
Szymon Majewski: Mój patriotyzm, czyli coś o niepodległości
Znowu 11.11. Kolejny raz odzyskujemy niepodległość. Dziwne, bo niepodległość Polski jest jedna, ale za to jakby było ich parę.
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.




Znowu 11.11. Kolejny raz odzyskujemy niepodległość. Dziwne, bo niepodległość Polski jest jedna, ale za to jakby było ich parę.

Jakby mnie teraz nagle zapytał ktoś wątpiący w bycie razem: „Co jest najfajniejsze w małżeństwie?” to bym odpowiedział, że najlepsze jest być sobie podpórką, podbudówką, oparciem.

Moja żona do dziś to wspomina. Może to właśnie przesądziło o sukcesie Operacji Magda? Kto wie? Oczywiście, ona mi tego nie powie – musi mieć przecież jakieś swoje tajemnice.

Służba zdrowia. Problem tkwi w słowie „służba”. Jak służba, to znaczy, że ma nie być opłacana. Harcerze też służą i za tę służbę nie biorą pieniędzy. Służę, bo mam powołanie. To lekarze, pielęgniarki i technicy też powinni tych pieniędzy nie brać?

Pisać o kurtce na pełnym duchowości i skupienia portalu? A dlaczego nie, jeżeli ten frywolny kawałek dżinsu łączy pokolenia i ma... 57 lat!

Lusia, nasza suczka, oczko w głowie całej rodzinki ma już ...17 lat, a może nawet 18!?

Tu musiało dojść do kolizji. Bo oto nagle zderzyły się dwa światy. Dwie różne komety spotkały się na mojej satelicie.

Czyli życie towarzyskie kontra życie rodzinne.

„Blamaż”, „porażka”, „katastrofa”. W tle „patałachy” i inne epitety. To tylko parę tytułów prasy internetowej po przegranej „naszych chłopców” z Danią. Plus ściek hejtu internetowego.

Na początku byliśmy dla siebie jednym, cudownym słodkim deserem. Próbowaliśmy się na wszelkie sposoby i zawsze nam smakowało. Nie byliśmy w stanie się od siebie oderwać, cudownie spalane kalorie miłości nigdzie się nie odkładały.

Szymona Majewskiego wspomnienie najwspanialszych wakacji w życiu!

Komórka na wakacjach bywa problemem... Dla rodziców.

Nic bardziej nie mobilizowało mnie do pracy niż fakt, że jestem tatą, mam żonę i dzieci. Najlepszy motywator.

Czyli jak mój Dziadek listownie walczył z komuną.

Tylko dla Aletei to robię! Zdecydowałem się podsumować swoje pół wieku.

Czyli Dziadek i Mama dzwonią z nieba z urodzinowymi życzeniami.

To dla niej nie było zamęczanie, tylko wielka przyjemność bycia pomocnym. Nie skarżyć się, nie narzekać, po prostu być dla innych.

Czyli mój Dziadek kontra awangarda.

Chudy byłem strasznie, pamiętam jak lekarka szkolna stwierdziła, że mam zanik mięśni nóg! Była wielce zdziwiona, że po badaniu o własnych siłach pobiegłem grać w piłkę. Najgorzej jednak, że dziewczyny w ogóle nie zawieszały na mnie oka. Miałem piętnaście lat, wesołe spojrzenie, okulary, poczucie humoru i skórę i kości na stanie.

Czyli jak kop w siedzenie może być inspirujący!