Aleteia

Dlaczego tak trudno znaleźć drugą połówkę?

Archiwum Prywatne
Udostępnij
Komentuj

Bycie panną, kawalerem, to nie koniec świata. Nie to buduje naszą tożsamość, nie to daje nam poczucie własnej wartości – przekonuje Magdalena Wołochowicz, autorka książki „Chwilowo panna. Żyjąc pełnią życia, z nadzieją na dalszy ciąg” .

Katarzyna Szkarpetowska: Jakich mężczyzn my, kobiety, chcemy mieć u swego boku? Na jakich jest „zapotrzebowanie”?

Magdalena Wołochowicz: Na pewno chcemy mieć u swego boku mężczyzn odpowiedzialnych, dojrzałych, wiernych, godnych zaufania, przejmujących inicjatywę, kochających. Dla dziewczyny wierzącej ważne będzie, żeby mężczyzna, z którym się spotyka, czy też który jest jej mężem, kochał Boga, budował z Nim relację. Mężczyzna powinien też współgrać z naszym życiem, z naszymi wartościami.

 

Piękne wnętrze poszukiwane

A wygląd? Ma znaczenie?

Uważam, że to, jak mężczyzna wygląda, nie jest najistotniejsze. Ciało jest ważne, oczywiście, natomiast najpiękniejsze jest wnętrze. Jeśli poznajemy kogoś bliżej, to widziane przez nas ewentualne mankamenty w wyglądzie przestają mieć aż takie znaczenie.

Mężczyzna przejmujący inicjatywę, czyli jaki?

To mężczyzna, który nie jest bierny, który ma potrzebę przewodzenia, zdobywania kobiety. Myślę, że mężczyźni mają to od Boga…, że to taki „wpisany” w nich dar. My z kolei jesteśmy tak skonstruowane, że chcemy być zdobywane. Mężczyzna przejmujący inicjatywę to też mężczyzna, który nie jest tylko odtwórczy.

Przejmowanie inicjatywy przez mężczyzn wiąże się też chyba z poczuciem bezpieczeństwa. My przy takich mężczyznach czujemy się bezpieczne.

Oczywiście, widzimy, że ktoś o nas zabiega, że mu zależy, że jest wytrwały… Na pewno bezpiecznie będziemy się też czuły przy mężczyźnie, który jest silny Bogiem.

 

Kobieta „pojedyncza”

A kobiety? Jakich kobiet szukają mężczyźni?

Z obserwacji m.in. moich braci widzę, że kobiet, które mają swoje pasje, zainteresowania, swoje zdanie na różne tematy. Kobiet opiekuńczych, ale też – jak powiedział kiedyś mój kolega – kobiet, które są „obrotowe w kuchni”, a więc takich, które potrafią ogarnąć dom, nie boją się pracy.

Moja przyjaciółka poznała kiedyś przez portal randkowy mężczyznę, obcokrajowca, z którym zaczęła pisać, i on (mający problem z językiem polskim), w pierwszej wiadomości, którą do niej wysłał, zapytał: „A Ty jesteś pojedyncza?”, co miało znaczyć: czy jesteś stanu wolnego? 🙂 Pamiętam, że bardzo nas to wtedy rozbawiło, ona oczywiście zgodnie z prawdą, odpowiedziała, że jest „pojedyncza”. Pytanie, które mi się nasuwa, to: dlaczego mamy tyle osób, które nie mają u boku tej drugiej połówki?

Przyczyn jest wiele. Przesunął się na pewno wiek zakładania rodziny. Wpływ na to ma też zapewne tryb życia, który prowadzimy – jesteśmy coraz bardziej zabiegani, dużo pracujemy. Nie znajdujemy odpowiednich mężczyzn, tudzież oni nie znajdują nas także z powodu kryzysu relacji. Nie sądzę, żeby to była tylko kwestia tego, że nas, kobiet, jest po prostu więcej.

Czy, Twoim zdaniem, są ludzie nie do pary?

Nie, Pan Bóg w Piśmie Świętym wyraźnie mówi, że nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. To Bóg wymyślił instytucję małżeństwa i rodziny, powiedział: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”.

Są jednak osoby, które idą przez życie bez tej drugiej osoby u boku, mimo że chciałyby założyć rodzinę, i nie mam na myśli osób duchownych.

Ja także należę do takich osób – jestem panną. Bycie singielką, panną, kawalerem, to nie koniec świata. Nie to buduje naszą tożsamość, nie to daje nam poczucie własnej wartości. Ja, w trudnych momentach, nie poddaję się atakującym myślom: „pewnie będę sama do końca życia”, „chyba już nigdy nie wyjdę za mąż”, ale sięgam po Słowo Boże, zaczynam ogłaszać nad sobą samą Boże prawdy, które Bóg zostawił w swoim Słowie, także w tym celu, by dodać nam nadziei

 

Bycie singlem to nie koniec świata

Powiedziałaś, że bycie singlem to nie koniec świata, tymczasem wielu ludzi uważa, że tak właśnie jest. Że to czas, po którym nie można spodziewać się niczego dobrego. Czas absolutnie stracony.

Ten czas, jak każdy w życiu, może przecież być błogosławieństwem. Jest to wspaniały moment, żeby uświadomić sobie, kim jestem, po co żyję, jakie mam oczekiwania. To też dobra okazja do tego, żeby zbliżyć się do Pana Boga, bardziej się z Nim zaprzyjaźnić. Czas panieństwa to nie jest czas przetrwania, jakiś dziwny, gorszy etap w życiu, który trzeba przeczekać. Bardzo ważne jest to, jak my sami do tego podchodzimy.

Jeden z rozdziałów w swojej książce „Chwilowo panna. Żyjąc pełnią życia, z nadzieją na dalszy ciąg” zatytułowałaś: „Nie maskuj smutku. Porzuć go do skutku!”. Dlaczego dziewczyny maskują smutek?

Smutek próbuje atakować, odebrać radość życia. Dziewczyny, które nie rozprawią się ze smutkiem, czyli nie wybiorą świadomie życia w radości, będą owe ziarno smutku w sobie nosiły – ono samo nie zniknie. I właśnie dlatego należy porzucić smutek do skutku, wybierać radość – w każdej sytuacji. W psalmie 89 napisane jest: „Szczęśliwy lud, który umie się radować”. Wybieranie radości jest zawsze decyzją – wybieram radość pomimo okoliczności, pomimo tego, co się wokół mnie dzieje. Nie chcę, nie pozwalam, żeby smutek miał wpływ na moje życie, przejmował nad nim kontrolę.

Jakimi maskami dziewczyny zakrywają smutek?

Udają na przykład, że wszystko jest w porządku, mimo że przyklejony uśmiech, niespójny z tym, co czują, nie sprawdza się przecież na dłuższą metę. Są dziewczyny, które uciekają w aktywizm, jeszcze inne w jakieś uzależnienia… Są różne maski.

Dobrze jest mieć chyba ludzi, przy których można je zrzucić…

To prawda, dlatego warto znaleźć w swoim otoczeniu ludzi, którzy cenią podobne wartości. Dobrze jest do nich wyjść, zaprzyjaźnić się z nimi. Wartościowe są na przykład spotkania dla singielek – sama takie współprowadzę. Celem takich spotkań nie jest to, żeby razem narzekać, ale żeby się wspierać, dodawać sobie nawzajem otuchy. Ważne jest, żeby mieć wokół siebie życzliwych ludzi, którzy trochę zneutralizują też tych, którzy mówią: „o, ty chyba będziesz starą panną” lub nieustannie pytają: „kiedy w końcu wyjdziesz za mąż?”. Mocno też wierzę w to, że w tym wszystkim bardzo liczy się relacja z Panem Bogiem. Nie widzimy Go, ale On jest, możemy zrzucać przed nim wszystkie maski! Bóg troszczy się o nas, chce naszego dobra, zsyła swoją łaskę – świeżą i nową każdego dnia. On naprawdę współdziała z nami we wszystkim ku dobremu i, jak inne sprawy, tak i tę, warto Mu powierzać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail