Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

100-letnia barmanka: Przepis na długowieczność? Majonez i tańce do rana!

MARIE WIRTH, BARMANKA
YouTube
Udostępnij

„Lubię chodzić na tańce. Nie przeszkadza mi wracanie do domu o 2.00 w nocy i wstawanie o 7.30. Nie jestem zmęczona” – mówi Marie-Lou, właścicielka baru we francuskim Isbergues.

Każdego dnia o 8.15 Marie-Louise Wirth staje za ladą baru, który – mimo że istnieje od 1932 roku – nie doczekał się nazwy. Jak mówi, „jeśli masz dobre piwo, wcale jej nie potrzebujesz”. Nie musisz też mieć strony internetowej, menedżera, terminala płatniczego ani nawet ekspresu do kawy!

Bar ma 20 metrów kwadratowych i właściwie nic nie zmieniło się w nim od 1952 r., kiedy Marie-Lou przejęła interes po zmarłym ojcu. Miała już wtedy spore doświadczenie, bo pomagała rodzicom od 14 roku życia.

Nie zmienił się też zbytnio jej styl życia. Nie ma dostępu do internetu, telefonu komórkowego i karty kredytowej. Kontakt z drugim człowiekiem to dla niej przeważnie relacja na żywo. Dzięki pracy w barze ma poczucie wspólnoty z ludźmi. „Kiedy jesteśmy samotni, dobrze jest zobaczyć kilka osób i z nimi porozmawiać” – stwierdza. Sama nigdy nie wyszła za mąż i nie miała dzieci.

 

100-latka i jej przepis na długowieczność

Co ciekawe, mimo że od lat odwiedzają ją ci sami klienci, Marie-Lou nie ma pojęcia, kim są. „Z natury nie jestem wścibska. Wielu ludzi przychodzi tu od Bóg wie jak dawna i nawet nie znam ich imion” – twierdzi.

Zapytana o przepis na długowieczność, odpowiada: „Skąd mam wiedzieć, dlaczego taka jestem? Tylko Bóg wie, ale mi tego nie mówi”. Być może sukces jej kondycji tkwi w odżywianiu. „Jem dużo ostrego jedzenia. Jem wszystko, czego nie powinnam. Jeśli dasz mi do wyboru majonez i konfiturę, wybiorę majonez. Ale nie mam cholesterolu!”. Nie tyka też mleka, owoców i jogurtów.

A może jej forma zależy od… rozrywkowego charakteru? „Żyję jak osoba, która ma 60 lat. Dużo wychodzę. Lubię chodzić na tańce. Nie przeszkadza mi wracanie do domu o 2.00 w nocy i wstawanie o 7.30. Nie jestem zmęczona” – zapewnia.

Jestem szalona! Życie, w którym nic nie zrobisz i nie zobaczysz, nie ma sensu!

Jako barmanka lubi też czasem napić się ulubionej wiśniowej brandy. Ale – jak podkreśla – z umiarem! „Jeśli piłabym dużo, nie byłoby mnie tutaj”. I dodaje: „będę prowadziła to miejsce tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie. Tak długo, jak będę potrafiła liczyć i biegać”.

Czasem jest jej tylko odrobinę przykro, że nie przychodzą do niej młodzi klienci. Ale wcale jej to nie dziwi. „Kto chciałby oglądać starą kobietę!?” – stwierdza w rozmowie z BBC. Aż chciałoby się powiedzieć: droga Marie-Lou! Jesteś o wiele młodsza, niż Ci się wydaje!

Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda codzienna praca 100-letniej barmanki, zerknijcie tutaj.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail