Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak Jan Paweł II sprawił, że zaszliśmy w ciążę…

JAN PAWEŁ II
EAST NEWS
Udostępnij

Gdy małżeństwo nie może mieć dzieci, łatwo może popaść we frustrację. Smutek, dołujące poczucie samooskarżenia. Depresja, zamęt, bezradność. W przypadku tej dwójki od początku było jednak inaczej. Dobrze wiedzieli, że dar macierzyństwa to prawdziwa łaska. Czas oczekiwania na dziecko przeznaczali więc na modlitwę za pary, które nie chcą mieć potomstwa. Swoje cierpienie ofiarowywali za tamtych.

Joanna poślubiła Andrzeja, gdy miała zaledwie 21 lat. Ktoś powie, że bardzo wcześniej. Ale Asia doskonale wiedziała, co robi. Wiedziała, za kogo wychodzi. Wiedziała, kim jest jej wybranek. Że to mężczyzna, który będzie żył wiarą, który będzie tą wiarą zarażał całą ich rodzinę. Który o tę rodzinę będzie dbał. Ze wszystkich sił. O wszystkim tym wiedziała. I wcale się nie zawiodła.

Po ślubie młodych zdawało się, że przed nim teraz czas „życiowej wiosny”. Radości, cieszenia się sobą i potomstwem. Uśmiechu, spełnienia i szczęścia. I tak też po części było. Andrzej świadectwem swego życia umacniał Asię każdego dnia, sprawiając, że i ona czuła się bliższą Bogu. Podziwiała jego sposób modlenia się, jego codzienne zasady, którym był wierny. To, że jej nie oszukał. Że także po ślubie okazał się tym, jakim przedstawiał się przed zawarciem małżeństwa. Obojgu brakowało tylko jednego. Tak bardzo pragnęli mieć dzieci.

 

Współcześni Abraham i Sara

Póki co jednak wszystko wskazywało na to, że tych dzieci mieć nie będą. Modlili się więc i ufali. Nie pomstowali na swój los. Nie narzekali. W pokorze i cichości ufali Bogu.

Odrzucali także wszelkie sugestie tak lekarzy, jak i znajomych, aby podjąć się sprzecznych z nauczaniem Kościoła metod. Propozycji było naprawdę sporo. Szybko okazało się, że metod leczenia niepłodności, które stawały w sprzeczności z wiarą Asi i Andrzeja, jest całe spectrum. Oni jednak już wiedzieli. Bóg ich przecież nie oszuka. Bóg ich nie zostawi.

„W pewnej chwili zrezygnowaliśmy nawet z leczenia, które według naszej wiedzy było zgodne z nauczaniem Kościoła – wspomina dziś tamten trudny czas Joanna. – Przyjęliśmy, że rodzicielstwo się nie należy, tylko jest łaską dawaną od Boga. Bywało nam bardzo ciężko, ale ostatecznie zgodziliśmy się być współczesnymi Abrahamem i Sarą i polecać to cierpienie za ludzi, którzy z wyboru nie chcą mieć dzieci, i za tych, którzy poddawali się aborcji”.

 

„Eee, to już załatwione!”

Czas oczekiwania na upragnione dziecko trwał i trwał. Mijało już 5 lat. W kwietniu 2005 roku do Domu Ojca odchodzi umiłowany papież Jan Paweł II. Asia wraz z Andrzejem modląc się o dar Nieba dla Ojca Świętego, decydują się także zawierzyć mu swój problem z poczęciem.

Mija kolejny rok. Nadal przepełniony wiarą i ufnością. A zarazem cierpliwym błaganiem u Jana Pawła II o wstawienie się u Boga o dar macierzyństwa dla nich. Aż wreszcie w rok po śmierci papieża Andrzej ma sen. Bardzo rzeczywisty i namacalny. Śni mu się, jak pomaga niedołężnemu już Ojcu Świętemu zejść po schodach. Sprowadza papieża, podtrzymując go za rękę. Gdy są już razem na dole, Jan Paweł II z niepodrabialnym uśmiechem na twarzy zapytuje Andrzeja: „Co byś chciał, synu, w zamian?”. Speszony mężczyzna odpowiada tylko: „Wie Ojciec Święty, że wraz z żoną bardzo chcemy mieć dzieci”.

Wtedy nadal uśmiechnięty Jan Paweł II lekko odwraca głowę i machając niby lekceważąco ręką odpowiada: „Eee, to już załatwione!”.

 

Siódmy

Na koniec snu prosi Andrzeja, aby ten wraz z Asią modlili się słowami „Santo subito”, aby jak najszybciej mógł zostać świętym. Po tym sen się urywa. Kończy. A Andrzej sam nie bardzo wie, co o nim myśleć.

Póki co nie mówi nic żonie. Ta jednak jeszcze tej samej nocy sama z siebie decyduje się na zrobienie testu ciążowego. Jego wynik sprawia, że długo nie może wyjść ze zdumienia. Wynik jest pozytywny! Będą mieli dziecko.

Dziś w małżeństwie Joanny i Andrzeja w drodze jest już siódmy potomek. Andrzejek ma się urodzić już zaraz. Pod koniec lutego. A święty już Jan Paweł II dalej dotrzymuje danego kiedyś słowa.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail