Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Najważniejsza lekcja matematyki: jak uratować człowiekowi życie?

Mężczyzna udziela pierwszej pomocy
Shutterstock
Udostępnij

Starszy pan zsiniał i upadł. Nauczyciel podbiegł do niego, wyjął mu sztuczną szczękę i zaczął ciche odliczanie do trzydziestu. Tę lekcję matematyki uczniowie zapamiętają na długo.

Beskid Śląski, Czantoria. Starszy mężczyzna traci przytomność i osuwa się na ziemię. Sytuację dostrzegają dzieci i wzywają na pomoc swojego nauczyciela, z którym są na wycieczce. Jak się później okaże, to Adam Miśkiewicz, matematyk ze szkoły podstawowej w Rawie Mazowieckiej. Mężczyzna błyskawicznie splata palce. Trzydzieści ucisków, dwa wdechy – w tym wyręczają go kobiety. Po kwadransie opada z sił, ale nikt ze stojących w pobliżu nie ma odwagi go zastąpić. Po dwudziestu minutach na Czantorię przylatuje śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na pokładzie jest lekarz Tomasz Darocha. Widząc prawidłową resuscytację prosi nauczyciela, by jeszcze przez chwilę uciskał klatkę piersiową nieprzytomnego turysty.

Pacjent odzyskuje przytomność w śmigłowcu. Jego stan się stabilizuje. Kilka dni później lekarz pisze na swoim facebookowym profilu:

Szukam świadka, który prowadził uciski klatki piersiowej dnia 13. 06. 2017 r. około godziny 15 na szczycie Czantorii. 
Pana postawa jest godna podziwu i naśladowania. Dzięki pierwszej pomocy i dobrej pracy każdego ogniwa łańcucha przeżycia, możemy uratować wiele osób.
Chętnie spotkam się z Panem w bazie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, przedstawię jak wygląda Nasza praca.
Jeżeli będzie Pan chętny na dalsze szkolenie z zasad pierwszej pomocy, jestem do Pana pełnej dyspozycji. 

Internauci pomagają odnaleźć bohatera. Udaje się mu podziękować i pogratulować.

Bohaterski matematyk opowiedział dziennikarce tvn24.pl, że ma już w resuscytacji niewielkie doświadczenie. Pięć lat temu uratował życie swojemu sąsiadowi, który przeszedł zawał. Od razu rozpoznał, że turysta na Czantorii ma problem z krążeniem.

– Babcia była pielęgniarką, może mam to we krwi? Ludzie boją się wyglądu człowieka potrzebującego, boją się złamać mu żebra. Ja nie myślałem. Wyłączyłem się. Miałem tylko jeden cel: pomóc mu. W pewnej chwili usłyszałem jakby pęknięcie, powiedziałem potem o tym lekarzowi, ale odpowiedział, żebym się nie martwił – wspominał.

Gdyby wycieczka przebiegała zgodnie z planem, pana Adama dawno nie byłoby już w tamtym miejscu. Z winy przewodnika grupa wyruszyła w góry godzinę później. Czy wtedy znalazłby się ktoś, kto potrafiłby uratować mężczyznę?

Jego córka Izabela jest przekonana, że gdyby nie natychmiastowa reakcja matematyka, ojciec by już nie żył.

Źródło: tvn24.pl

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail