąd ziemię, do której tęskniłeś i wędrowałeś z trudem przez te wszystkie lata, ale ty tam nie wejdziesz. Czyli porażka, niespełnienie. Po tym wszystkim, co Mojżesz zniósł i przeszedł. Dlaczego?

Naturalnie widzimy w tym karę. Mojżesz zawiódł, nie zadowolił Boga, nie spełnił oczekiwań, podpadł i oto jest kara. Dotkliwa, ale pewnie zasłużona według Bożej sprawiedliwości. Czytamy: Tam umarł Mojżesz według postanowienia Pana.

Widok z góry Nebo na Morze Martwe, fot. 9999/Wikipedia

Ale tekst oryginalny mówi: Tam Mojżesz umarł PRZEZ USTA PANA. Mojżesz umarł przez pocałunek Boga. Mojżeszowi nie trzeba już ziemskiego sukcesu i spełnienia. Znalazł swoje spełnienie i szczęście w bliskości Tego, za którym szedł i tęsknił przez całe życie. Przez lepsze i gorsze dni, przez odejścia i powroty. Nie potrzebuje już wchodzić do ziemskiej Ziemi Obiecanej. Na szczycie Nebo – po ludzku niespełniony – Mojżesz wbiega w radosną głąb Spełnionej Obietnicy, w głąb czułej bliskości Boga.

Na Golgocie Jezusa i naszej to wszystko powtarza się i wypełnia. Krzyk, że Bóg opuścił. Ucieczka. Doświadczenie klęski. Obecność. Wolność. Spełnienie Obietnicy. Dziesięciu uciekło. Przerażony pod krzyżem Jan zobaczy przebite serce – otwartą na oścież bramę Prawdziwego Życia.

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail