Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wyrzuć ze swojego słownika słowo „muszę”, a zobaczysz, jak zmieni się twoje życie!

WOMAN TAKING TIME
Shutterstock
Udostępnij

„Muszę iść do pracy”. „Muszę wstać rano”. „Muszę zrobić dzieciom śniadanie”. Właściwie na budziku można by zamiast kolejnych godzin wpisać słowo „przymus”. Pozostaje umordowane spoglądanie na wskazówki, aż miną godziny pracy, dzień i tydzień; potem hurtem lata szkolne dzieci i praca zawodowa, i jakoś w końcu zleci do emerytury.

Dla wielu z nas wrzesień oznacza powrót do tak zwanego codziennego kieratu. Tu warto sobie przypomnieć, komu nakładano kierat: koniom albo wołom, które dreptały w kółko, by wprawiać w ruch młocarnię czy inną maszynę rolniczą. Kierat funkcjonuje jako synonim braku wyboru, monotonii i ciężaru, który konsumuje całą energię. Przypomina nasze życie wtedy, gdy naszym działaniom przyświeca słowo „muszę”: skryty zabójca wolności.

„Muszę iść do pracy”. „Muszę wstać rano”. „Muszę zrobić dzieciom śniadanie”. Właściwie na budziku można by zamiast kolejnych godzin wpisać słowo „przymus”. Pozostaje umordowane spoglądanie na wskazówki, aż miną godziny pracy, dzień i tydzień; potem hurtem lata szkolne dzieci i praca zawodowa, i jakoś w końcu zleci do emerytury. Wówczas, jeśli wzrok i słuch pozwolą, a kręgosłup wytrzyma, może odnajdzie się gdzieś radość życia.

 

A dlaczego musisz?

Na warsztatach znanej we Wrocławiu Oli Mroczko usłyszałam kilka lat temu proste pytanie: „A dlaczego musisz?”. Dlaczego musisz chodzić do pracy? Po zastanowieniu znajdziemy rozmaite motywy. Chodzę do pracy, by zarobić pieniądze. By coś sensownego wytworzyć. By spotkać się z innymi. Może po to, by się czegoś nauczyć. Spłacić kredyt. Możesz także mieć swoje powody, dla których twoje miejsce pracy jest w domu.

Jaki ma dla ciebie sens szykowanie dzieciom śniadania? Przecież można by tego nie robić. Może są na tyle duże, że potrafiłyby same. A może miło jest zjeść razem i przy okazji porozmawiać. Może radość sprawia nam myśl, że podgrzejemy mleko czy bułki w piekarniku i nawet chłodny poranek stanie się przyjemniejszy. A jeśli jeszcze dodać do tego muzykę na powitanie dnia, zapach świeżo zmielonej kawy, całus dla męża albo wspólną modlitwę do Anioła Stróża, to już w ogóle poranek może mieć inną jakość. Nawet jeśli na dworze jeszcze jest ciemno, a pościel była taka ciepła.

Warto więc zadać sobie pytanie: „Czy muszę?” Przysłowiowy „kierat” – to życie niewolnika, opierające się na niewolniczej mentalności. Ktoś inny decyduje za mnie, jak wygląda mój dzień, tydzień i w efekcie całe życie – mnie pozostaje co najwyżej zaszczytna rola ofiary. Niewolnik ma z tego i swoje korzyści: cały dzień może być zmęczony, ma prawo narzekać i okazywać swoje wypompowanie. Za swoją sytuację może spokojnie obwiniać innych ludzi i systemy, bo przecież jest tylko trybikiem w wielkiej machinie.

 

A może po prostu chcesz?

Niewolnik także w stosownej chwili wypomni innym, ile to musiał zrobić i z siebie dać, i jak bardzo jego życie jest ograniczone. Tu i tam wzbudzi poczucie winy: jak możesz być szczęśliwy, gdy on ma gorzej?

Działanie pod wpływem przymusu pozbawia nas poczucia wpływu i sprawczości. Wypala w nas pokłady kreatywności i pozbawia sił. Dlatego jeśli chcesz powiedzieć, że „musisz coś robić”, zadaj sobie dwa proste pytania: „Czy rzeczywiście?” oraz „Dlaczego?”. Jeśli musisz codziennie myć podłogę, być może ta chwila refleksji uprzytomni ci, że naśladujesz swoją mamę czy teściową w czymś, co wcale nie jest twoją wartością i nie ma dla ciebie sensu. Chyba że masz gabinet dentystyczny, a nie stać cię jeszcze na pomoc w tej dziedzinie. Wówczas może chcesz zrobić podłogę na błysk.

 

Mogę!

Słowa „chcę” i „mogę” są lepsze od „muszę”. „Chcę zrobić dzieciom śniadanie”, bo ma to dla mnie realną wartość. „Mogę wstać rano” – oznacza, że mam wybór (mogę też nie wstać, co będzie miało określone konsekwencje). Po drugie moje „mogę” wyraża możliwość, potencjał. Nie każdy na tym świecie może niestety wstać z łóżka – osoby obłożnie chore tego nie zrobią, choć bardzo by pragnęły.

Jeśli wykreślisz z własnego słownika wyraz „muszę”, możliwe, że również z grafiku wyleci kilka spraw. Jako człowiek wolny możesz zawsze powiedzieć: „nie chcę”. „Nie chcę brać dodatkowych godzin pracy”. „Nie chcę codziennie gotować świeżego obiadu”. „Nie chcę już pracować w tym miejscu, bo sprawia ono, że czuję się pusty i nie mam sił dla rodziny”.

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko mówił: „Miłość nie istniałaby, gdybyśmy byli do niej zmuszani”, a św. Paweł pisał do Galatów: „Nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem” (Ga 4, 7). Nasze życie to nie kierat, lecz niezwykła historia naszych wyborów.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail