Aleteia

Szopki krakowskie. Tradycja, która wciąga

Z lewej: Konkurs szopek krakowskich organizowany jest od 1937 roku. Fot. Archiwum MHK. Z prawej: Jakub Zawadziński, 2015 r. Fot. Tomasz Kalarus, MHK
Udostępnij
Komentuj

Niektóre mają ponad 3 m wysokości. Inne mieszczą się w łupince orzecha. To niezwykła adwentowa tradycja – Konkurs Szopek Krakowskich, który odbywa się już po raz 75.

W wielu krakowskich domach przygotowania do Bożego Narodzenia zaczynają się znacznie wcześniej. Czasami trwają nawet cały rok. Bo żeby zrobić tradycyjną szopkę, trzeba poszukać inspiracji w krakowskiej architekturze, zebrać materiały, a potem usiąść i cierpliwie kleić, wycinać, zdobić, składać… Niektórym potrzeba na to ponad tysiąc godzin!

 

Szopki krakowskie – tradycja, piękno i architektura

Aby zrozumieć tę tradycję, wybierzmy się razem na mały spacer po… przeszłości.

Jest rok 1233. Święty Franciszek z Asyżu w pocie czoła przygotowuje pierwszą w historii inscenizację narodzin Jezusa. Jak prawdziwy reżyser krząta się po grocie w Greccio, ustawia swoich współbraci (także tych „mniejszych” – woła i osiołka), układa figurkę Chrystusa, poprawia sterty siana. Tej nocy włoska wioska staje się małym Betlejem. Oczarowani mieszkańcy nigdy tego nie zapomną.

Kolejni franciszkanie kultywują bożonarodzeniową tradycję. Do Polski dociera ona jeszcze w średniowieczu. Ale obok Świętej Rodziny w szopkach pojawiają się postaci upersonifikowane, np. śmierci.

Często zabawne, poboczne sceny rozpraszają wiernych, dlatego duchowni postanawiają pozostać przy szopkach statycznych, zawierających jedynie figury Świętej Rodziny, Trzech Króli i pasterzy. Tak mija kilkaset lat…

Wędrujemy dalej.

 

 

Co murarze robią w zimie? Szopki!

Jesteśmy w XIX-wiecznym Krakowie. Murarze i robotnicy w kożuchach przestępują nerwowo z nogi na nogę. Wraz z nadejściem późnej jesieni, spada im liczba zleceń. Szukają więc dodatkowego źródła dochodu.

Jeden z nich, kaflarz Michał Ezenekier, wpada na pomysł: zostanie szopkarzem. Ma przecież zdolności manualne i jak prawdziwy fachowiec potrafi majsterkować. W zaciszu swojego domu tworzy szopki, z którymi wędruje w okresie świątecznym po krakowskich domach. Towarzyszy mu zespół kolędniczy.

Stary Michał to weteran szopkowy. Od lat czterdziestu, bo od roku 1864 chadza zimą co roku z szopką po Krakowie, a jesienią lepi szopki, struga i ubiera figurki. Jego szopki mają sławę najpiękniejszych, figurki jego ubierania są najistotniejsze. On sam obmyśla te bogate wieże, kopuły, krużganki, zdobiące szopkę krakowską na wzór Wawelu lub wieży Maryackiej… – pisał w 1904 r. o Michale Ezenekierze Stanisław Estreicher.

Do dziś zachowała się tylko jedna Ezenekierowska praca, nazywana przez szopkarzy „szopką-matką”. To właśnie ona od ponad 70 lat wyznacza konkursowy kanon.

 

Nie każda szopka jest krakowska!

Aby szopka została uznana za krakowską, musi być wielopoziomowym, wieżowym, bogato zdobionym budynkiem, służącym za miejsce przedstawienia narodzin Jezusa. Powinna być także skonstruowana z lekkich materiałów (np. kartonu czy sklejki) i charakteryzować się spiętrzeniem elementów zabytkowej architektury Krakowa, połączonych i przetworzonych z fantazją.

Bardzo często oprócz Świętej Rodziny w szopce mieszkają też: Lajkonik, hejnalista, Pan Twardowski, laleczki w regionalnych strojach, a nawet Smok Wawelski.

 

 

Najbardziej krakowski konkurs

Jury ma naprawdę trudne zadanie. Ocenia prace w kategoriach: szopki dziecięcej (tu trzy podkategorie wiekowe), szopki młodzieżowej i szopki seniorów (tu konkurują osobno szopki duże, średnie, małe i miniaturowe).

Komisja bierze pod uwagę tradycję, architekturę, kolorystykę, lalki i narracyjność, elementy ruchome i światło, nowatorstwo, a także dekoracyjność i ogólne wrażenie estetyczne.

Gdy na kilka dni przed ubiegłorocznym konkursem rozmawiałam z Dariuszem Czyżem, kilkukrotnym zwycięzcą konkursu, był mocno zafrasowany.

W tym roku postanowiłem, że moja szopka będzie zupełnie inna, niż zwykle. Poświęcam jej każdą wolną chwilę, siedzę nad nią całymi nocami, ponieważ kieruję się zasadą, że wszystko robię sam. Od figurek po elektrykę. Boję się trochę, że nie zdążę – zdradzał.

W życiu zrobił ponad 45 konkursowych szopek, więc ma wprawę! W tajniki tej sztuki wprowadzał go dziadek Stanisław Papczyński, ośmiokrotny zwycięzca konkursu.

To właśnie on pozwolił połknąć 5-letniemu wówczas Dariuszowi Czyżowi szopkarskiego bakcyla, który przerodził się w życiową pasję.

Jego szopkarski zmysł jest aktywny przez cały rok.

Szopkarz chodzi po Krakowie jak turysta. Cały czas przygląda się architekturze i szuka inspiracji. Musi być więc trochę architektem, ale też elektrykiem, artystą, malarzem, stolarzem i mechanikiem – wyjaśnia. – Z szopkarstwem jest jak z każdą sztuką. Wydaje nam się, że piosenki powstały już na każdy temat. A jednak, wciąż można opowiadać o tym samym na różne sposoby i to wcale nam się nie nudzi. Tak samo jest z opowiadaniem o Bożym Narodzeniu w krakowskiej scenerii. Każda szopka jest wyrażeniem duszy artysty w momencie, kiedy ją tworzy. Mamy różne przeżycia, różne nastroje i to wpływa na jej kształt – przekonuje Dariusz Czyż.

 

***

 

Konkurs szopek krakowskich rozpoczyna się zawsze w pierwszy czwartek grudnia na Rynku Głównym. Szopkarze od rana ustawiają swoje prace pod pomnikiem Adama Mickiewicza, a o godz. 12 prezentują je w tradycyjnym pochodzie. Rozstrzygnięcie wyników odbywa się 3 dni później w Pałacu Krzysztofory.

W tym roku pokonkursową wystawę będzie można oglądać w oddziale Celestat (ul. Lubicz 16).

Udostępnij
Komentuj
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail