Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Innowacje nie zaczynają się w komputerze! Dlaczego używam kartki i ołówka

OŁÓWEK I KARTKA
Tim Wright/Unsplash | CC0
Udostępnij

Innowacyjne pomysły kojarzą się ze światem komputerów. Ale niejeden twórca zaskakujących pomysłów pracę zaczyna z dala od urządzeń elektronicznych. Oto 4 historie, które sprawiły, że grzecznie wróciłem do kartki i ołówka.

Jak dotrzeć do mózgu?

Kiedyś notowałem wszystko na kartkach. Tych kartek robiło się tyle, że nie mogłem się w nich połapać. Przerzuciłem się na komputer. Z porządkiem było lepiej, ale z zapamiętaniem tego, co zanotowane, znacznie gorzej. Pamięć i sposób notowania nie wydawał się mieć ze sobą wiele wspólnego. Do czasu, gdy przeczytałem o tym, jak mózg dzieci rozwija się przez… zabawy fizyczne.

Każda część naszego ciała jest przecież połączona z mózgiem. Mózg uczy się nowych rzeczy poprzez czynności, jakie wykonujemy nie tylko czytając, słuchając czy powtarzając. Wspinając się na drzewo, ugniatając ciasto, idąc pod wiatr. W każdej z tych sytuacji uczymy się. Wykonując odręczne notatki ćwiczymy koordynację ręka-oko. Zapisywane notatki dzięki wykonywanym gestom oraz doświadczeniu faktury papieru i siły nacisku ołówka lepiej stymulują nasz mózg, a my lepiej je rozumiemy i zapamiętujemy. W ten sposób skuteczniej można dotrzeć do mózgu niż przez uderzanie w klawiaturę.

 

Narodziny najlepszych pomysłów

Tylko jedno, może dwa rozwiązania jakiegoś problemu. Najczęściej potrafimy wymienić je z marszu, bo opierają się na naszych wcześniejszych doświadczeniach. Kiedyś w pracy zespołowej zauważyłem, że mało kto potrafi wymienić więcej niż trzy pomysły jak zmierzyć się z jakimś wyzwaniem. Więcej rozwiązań pojawia się, gdy bierzemy do ręki kartkę i ołówek.

W wielu nowoczesnych firmach technologicznych generowanie pomysłów zaczyna się od zgięcia kartki na osiem części. Na każdym z tak powstałych pól, każdy w zespole ma narysować pomysł na rozwiązanie danego problemu. Udaje się, a pomysły są zaskakujące. Przelewając strumień swoich myśli na kartkę papieru, jesteśmy w stanie stworzyć więcej. Dlatego w czasie omawiania różnych spraw, warto je rysować samodzielnie i zespołowo. Podobnie jest z planowaniem.

 

Układanie planów

Planowanie niektórym osobom sprawia trudność, bo jest ich zdaniem niezwykle abstrakcyjne. Wiem o czym mówię, bo dawno temu miałem dystans to tworzenia planów. Prowadząc szkolenia wyraźnie zauważyłem, że ludzie chętniej planują, gdy wykorzystują do tego zapisane przez siebie kolorowe karteczki.

Wspólne zapisywanie i przyklejenie karteczek z zadaniami do wykonania o wiele bardziej angażuje nas w proces planowania, niż robienie podobnej notatki w komputerze. Dlatego elektroniczne firmowe harmonogramy są coraz częściej zapisem tego, co wcześniej na papieże wypracowano ołówkiem.

 

Gdzie ja jestem?

To pytanie zadałem sobie całkiem niedawno, patrząc na ekran telefonu w czasie nudnego spotkania w większym gronie. Od kiedy zacząłem używać smartfonu, zawsze zabierałem go na spotkania. Łatwo coś sprawdzić, zanotować, zadzwonić lub odebrać ważny telefon. Ale perspektywa tej możliwości sprawia, że w każdej chwili siedząc na spotkaniu mogę równocześnie na nim nie być. Zauważyłem, jak moja kreatywność i zaangażowanie w to, co się dzieje tu i teraz drastycznie spada.

Przestałem zabierać telefon na spotkania. Teraz noszę ze sobą skoroszyt i ołówek. Nie myślę o setkach spraw, które mogę załatwić z pomocą leżącego obok telefonu. Jestem tu i teraz ze sprawami, które rozważam z innymi osobami. Jeśli przychodzi mi do głowy coś, co chciałbym zapamiętać, to po prostu to notuję i wracam do spraw, których dotyczy spotkanie.

Zauważyłem, że zrezygnowanie z urządzeń elektronicznych w czasie omawiania spraw i generowania pomysłów zwiększyło moją kreatywność. Cyfrowa demencja, czyli ograniczenie działania mózgu spowodowane przyklejeniem się do cyfrowych urządzeń naprawdę istnieje, a jej konsekwencją są bardzo dotkliwe. Papier i ołówek to doskonałe lekarstwa na tę chorobę, dostępne każdemu od ręki, tanio i bez recepty.

Czytaj także:
Słownik kobiet: praca
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail