Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jechał pociągiem i chciał się pomodlić: klękać czy nie klękać w przedziale? Świadectwo dr. Hartla

DR JOHANNES HARTL
fot. Basia Grudzień/Metanoia
Udostępnij

Co jest jedną z największych kul u nogi, które hamują nas, nie pozwalając zrobić kolejnego kroku? Strach. Że się ośmieszymy, co ludzie sobie o nas pomyślą albo co o nas powiedzą! Ta historia pomoże ci spojrzeć na ten strach w perspektywie wiary i miłości.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Przyznaj się. Ile razy patrzyłeś na mówców konferencyjnych, aktorów, celebrytów i myślałeś: „Oni to na pewno nie zmagają się ze strachem. Każdy inni tak, ale nie oni!”. Pozwól, że wyprowadzę cię z błędu. Oni też się z tym mierzą.

O tym, jak pokonać strach przed tym, co inni sobie o nas pomyślą, niezwykle szczerze mówił na organizowanej przez Dom Modlitwy Warszawa 24/7 konferencji „Serce Dawida” dr Johannes Hartl. Utalentowany mówca i pisarz, założyciel Domu Modlitwy w Augsburgu w Niemczech. Człowiek, który jest liderem od ok. 20 lat! Sytuacją, która uzmysłowiła mu, że również on żyje w zależności od opinii innych była zwykła podróż pociągiem.

Zobaczcie zdjęcia z konferencji i wystąpienia dr. Hartla:

 

– Mam taki zwyczaj, że codziennie przeznaczam pewien czas na modlitwę i bycie z Bogiem. Tego dnia byłem w podróży i pomyślałem, że pomodlę się w pociągu. Czemu nie? Siedzę sobie w małym przedziale. Było nas sześć osób: żołnierz, starsza pani, piękne młode damy, pan w średnim wieku czytający gazetę. Piąta po południu. Zamykam oczy i zaczynam się modlić: „Dziękuję Ci Ojcze za to, że tu jesteś”. I nagle dziwna myśl w głowie: „To trochę dziwne, bo gdy modlisz się w domu to przecież klęczysz”.

Totalne zaskoczenie. Johannes od razu zidentyfikował tę myśl jako rozproszenie i kazał jej odejść. W końcu chciał przecież się modlić. Druga próba: „Dzięki Ci, Tato, że…”.  Myśl wraca jak bumerang: „To takie dziwne, przecież w domu uklęknąłbyś”.

– To chyba jakiś żart – pomyślałem. – Nie ma opcji! Przecież nie mogę uklęknąć tutaj w przedziale! Pomyślą, że zwariowałem. Ten przedział jest na dodatek wyjątkowo wąski.

Myśl co chwilę wracała. I właśnie wtedy dotarło do Johannesa, że opinia innych ludzi jest dla niego ważniejsza niż to, co nakazuje mu serce. Ba, że jest w nim lęk przed tym, co inni sobie o nim pomyślą. Zabolało. Zestresowany wybiegł z przedziału i postanowił ukryć się w toalecie. „Może natarczywy głos nie przebije się przez zamknięte drzwi?”. Gdy wracał, minął go młody chłopak. Nie było w nim nic szczególnego poza faktem, że miał na sobie koszulkę z… szatanem.

– Nie jakąś straszną. To był taki miły diabełek – wspomina Johannes. – I wtedy przez plątaninę moich myśli przedarło się to: „Johannes, patrz na tego kolesia! On nie wstydzi się nosić koszulki z diabłem! A przecież diabeł to… taki cienias! On już dawno przegrał. To tak jakbyś poszedł na mecz piłkarski, twoja drużyna przegrała 25:0, a ty dumnie paradowałbyś z ich koszulką”. Ten koleś w ogóle się tego nie wstydzi – nie dawało mi to spokoju. A ja wstydzę się chwilę pomodlić.

Johannes postanowił przerwać ciąg myśli, które przetaczały się przez jego umysł.

– Jeżeli boisz się, to przestań wierzyć w swoje własne myśli. Lepiej zrób coś konkretnego – dzielił się z uczestnikami „Serca Dawida” Johannes.

Zaczął iść w stronę przedziału. Otworzył drzwi, uśmiechnął się do ludzi i, jakby to było najbardziej naturalną rzeczą pod słońcem, uklęknął. Mężczyzna, który czytał gazetę trzymał ją dokładnie na przeciwko jego twarzy. Zapach farby drukarskiej mieszał się z zapachem sprzedawanej w pociągu kawy.

– Miałem zamknięte oczy i modliłem się. Naprawdę czułem na sobie te długie spojrzenia. To nie był czas jakiejś wyjątkowo głębokiej modlitwy (śmiech) – wspominał. – Po 3 minutach stwierdziłem, że chyba odrobiłem tę lekcję. Wstałem, usiadłem na moim miejscu. Uśmiechnąłem się do innych pasażerów.

Nikt nawet na niego nie spojrzał. Wszyscy w niezwykłym skupieniu czytali gazety lub obserwowali krajobraz za oknem. Ziemia nie zatrzęsła się.

Pociąg jechał dalej. Zatrzymywał się na kolejnych stacjach. Pasażerowie opuszczali przedział. Po 15 minutach Johannes został sam. Nadszedł czas na analizę.

Czytaj także: „Zeszłam na drogę do piekła. On na mnie czekał”. Świadectwo Justyny

– Myślałem, że jeśli uklęknę tam, to ludzie pomyślą, że jestem szaleńcem. Nawet jeśli, to… kogo to w ogóle obchodzi? Prawdopodobnie już nigdy nie spotkam tych ludzi. Więc w czym problem? Nagle w moim sercu pojawiła się niezwykła wolność i radość. Naprawdę poczułem, że jestem Synem Boga. Podniosłem ręce i zacząłem uwielbiać Go tam, w tym przedziale.  Nikt przecież nie może mi zabronić, żebym uwielbiał Boga przed innymi ludźmi.

Hm, czy to oznacza, że Bóg chce, żebyśmy teraz wszyscy klękali w pociągach?

– To nie tak. Możesz kiedyś spróbować, nie ma problemu – śmieje się Johannes. – Chcę ci powiedzieć, że jesteś powołany do życia w wolności. Rób to, co masz w sercu! Rób to, do czego jesteś powołany!

Jak dotrzeć do tego miejsca? Jak osiągnąć taką wolność od spojrzeń i oceny innych ludzi, ich opinii i widzimisię? Johannes ma na to sprawdzony sposób.

– Popatrz na Jezusa! On żył zupełnie inaczej. Nie dbał o to, co inni sobie o nim pomyślą. Jezus zaczął swoją publiczną służbę w zupełnie inny sposób.

Tuż po Jego chrzcie wydarzyło się coś niezwykłego. Otworzyło się niebo i odezwał się głos: To jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie.

– Od tego dnia Jezus przeglądał się tylko w oczach swojego Ojca. Jego Ojciec był jedyną osobą, którą starał się zadowolić. Jest tylko jeden ukochany Syn Boga, w którym Bóg ma pełne upodobanie.

Często słyszę, że każdy człowiek jest dzieckiem Bożym. Bóg stworzył wszystkich ludzi, kocha każdego, ale „Syn Boży” to pewien zaszczytny tytuł – tłumaczył w czasie „Serca Dawida” dr Hartl. – To Jezus jest tym ukochanym Synem Boga. Jedynym, w którym Bóg ma pełne upodobanie. Gdy Jezus umarł na krzyżu, ofiarował ci pewną wymianę. Powiedział: Ja zajmę twoje miejsce, abyś ty mógł zająć Moje.

Znienawidzony przez wszystkich. Zabiło go potępienie tych wszystkich spojrzeń. Przyjął miejsce hańby. Zamienił się z tobą, abyś ty mógł stanąć w Jego miejscu.

– Jeśli uwierzysz w Jezusa, nie w swój perfekcjonizm, chęć zadowolenia innych ludzi i Boga, jeżeli uwierzysz w to, co Jezus uczynił, wtedy zacznie się zupełnie nowa jakość w twoim życiu – zachęcał Johannes. – Będziesz mógł umieścić siebie w miejscu, które zostało dane Jemu i być umiłowanym dzieckiem Boga, w którym On ma upodobanie. To stanie się twoją tożsamością.

Na zawsze! Jesteś dzieckiem swoich rodziców do końca życia. Nawet jeśli uciekłbyś z domu, to nadal będziesz ich dzieckiem. Nie daj wykraść sobie swojej tożsamości! Świadomość tego, jak bardzo jesteś cenny… Świadomość tego, że twoim Tatą jest dobry Bóg, dla którego nie ma absolutnie nic niemożliwego… To zmienia wszystko!

– Gruntem, na którym stoisz nie może być akceptacja innych ludzi. Jeśli żyjesz według uznania innych ludzi, to ich krytyka zabije cię!

Nie musisz stawać na rzęsach, żeby zadowolić cały wszechświat. Wystarczy, że będziesz starał się zadowolić Tego, który nazywa cię swoim UMIŁOWANYM. Swojego Tatę – Boga.

Konferencja „Serce Dawida” trwała od 19 do 20 października 2019 r. na Hali Expo XXI w Warszawie. Uczestniczyło w niej ok. 2700 osób, które brały udział w konferencjach głoszonych przez 10 mówców, w panelach dyskusyjnych oraz uwielbieniu i adoracji, które trwały w trakcie całego wydarzenia. Motywem przewodnim cyklu konferencji 24/7 Serce Dawida są słowa: „Dotknięty przez Boga, przemieniony na zawsze, posłany by zmienić świat”.

Czytaj także: Postanowiła, że skończy ze sobą. Spakowała dzieci do samochodu i nacisnęła gaz do dechy [świadectwo]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail