Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wykuwanie męskości? Oto sposoby człowieka, któremu naprawdę się udało!

MĘŻCZYZNA W LESIE
Elijah Hail/Unsplash | CC0
Udostępnij

Zaradność, utrzymanie rodziny, kontakty, elokwencja, męstwo. Już kilka razy zastanawiałem się, w czym leży sukces jego postawy, jego „normalności”.

Krzysztof jest prawnikiem. Napisać, że „niezłym”, to nic nie napisać. Jest jednym z najlepszych adwokatów w Polsce. Idealnie wpisuje się w model faceta, który sprawia, że gdy o nim myślisz, odzywają się w tobie wszystkie męskie kompleksy.

Zaradność, utrzymanie rodziny, kontakty, elokwencja, męstwo. Już kilka razy zastanawiałem się, w czym leży sukces jego postawy, jego „normalności”. Mocno ufam, że to dzięki na swój sposób obranej drodze do świętości. Gdzie jest źródło?

„Sam wiesz, że lubię wszelkie gadżety” – zaczął kiedyś, gdy byliśmy już sami. Po tym, jak parę chwil wcześniej wręczył mi najnowszy model kamery GoPro. Dobrze wiedział, że taka kamera niezwykle usprawni moją pracę przy robieniu filmów i reportaży. To nie był tani prezent.

„Lubię wszystkie te nowinki techniczne, te zabawki dla dużych chłopców. Jednak dopiero nie tak dawno, podczas kolejnego stadium mojego nawracania się, zrozumiałem, jak bardzo staję się do wszystkich tych rzeczy po ludzku przywiązany. Z każdym dniem orientowałem się, że to po prostu pewnego rodzaju zniewolenie. Zacząłem więc ciąć. I tnę dalej. Weź więc tę kamerę i nie gadajmy o tym więcej”.

Krzysiek był uśmiechnięty. Ja zaś zgłupiałem. Sam już nie wiedziałem, czy on tak genialnie gra, czy rzeczywiście to już jest „to” stadium nawrócenia. Gdy faktycznie stajesz się wolny. Krzysztof zorganizował sobie najlepsze rekolekcje. Domyślam się, że sam sobie tego nie wymyślił. Czerpie w końcu najlepsze wzorce. Pochłaniając setki książek o tematyce historii, kościoła, teologii, żywocie świętych, studiując kolejne adhortacje i encykliki papieży jest poniekąd stale podpięty do źródła.

 

Na stulecie niepodległości

„Nie, dzięki. Nie piję” – odwrócił innym razem kieliszek, gdy rozlewałem wino do obiadu. I znowu się zdziwiłem. Przecież nigdy nie odmawiał. Wręcz przeciwnie. Lubił alkohol. „Podjąłem post. W intencji ojczyzny. Pomyślałem o wszystkich tych chłopakach walczących za naszą wolność. I zacząłem wtedy szukać. Co ja mogę ofiarować. Skoro walka o dobro Polski nie wymaga dziś śmierci, stwierdziłem, że zacznę w jej intencji pościć. Tym, czego odmówić sobie w ostatnich latach było mi zdecydowanie najtrudniej. Padło na alkohol”.

„I zamierzasz nie pić cały rok?” – nie dowierzałem, słysząc tę deklarację.

„Tak. Do 11 listopada. Chociaż tyle mogę dać po tych dzielnych chłopakach, którzy ofiarowali swoje życie. Zastanów się tylko. W porównaniu z nimi to i tak śmieszna ofiara. Ale z tych wszystkich, o których myślałem, boląca najbardziej. Przynajmniej mnie”.

Krzysztof wytrzymał. Wielokrotnie zamawiając w prezencie innym na biesiadach najlepsze trunki, sam jedynie je wąchał. Na tym poprzestawał. Można było odnieść wrażenie, że nie czuł się przy tym nikim lepszym. Nie miał się absolutnie za herosa, za bohatera. Po prostu wiedział, że robi dobrze. To, co powinien. Tylko tyle.

 

Pieniądze dla żony

Krzysztof nie lubi, gdy się mu dziękuje. Jak zobaczy ten tekst, pewnie też będzie zażenowany samym faktem zajmowania się jego osobą. Dobrze jednak wiem, że to pisanie wcale nie będzie dla niego. Będzie dla nas. Bo skoro jemu się udało, to czemu nam, pozostałym, miałoby się nie udać? Za dużo już widziałem mężczyzn czerpiących inspirację z postawy Krzysztofa, aby móc się tym nie dzielić. Dla dobra nas wszystkich.

Gdy komuś pomaga, zwykle prosi, aby ta osoba nigdy się o nim nie dowiedziała. Robi to nieprzerwanie. Ma pieniądze. Ale chyba jeszcze bardziej lubi, jak mają je inni.

„Życzę ci, żebyś zaczął dobrze zarabiać. I nauczył się najtrudniejszej rzeczy, jaka wtedy stanie się dla ciebie prawdziwym wyzwaniem. Abyś się dzielił. Dzielił jak największą częścią” – powiedział mi kiedyś w szczerości. Wiedział, co mówi. Jak mało kto.

Nauczył się nie przywiązywać do gotówki.

„Jak już znajdziesz żonę, pamiętaj. Od ślubu masz przede wszystkim zarabiać. I wszystko, co zarobisz, oddawać żonie. Ona nazwie wasze dzieci, ona zadecyduje, jaki będą miały kolor ściany waszego domu, ona zapisze je do wybranej przez siebie szkoły. A ty masz znaleźć na to wszystko pieniądze. Masz sprawić, aby czuła się bezpiecznie. Rozumiesz?”.

 

Obraz do kopiowania

Kto wie, czy nie poznałem właśnie największego filantropa współczesnej Polski? Nie chodzi może o kwoty, jakimi wspiera innych. Milionerów bogatszych od Krzysztofa, którzy łaskawym okiem wspierają jakieś inicjatywy, pewnie znalazłoby się trochę. To jednak zupełnie inna sprawa. Tutaj chodzi o formę. O gest. O intencję i mądrość. I o to permanentne pozostawanie w cieniu. Nieobnoszenie się swym bogactwem.

Krzysiek swoim dotychczasowym życiem namalował obraz mężczyzny-katolika. Wzorca, który niejeden z nas chciałby umieć powtórzyć. Noszącego się jak każdy z nas. Mieszkającego normalnie. Rozmawiającego z każdym w ten sposób, jakby od tej rozmowy miały zależeć jego być albo nie być. Uważnie słuchającego. I wreszcie: można odnieść wrażenie, że nie do końca lubiącego swoje bogactwa. Dobrze wiedzącego z Biblii, jak wielka odpowiedzialność spoczywa przez to na jego barkach. I póki co wydającego się radzić sobie z tym najlepiej, jak tylko można.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail