Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Konrad Kruczkowski: Nie chciałem pana urazić

Konrad Kruczkowski
Udostępnij

– Nie chciałem pana urazić – mówi Jakub S. w trakcie rozmowy o komentarzach, które publikował na moim blogu. Pod nazwiskiem pisał, że „Kiedyś było tu lepiej”. Pod pseudonimem – „Nacharam ci na ryj”.

Najpierw się bronił. Mówił o wolności słowa i prawie do krytyki. Zaprzeczył, że jest Dorotą Wierch (tak podpisywał komentarze, które wprost wyrażały nienawiść).

– Nie wiem, o czym pan mówi. Jestem w pracy i nie mogę teraz rozmawiać. Skąd pan ma mój numer? – był zirytowany, ale nie krzyczał.

Wolność słowa – tłumaczyłem – nie jest bezgraniczna. Przykład? Po II Wojnie Światowej przyjęto, że „Mein Kampf” Hitlera nie będzie drukowane. Można powiedzieć, że wolność słowa została ograniczona, ale intuicyjnie czujemy, że to konieczne. Nasz kodeks karny mówi o zniewadze, która jest karana grzywną albo ograniczeniem wolności.

– Nie, nie grożę panu, na litość boską… Chcę, żeby pan zrozumiał. Ma pan prawo do krytyki, nawet do złości i protestów. Na to wszystko jest miejsce w przestrzeni publicznej. Ale kiedy pan pisze, że moja matka i mój pies… Zresztą, mama zadzwoniła do mnie z pytaniem: „Konrad, za co ludzie tak cię nienawidzą?”. Ona naprawdę się martwi.

Zdążył powiedzieć „twój problem”. Później się rozłączył.

 

Chciałem wysłać wiadomość: „Głupi ch…, powinieneś pracować w kopalni uranu”. Rozmowę opisać i upublicznić (z ujawnieniem nazwiska). Uratował mnie wywiad z Anną Dymną.

Dymna, kiedy ktoś ją obraża, mówi: „Drogi Przyjacielu, jeśli sprawia Ci ulgę, że mnie tak opluwasz, jeśli Tobie to jest potrzebne, mogę i do tego służyć”.

Emocje opadły, a Jakub S. oddzwonił:

– Nie wiedziałem, że sprawiam przykrość tylu osobom. Nie chciałem pana urazić, choć muszę przyznać, że ciągle mam tu problem.

–  Problem?

–  Po pierwsze: złości mnie antykościelny zwrot. Co tekst to szpilka, dawniej pan taki nie był. A Kościół jest dla mnie ważny. Po drugie: wszyscy pana chwalą – w komentarzach tylko pozytywne opinie. To mnie irytuje. Drugie konto założyłem z zazdrości.

– Żałuję, że wcześnie pan tak nie napisał.

– Wtedy nie poczułby się pan dotknięty?

– Mówił pan o swoich uczuciach i od razu zacząłem się zastanawiać, czy pisząc o Kościele, nie pozwalam sobie za dużo. Wyznanie, że Dorota Wierch powstała z zazdrości, jest bardzo ludzkie i odważne. A wcześniej myślałem o panu najgorzej i życzyłem pracy w kopalni uranu.

 

Kampania #JezusNieHejtował została przygotowana przez portal Aleteia.pl w ramach tegorocznego Dziedzińca Dialogu.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail