Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

W rodzinie jest siła! Ale tylko wtedy, kiedy nikt w domu nie czuje się bezsilny

FAMILLE HEUREUSE
© Shutterstock
Udostępnij

Z rodziną najlepiej wychodzi się na fotografii – kto nie zna tego powiedzenia? A kiedy sprawa dotyczy rodziny męża, to ta fotografia niekiedy wymaga photoshopa.

Poślubiasz dzielnego, silnego i niezależnego mężczyznę, a potem okazuje się, że bardziej niż mężem woli być wygodnym, rozpieszczanym synkiem czy fajnym bratem.

Czujesz się poddana nieustannej obserwacji, krytyce, a granice twojego domu są bez pytania naruszane. Teściowa zagląda w garnki, bratowa do szafy, a teść uważa, że wychowujesz syna na mięczaka i bez pytania wprowadza dziecku trening przetrwania.

Kiedy nowa rodzina składa się z dominujących osobowości i jeszcze postrzega Cię rywalizacyjnie, wrogo i krytycznie – z pewnością czeka się emocjonalne wyzwanie.

 

Synowa zawsze winna?

Synowe pełnią zaszczytną funkcję rodzinnego piorunochronu. Zbierają na siebie całą energię złych emocji: dziecko ma kłopoty z fizyką – Ty nie przypilnowałaś, mąż ma zagrożenie cukrzycą – Ty źle gotujesz. Macie kłopoty finansowe – za dużo wydajesz. Synowa bywa obwiniana o wszystko, i jakby bez namysłu. Trudno przyjąć emocjonalnie rodzinę męża.

Synowe często przestają być dorosłymi kobietami, a zmieniają się w grzeczne dziewczynki. Wszystko po to, by miłość do męża nie dzieliła, ale łączyła obie rodziny.

Na siłę tłumisz swoje uczucia i poglądy, a i tak oni postrzegają Cię jako rywalkę, zazdrośnicę, nieudacznicę. No i w ogóle – żonę nieudaną.

 

Trudne relacje z rodziną męża

Chcesz zgody, ale jak się zmusić do polubienia kogoś, kto na każdym kroku nam tego nie ułatwia.

Czasami wpływ rodziny męża jest tak silny, że całymi latami trwa ostra wymiana ognia, która Cię wyczerpuje i osłabia nie tylko międzypokoleniowe więzi, ale również małżeńskie.

Pomiędzy Tobą a mężem też nie jest dobrze. Głównie dlatego, że nie daje Ci wsparcia. Ty wojujesz z jego rodziną, stajesz na linii ognia, a tymczasem mąż siedzi sobie w okopie. Podstawowym problemem jest brak wsparcia. Czujesz się samotna. Mąż pozostaje poza konfliktem. Również z własnej woli, ale często nieświadomie. „A co ja tam będę się wtrącał.

Znowu mama Ci coś powiedziała, a wiesz jaka ona jest. Daj sobie spokój”.

Dość często panuje tu prawo ostatniej rozmowy: Mąż w kontakcie z mamą, przyjmuje jej argumenty. Wraca do domu, Ty mówisz swoje, i on już jest po Twojej stronie. Do czasu aż nie zadzwoni jego mama.

Chorągiewka na wietrze może tak powiewać latami. I nie jest to biała flaga na rozejm.

 

Warto nie wdawać się w małe wojenki, ale porozmawiać o problemie 

Ale z różnych względów może to być trudne. Nadmiar wolności i brak odpowiedzialności – przytłacza synka mamusi. Narzucenie zasad – paradoksalnie go wyzwala, pozwala poczuć się mężczyzną, mężem, ojcem.

Nie ma rady, czasami trzeba stworzyć warunki, żeby mąż zadaniowo, ale i bezpiecznie wychylił się z okopu. Poczuł się dorosły, odpowiedzialny i współpracujący. Odciął pępowinę i poczuł się wolny.

 

Dobrze jest jasno oddzielić życie małżeńskie od rodzinnego 

Postawić nowe granice. Wprowadzić inne reguły, zwyczaje i podział obowiązków. To nie twój tata będzie nam przywoził wodę, tylko Ty kochanie, bo to twój dom, a nie dziadka.

Teściów można serdecznym tonem poinformować: Słuchajcie, w niedzielę chcemy być tylko razem. Ja dobrze wiem, że twój rosół jest najlepszy, ale będziemy go jeść tylko raz w miesiącu. Wy sobie też od nas odpoczniecie.

Nie musisz się na siłę przyjaźnić. Ani z teściową, ani z bratową. Wystarczy, że będziesz zachować się przyzwoicie. Buduj swoją pozycję kogoś, kto rządzi we własnym domu, ustanawia zasady.

 

W wielopokoleniowej rodzinie jest moc 

Pod warunkiem, że każdy zajmuje w niej takie miejsce, jakie chciałby mieć. I nie występuje kolejność dziobania, czyli najstarszy strofuje młodszych. A starszyzna ma zawsze rację, nawet jak nie ma racji. To samo działa w drugą stronę. Młodsi, silniejsi i lepiej zarabiający nie dyktują warunków dziadkom.

 

Zbyt duża bliskość, niszczy bliskość

Teściowie nie umieją być taktowni – są przekonani, że mają większe doświadczenie i dlaczego nie mają się nim dzielić.  Ale ta „życiowa mądrość” nie zawsze jest przekazywana taktownie.

Czasami po prostu oni nie umieją inaczej. Sami też tak ostro byli kiedyś przywoływani do porządku przez starszyznę. Nie rozumieją, że Ty właśnie chcesz uczyć się na swoich własnych błędach. Albo uważasz, że to, co robisz jest słuszne i sensowne. Masz prawo w swoim domu czuć się swobodnie.

 

Zobacz emocje drugiej strony

Nie patrz tylko na to, co robią, ani jak i dlaczego zawsze źle. Spójrz na rodzinę męża nie jak na rywali, ale jak na zwykłych ludzi, którzy kochają tego samego człowieka, co Ty. 

Wychyl się poza stereotyp okropnej teściowej. Dwulicowej, zazdrosnej bratowej. Teścia, który chce być samcem alfa, również nie na swoim podwórku. I pamiętaj, że istnieje też stereotyp synowej – niewdzięcznej i upartej. Masz coś z niej? Ale tak, serio. Porozmawiajcie wszyscy o tym. Jak mniej „siedzieć w stereotypie”, a bardziej być sobą i ze sobą.

Może mniej wzajemnych pretensji, a więcej poczucia humoru i ludzkich uczuć. Wiele kobiet w konfrontacji z rodziną męża staje się nadwrażliwa na krytykę. To też trzeba uwzględnić. Pewien margines przeczulenia na własnym punkcie.

Teściowie czy rodzeństwo męża mogą odczuwać pewien rodzaj utraty. On już nie jest tylko dla nas. My już dla niego nie jesteśmy najważniejsi. Weszła sobie taka do rodziny i od razu chce rządzić.

Z wojną domową łatwiej się uporać, kiedy zrozumie się, że tak naprawdę nie chodzi o to, kto lepiej gotuje rosół. Nie kompetencje grają tu główną rolę, ale uczucia. Takie same po dwóch stronach barykady – delikatne i kruche. Choć obie strony wytaczają silne działa.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail